Zachwycający klucz do Małopolski
2008-12-23
, aktualizacja: 23.12.2008 00:00
W połowie grudnia zakończyliśmy cykl dodatków ?Zachwyty Małopolską?. W kolejnych zeszytach pokazywaliśmy mało znane miejsca i obyczaje z naszego regionu. Jak powstawały i czy warto poznawać całą Małopolskę, a nie tylko jej największe atrakcje turystyczne - rozmawiamy ze współtwórcami serii Bożeną Bieńkowską i Katarzyną Piszczkiewicz
RAPORTY
Polecamy nasze przewodniki: Zachwyty Małopolską
Ireneusz Dańko: Zbójnicy, czarownice, tajemne znaki, zapomniane obyczaje Nasz region po lekturze "Zachwytów" jawi się jako niezwykła, wielobarwna kraina. Nic tylko ruszać w teren i zwiedzać.
Bożena Bieńkowska, koordynatorka Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie: Taka po prostu jest Małopolska. Nie znam ciekawszego regionu w całym kraju. Gdzie indziej znajdziemy takie nagromadzenie walorów krajobrazu, historii i obyczajów?
Katarzyna Piszczkiewicz, kierowniczka biura promocji Urzędu Marszałkowskiego w Krakowie: Małopolanie przez wieki stworzyli niespotykanie bogatą kulturę. Nasza seria miała zachęcić, żebyśmy rozejrzeli się dookoła.
Żadna z Pań nie jest z wykształcenia etnografem. Skąd pasja poznawania regionu?
B.B.: Na swój sposób każdy jest etnografem. Trzeba tylko rozbudzić w sobie ciekawość. We wszystkim, co nas otacza, drzemie przecież jakaś historia. Dawne życie mieszkańców po latach staje się wyjątkowe, niecodziennie.
K.P.: Ważne jednak, aby umieć to dostrzegać i opowiadać sobie nawzajem tę historię. Wtedy nagle okazuje się, że mała Przeginia czy Rajbrot posiadają dzieje, o których mało kto słyszał, a które potrafią zafrapować i zauroczyć.
Był jakiś klucz, według którego powstawały "Zachwyty"?
B.B.: Na początku nie było żadnego. Chodziło o to, by spojrzeć subiektywnie na Małopolskę.
K.P.: Każdy z naszych autorów dzielił się swoimi pasjami, zaciekawieniem, wiedzą; mówił, o czym sam chciałby przeczytać i napisać. W ten sposób zebraliśmy ponad sto tematów, z których wybraliśmy te najbardziej wyjątkowe i najmniej znane, a co za tym idzie - warte opowiedzenia. Wiedza o nich zwykle nie wykraczała poza bardzo wąskie grupy, jak etnografowie czy miejscowi pasjonaci historii, i aż się prosiło, by przedstawić ją szerszej publiczności.
Założyłyście sobie, że szerokim łukiem omijacie tak popularne miejsca, jak Wawel czy Rynek Główny w Krakowie?
B.B.: Nie wykluczaliśmy ich z góry. Gdyby ktoś potrafił opowiedzieć coś o Wawelu, czego powszechnie nie wiemy, to dlaczego nie.
K.P.: Prawdą jest jednak, że staraliśmy się nieco omijać Kraków. Stolica Małopolski to najbardziej znane miasto nie tylko w regionie, ale i w kraju. A my chcieliśmy zaciekawić i zachwycić głównie tym, co jest poza nią. Ile osób wie np. o Janie Szczepaniku, tarnowskim geniuszu-wynalazcy, który wiek temu sporządził m.in. pierwszą kamizelkę kuloochronną - prababkę dzisiejszych kewlarowych kamizelek kuloodpornych? Kto słyszał o węgierskich związkach Iwkowej i wie, dlaczego potok, który tam przepływa, nazywa się z węgierska "Bela"?
Małopolska przed wiekami miała znacznie większy zasięg niż obecne województwo małopolskie. Nie kusiło, aby opisać także "ziemie utracone"?
K.P.: Przy niektórych tematach, jak szlak ruski czy węgierski, nie ograniczaliśmy się wyłącznie do współczesnych granic administracyjnych, lecz do historycznej Małopolski. Ten region przez wieki promieniował na sąsiednie ziemie i miał wielką siłę przyciągania. Tak jest zresztą do dziś. Wystarczy wspomnieć tysiące studentów, którzy z ościennych województw przyjeżdżają uczyć się do Krakowa. Często, choć nie zdają sobie z tego sprawy, podróżują tymi samymi drogami, którymi niegdyś podróżowali kupcy z bocheńską i wielicką solą.
Bogactwo kulturowe Małopolski to nie tylko dzieło Polaków, ale także innych narodów. W "Zachwytach" niewiele poświęcono im miejsca. Dlaczego?
K.P.: Nie zgadzam się, że mało. Małopolskę od wieków zamieszkiwała wielonarodowa społeczność. Nie przypadkiem średniowieczne miasta lokowano na prawie niemieckim czy wołoskim. Opisywane zwyczaje często powstawały na styku różnych kultur.
B.B.: Uważny czytelnik w niejednym tekście mógł odnaleźć Żyda, Niemca, Węgra czy Łemka.
Która historia szczególnie zapadła Paniom w pamięci?
B.B.: Trudno wszystkie wymienić. Niezwykłe były opowieści czytelników, którzy odezwali się na nasz apel. To są pasjonaci, niemal wszystko wiedzą o swojej okolicy.
K.P.: Mnie uwiodła opowieści o proboszczu, który latał do Rzymu na drzwiach od dzwonnicy, i o kolumnach lotników pod Bochnią. Tę drugą nadesłał czytelnik. Jest jedną z wielu niesamowitych historii małopolskich. Osobiście wierzę nawet, że gdzieś tutaj leży ukryty "święty Graal". Legendę o nim można przecież łatwo powiązać z postacią Jaksy z Miechowa, fundatora klasztoru Norbertanek w Krakowie. Ten małopolski rycerz chciał zostać krzyżowcem i wybrał się w 1163 roku z pielgrzymką do Ziemi Świętej. Po powrocie sprowadził stamtąd do Miechowa bożogrobców, zaś pod Berlinem, gdzie również miał włości, osadził podobno templariuszy...
Obie Panie mieszkacie w Krakowie. Które miejsca poleciłybyście poza stolicą Małopolski?
K.P.: Moją listę otwiera Lipnica Murowana. Ta maleńka miejscowość, znana w całej Polsce z najwyższych palm wielkanocnych - była w średniowieczu całkiem dużym, prężnie rozwijającym się miastem. Leżała w strategicznym miejscu na węgierskim szlaku - dzień drogi od Krakowa i dzień drogi od Sącza. Miejscowe podania i legendy zachwycają nie mniej niż architektura. Do dziś zachowała się np. opowieść o córce żydowskiego karczmarza, w której zakochał się syn wójta Lipnicy. Młodzi nie mogli się pobrać za zgodą rodziców, bo ona była Żydówką, a on katolikiem. Chłopak porwał więc dziewczynę, wzięli ślub w ukryciu, stając się protoplastami dzisiejszych lipniczan. Żartem można rzec, że każda miejscowa rodzina wywodzi się teraz od Żydówki Sary, która przechrzciła się na Katarzynę. Inne miejsce warte zobaczenia to Wojnicz. To maleńkie miasteczko było kiedyś wielkim grodem kasztelańskim. Posiadało imponujący potrójny system wałów. Dziś jeszcze można oglądać tam ich pozostałości.
B.B.: Pewno nie będę oryginalna, ale moje ulubione strony to rejon Ojcowa. Tam spędziłam dzieciństwo. Uwielbiam poznawać miejscowe dzieje. Nie tylko te poparte badaniami naukowymi, ale także zachowane wyłącznie w pamięci ludzkiej. Nic tak nie uzmysławia nam, że 100, 200, a nawet 500 lat temu żyli ludzie, którzy myśleli podobnie jak my, zmagali się z tymi samymi problemami. W każdej legendzie jest jakieś ziarno prawdy. Każdy z nas może usiąść nad swoim ziarenkiem i wyłuskać coś dla siebie.
Może należałoby promować Małopolskę mniej znanymi miejscami i legendami, a nie tylko Wawelem, Tatrami i kopalnią w Wieliczce?
K.P.: To już się dzieje. Małopolska ma dużo różnorodnych produktów turystyki kulturowej. Jest Szlak Architektury Drewnianej, powstaje Szlak Solny, Szlak św. Jakuba, czyli dawny trakt pątniczy łączący Polskę z Europą. Wokół nas pojawia się coraz więcej kulturowych inicjatyw, w które angażują się lokalne środowiska. W komunikacie reklamowym, który z natury powinien być zwięzły, musimy jednak posłużyć się syntezą. Tej zimy nasze hasło promocyjne to: "Małopolska - tam, gdzie rosną choinki". Bo nasz region to wymarzone miejsce do spędzenia ferii świątecznych czy zimowych. Zarówno dla amatorów narciarstwa i tętniących życiem kurortów, jak również dla tropicieli dawnych legend, poszukujących zapomnianych historii i zwyczajów.
B.B.: Liczymy też, że lektura "Zachwytów" zachęci do bliższego poznawania Małopolski. Niezwykłe historie krążą przecież wszędzie, tworząc niesamowity klimat. Trzeba ich tylko poszukać.
Obie Panie mieszkacie w Krakowie. Które miejsca poleciłybyście poza stolicą Małopolski?
K.P.: Moją listę otwiera Lipnica Murowana. Ta maleńka miejscowość, znana w całej Polsce z najwyższych palm wielkanocnych - była w średniowieczu całkiem dużym, prężnie rozwijającym się miastem. Leżała w strategicznym miejscu na węgierskim szlaku - dzień drogi od Krakowa i dzień drogi od Sącza. Miejscowe podania i legendy zachwycają nie mniej niż architektura. Do dziś zachowała się np. opowieść o córce żydowskiego karczmarza, w której zakochał się syn wójta Lipnicy. Młodzi nie mogli się pobrać za zgodą rodziców, bo ona była Żydówką, a on katolikiem. Chłopak porwał więc dziewczynę, wzięli ślub w ukryciu, stając się protoplastami dzisiejszych lipniczan. Żartem można rzec, że każda miejscowa rodzina wywodzi się teraz od Żydówki Sary, która przechrzciła się na Katarzynę. Inne miejsce warte zobaczenia to Wojnicz. To maleńkie miasteczko było kiedyś wielkim grodem kasztelańskim. Posiadało imponujący potrójny system wałów. Dziś jeszcze można oglądać tam ich pozostałości.
B.B.: Pewno nie będę oryginalna, ale moje ulubione strony to rejon Ojcowa. Tam spędziłam dzieciństwo. Uwielbiam poznawać miejscowe dzieje. Nie tylko te poparte badaniami naukowymi, ale także zachowane wyłącznie w pamięci ludzkiej. Nic tak nie uzmysławia nam, że 100, 200, a nawet 500 lat temu żyli ludzie, którzy myśleli podobnie jak my, zmagali się z tymi samymi problemami. W każdej legendzie jest jakieś ziarno prawdy. Każdy z nas może usiąść nad swoim ziarenkiem i wyłuskać coś dla siebie.
Może należałoby promować Małopolskę mniej znanymi miejscami i legendami, a nie tylko Wawelem, Tatrami i kopalnią w Wieliczce?
K.P.: To już się dzieje. Małopolska ma dużo różnorodnych produktów turystyki kulturowej. Jest Szlak Architektury Drewnianej, powstaje Szlak Solny, Szlak św. Jakuba, czyli dawny trakt pątniczy łączący Polskę z Europą. Wokół nas pojawia się coraz więcej kulturowych inicjatyw, w które angażują się lokalne środowiska. W komunikacie reklamowym, który z natury powinien być zwięzły, musimy jednak posłużyć się syntezą. Tej zimy nasze hasło promocyjne to: "Małopolska - tam, gdzie rosną choinki". Bo nasz region to wymarzone miejsce do spędzenia ferii świątecznych czy zimowych. Zarówno dla amatorów narciarstwa i tętniących życiem kurortów, jak również dla tropicieli dawnych legend, poszukujących zapomnianych historii i zwyczajów.
B.B.: Liczymy też, że lektura "Zachwytów" zachęci do bliższego poznawania Małopolski. Niezwykłe historie krążą przecież wszędzie, tworząc niesamowity klimat. Trzeba ich tylko poszukać.
- Dodaj komentarz
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień





