Przeczytałem... Pan Prezes

Stanisław Mancewicz
2009-11-20 , aktualizacja: 20.11.2009 12:17
A A A Drukuj
Są pewne sprawy, które wydarzą się na sto procent. W roku 2040 - jak czytam w kalendarzu astronomicznym - wystąpi kilka nader ciekawych koniunkcji, zdarzeń przeciekawych dla amatorów obserwacji nieba, a planety: Mars, Wenus, Jowisz, Saturn i Merkury zbliżą się do siebie na niepokojącą odległość.
Wydawałoby się, że to tyle, że poza pewnikami wynikającymi z kręcenia się ciał niebieskich niczego ponad ich przyszłe pozycje na nieboskłonie przewidzieć się z takim wyprzedzeniem nie da. A jednak mylimy się. Wszyscy, jak tu siedzimy, po domach i po aresztach wydobywczych.

Oto Pan poseł Jacek Kurski parę dni temu zapowiedział, że Jarosław Kaczyński będzie dzierżył prezesurę w Prawie i Sprawiedliwości do roku pańskiego 2040 właśnie. Wtedy to dopiroż władzę w PiS przejmie młodzież, która do tego czasu prezesowania będzie się musiała uczyć. W tej sprawie akurat - sądzę - posłowi Kurskiemu można wierzyć. A więc, założywszy, że prezesurę w PiS można objąć nie wcześniej niż w trzydziestym roku życia, to następcy Jarosława nie ma jeszcze na świecie. Możliwe też, że osobnik ten znajduje się akurat w stanie prenatalnym, a zatem został już szczęśliwie spłodzony. Oby było to spłodzenie zgodne z naturą, bowiem każde inne spłodzenie może być przyczyną wykluczenia z wyścigu o stolec. Możliwe wreszcie jest i to, że następca Kaczyńskiego jest już między nami, i dziś, tak właśnie - dziś rano uczył się mozolnego prezesowania na nocniczku. Gdzieś w jakimś dobrym mieszczańskim domu siedzi już sobie malutki, tęgi chłopczyk i je płatki z mlekiem. Za trzydzieści lat z hakiem zostanie prezesem PiS. Widzę go dość mgliście, a poza tym nie chciałbym mówić czegoś złego o dziecku, które na razie, i co najwyżej, ugryzło w palec tatusia bądź wypluło smoka na chodnik. A zatem to dziecko jeszcze, i choć dziwne, nie dokuczajmy mu. Ale, ale, czy jego tatuś, mamusia, babunia wyobrażają sobie, kimże ono będzie? Ta słodyczka nasza? Miś? Pysiek? Żabcia nasza cacana? Że oto ta Kaczucha-Przekaczucha nie w banku będzie prezesem? Nie w dyplomacji tańcował będzie? Nie na własnym będzie siedział? Że wcale nie ożeni się z tą Patrycją z sąsiedztwa, co ma roczek, ale że poniesie brzemię prezesury i wyrzeczeń z tym związanych? Prezesurę PiS poniesie, ku drugiej połówce XXI wieku? Czy taka projekcja jest możliwa w jakimkolwiek polskim domu? Czy to jest jasne i normalne, że dziś jacyś rodzice marzą, by ten pimpek, ta klucha przekochana, co to teraz ledwie robi gul-gul, została prezesem PiS? Po samym Jarosławie? Zwierzchnikiem niemłodego już Pana Kurskiego będzie? Że będzie kiedyś, w 2040 roku, do siwiuśkiego jak gołąbek Ziobry mówił: Zbyszku, i takoż Zbysieńku do jeszcze bielszego, bielusieńkiego Wassermanna? Że do Kępy wiecznie młodej "Beatko"- powie? Że ten kiciek-miciek weźmie na siebie walkę z Tuskiem? Ciekawe. Ciekawe nader, tak oto sobie przemyśliwać i kombinować, jakże będzie, a wszystko to można robić dzięki posłowi Kurskiemu właśnie. Człowiekowi o niezwykłym darze widzenia rzeczywistości i przyszłości partyjnej.

Pewne jest oczywiście jedno: w roku 2040 prezes Jarosław Kaczyński będzie miał 91 lat, i - ciężko to mówić - będzie człowiekiem dość sędziwym, za sędziwym, by się z niego śmiać. Sędziwym i steranym. Możliwe, że zniechęconym, możliwe też, że będzie jako starzec człekiem szczęśliwym i spełnionym. Poseł Kurski nie wyświetlił nam żadnego slajdu przedstawiającego przyszłość Jarosława Kaczyńskiego po tym, jak młodzież uwolni go już od prezesury. Czy będzie sumował już swe życie? Co będzie sądził o tak zwanej "ech tej młodzieży dzisiejszej"? Widział będzie sens jakiś? Czy wynajdzie wtedy akurat, u kresu niemal, sposób na Tuska? Na media? Na układ? Na komucha? Czy zdusi Werhwolf ukrywający się po chałupach w Kujawsko-Pomorskiem i zomowców wreszcie do opuszczenia pał zmusi? Wymyśli coś, czy raczej w zgryzocie zaśnie, wyłączy się, dzierżąc tytuł honorowego prezesa PiS z głosem doradczo-decydującym? Tego wszystkiego nie widzimy, a szkoda. Szkoda też, że nader dziś trudno powiedzieć jakąże partią będzie PiS, bo jak rozumiem PiS w roku 2040 będzie. Czy będzie partią u władzy? Czy w opozycji? Czy to będzie partia konserwatywna á la rok 2009? Czy przez to nie będzie nieco myszką trącić? Jak o Niemiaszkach będzie mówić, Niemiaszkach, którzy sto lat wcześniej rozpętali wojnę światową? Przeciekawe. Podobnie jak to, czy aby będzie to wciąż partia osobników heteroseksualnych, a może w naturalny sposób rozwinie się w niej skrzydło homoniewiadomo? To od świata wokół będzie zależeć, albo i nie. Świat przez PiS zostanie zignorowany? Możliwe. Jedno jednak wiemy na pewno, na dziś. Pan Kurski naraził się, rozsiewając opinię, że Jarosław Kaczyński kiedyś jednak ustąpi. To się po prostu w głowie nie mieści.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów