Zapiski na biletach. Na rympał
2009-12-24
, aktualizacja: 22.12.2009 21:33
Pięknie i symbolicznie kończy się ten rok. Przyszła wspaniała zima, a wraz z nią doniesienie do prokuratury na pomysłowych inwestorów z Beskidu Małego, którzy nie zaprzątając sobie głowy zbędnymi formalnościami, wybudowali na Czarnym Groniu stację narciarską, co się zowie.
Zbędne formalności oznaczają w tym przypadku właściwie wszystko. W doniesieniu do prokuratury ekolodzy z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot wymieniają brak pozwolenia na budowę, brak pozwolenia wodno-prawnego, brak decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych, brak zezwolenia na wyłączenie gruntów z produkcji leśnej. Jest to, można powiedzieć, całkowity brak. Nawet w kraju tak radośnie beztroskim i poczochranym jak Polska rzadko się zdarza, by inwestor budował na absolutny rympał. Zazwyczaj jakieś pozory próbuje się zachowywać. A tu proszę: inwestycję prowadzono na terenach wodonośnych, na granicy rezerwatu, w parku krajobrazowym i okazało się, że żadne procedury nie są konieczne. O wadze tego przekroczenia zdaje się świadczyć fakt, że zawiadomienie do prokuratury złożyła nie tylko Pracownia, ale też Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie, która tak radykalne decyzje podejmuje rzadko.
Jest Czarny Groń wręcz klinicznym przykładem żądzy, która powoli zjada polskie góry. Pomysły na kolejne inwestycje związane ze sportami zimowymi pojawiają się na południu kraju regularnie, włącznie z takimi fenomenami jak wizja ośrodka alpejskiego na terenie Babiogórskiego Parku Narodowego ("musimy się rozwijać" - argumentują podręcznikową frazą władze Zawoi), projekt "Siedem Dolin" na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego czy próby zmiany przebiegu granic chronionego obszaru Natura 2000 w okolicy Cisnej, którą lokalne władze również chcą przemienić w kurort alpejski. Niezależnie od tego, jakie wartości przyrodnicze posiada teren, zawsze słychać to samo. Podobnie będzie w przypadku Czarnego Gronia. Musimy z czegoś żyć, gmina musi się rozwijać, bezrobocie, brak szans dla ludzi młodych, ekolodzy rzucają nam kłody pod nogi, wszędzie te same mantry i te same pomysły na rozwój kosztem przyrody.
Czarny Groń jest jednak, podkreślę raz jeszcze, zdarzeniem niespotykanym, jeśli chodzi o rozmiar samowoli. Bardzo interesujące, jak potoczą się losy tej inwestycji. Metoda faktów dokonanych w Polsce ma się znakomicie, jeśli więc będzie tak i tym razem, sprawa jest przesądzona - wszystko utknie na długie lata w sądach, inwestorzy będą śmiać się w kułak, dając przy okazji znakomity przykład innym, którzy mają więcej skrupułów. Jeśli zaś prokuratura skieruje sprawę do sądu, a sąd przyzna rację ekologom i RDOŚ, powinno to skutkować nakazem przywrócenia terenu do stanu pierwotnego. Co i tak nie jest równoznaczne z egzekucją postanowienia. W krainie paradoksów zdarza się przecież i tak, że nielegalne inwestycje działają w najlepsze.
Na koniec słów kilka o PnrWI. Jedna z najważniejszych polskich organizacji zajmujących się ochroną przyrody obchodziła w tym roku 20. rocznicę istnienia. Od 20 lat Pracownia protestuje przeciwko ekologicznym samowolom, walcząc między innymi z bandycką i nieprzemyślaną wizją rozwoju, w której polskie góry postrzegane są jak jeden wielki stok zjazdowy, nie wiadomo dlaczego obsadzony drzewami. Gdybyśmy żyli w normalnym kraju, przy okazji okrągłej daty Pracownia dostałaby od urzędników wysokiego szczebla medal za zaangażowanie w walkę o ochrony przyrody. Ponieważ jednak żyjemy w Polsce, ekolodzy z Bielska-Białej co najwyżej dostaną kolejny bukiet siarczystych przekleństw od wójta czy inwestora, którym marzą się inwestycje na alpejską skalę. Tych wiązanek ekolodzy mają w bród. Tak mi się zdaje, że bardzo dobrze to o nich świadczy.
Jest Czarny Groń wręcz klinicznym przykładem żądzy, która powoli zjada polskie góry. Pomysły na kolejne inwestycje związane ze sportami zimowymi pojawiają się na południu kraju regularnie, włącznie z takimi fenomenami jak wizja ośrodka alpejskiego na terenie Babiogórskiego Parku Narodowego ("musimy się rozwijać" - argumentują podręcznikową frazą władze Zawoi), projekt "Siedem Dolin" na terenie Popradzkiego Parku Krajobrazowego czy próby zmiany przebiegu granic chronionego obszaru Natura 2000 w okolicy Cisnej, którą lokalne władze również chcą przemienić w kurort alpejski. Niezależnie od tego, jakie wartości przyrodnicze posiada teren, zawsze słychać to samo. Podobnie będzie w przypadku Czarnego Gronia. Musimy z czegoś żyć, gmina musi się rozwijać, bezrobocie, brak szans dla ludzi młodych, ekolodzy rzucają nam kłody pod nogi, wszędzie te same mantry i te same pomysły na rozwój kosztem przyrody.
Czarny Groń jest jednak, podkreślę raz jeszcze, zdarzeniem niespotykanym, jeśli chodzi o rozmiar samowoli. Bardzo interesujące, jak potoczą się losy tej inwestycji. Metoda faktów dokonanych w Polsce ma się znakomicie, jeśli więc będzie tak i tym razem, sprawa jest przesądzona - wszystko utknie na długie lata w sądach, inwestorzy będą śmiać się w kułak, dając przy okazji znakomity przykład innym, którzy mają więcej skrupułów. Jeśli zaś prokuratura skieruje sprawę do sądu, a sąd przyzna rację ekologom i RDOŚ, powinno to skutkować nakazem przywrócenia terenu do stanu pierwotnego. Co i tak nie jest równoznaczne z egzekucją postanowienia. W krainie paradoksów zdarza się przecież i tak, że nielegalne inwestycje działają w najlepsze.
Na koniec słów kilka o PnrWI. Jedna z najważniejszych polskich organizacji zajmujących się ochroną przyrody obchodziła w tym roku 20. rocznicę istnienia. Od 20 lat Pracownia protestuje przeciwko ekologicznym samowolom, walcząc między innymi z bandycką i nieprzemyślaną wizją rozwoju, w której polskie góry postrzegane są jak jeden wielki stok zjazdowy, nie wiadomo dlaczego obsadzony drzewami. Gdybyśmy żyli w normalnym kraju, przy okazji okrągłej daty Pracownia dostałaby od urzędników wysokiego szczebla medal za zaangażowanie w walkę o ochrony przyrody. Ponieważ jednak żyjemy w Polsce, ekolodzy z Bielska-Białej co najwyżej dostaną kolejny bukiet siarczystych przekleństw od wójta czy inwestora, którym marzą się inwestycje na alpejską skalę. Tych wiązanek ekolodzy mają w bród. Tak mi się zdaje, że bardzo dobrze to o nich świadczy.
- 6 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień
- Szklany kort do squasha stanie koło ...
- Górka Narodowa wywalczyła zmiany w komunikacji
- Pedofil fotografował 8-latkę w szpitalnej ...
- Squattersi z ul. Zamoyskiego zatrzymani ...
- Porażony prądem kilka godzin leżał na łące
- Centrum grzęźnie w korkach, przerwy w ...
- Budowali autostradę A4. Teraz zwalniają ...

