Zapiski na biletach. Polska jazda na krechę
- Plastyk miejski chce, ale nie może. Miota się, szarpie (13-06-10, 08:00)
- Inwestycja w górach: Pozwolenia wyciągniemy potem (28-04-10, 09:00)
Teraz uwaga, zaczyna się jazda polska, z Czarnego Gronia czy skąd tam chcecie, polski free style, a może raczej jazda na krechę. Że przedsiębiorca złamał prawo - nie ulega wątpliwości. Bierze go jednak pod matczyne skrzydła wadowicka prokuratura, która umarza postępowanie. Złamał prawo? Owszem, ale przecież chciał zatrudnić do pracy miejscowych, dając tym samym wkład w walkę z bezrobociem. Wyciął 600 drzew? Zniszczył teren? Jakie to ma znaczenie, skoro "szkodliwość społeczna czynu" była niska - zauważa prokuratura?
Zastanówmy się przez chwilę nad konsekwencjami tej decyzji. Prokuratura wadowicka wysyła w świat oczywisty sygnał: budujcie, gdzie chcecie. Budujcie, co wam się zamarzy, budujcie w górach, koło rezerwatów albo i w środku terenów chronionych, przegradzajcie rzeki, tnijcie nielegalnie drzewa, niszczcie te nędzne resztki przyrody, jakie tu i ówdzie zostały. Jeśli macie olej w głowie, zawczasu poświęćcie waszą nielegalną inwestycję i nazwijcie ją imieniem naszego papieża na przykład - to od razu zamknie jadaczki krytykantom. Przecież chcecie zwiększyć zatrudnienie, ożywić lokalną gospodarkę i sprawić, by Polacy (w tym prokuratorzy) wypoczywali aktywnie. Możecie łamać prawo, grać na nosie każdemu, wchodzić z buta tam, gdzie jest interes do zrobienia. Prokuratura, jako jednostka wrażliwa społecznie, przytuli i umorzy. Dajmy już spokój, jest tyle ważniejszych spraw, ludzie nie mają co do garnka włożyć, a wy tu o jakichś salamandrach. Nie będą nam tu jakieś zwierzątka, żaby czy inne cholerstwo, wchodziły w paradę, skoro rozgrywka toczy się o dostatnią przyszłość dla jednych i prawo nieskrępowanego niczym wypoczynku dla drugich. Samowole mają to do siebie, że można je po fakcie zalegalizować, wiecie przecież, jak to jest: dziennikarze pokrzyczą, a potem odejdą do innych spraw, ekolodzy zajmą się innym skandalem, inwestycja ruszy i za kilka lat pies z kulawą nogą nie będzie pamiętał, że istniały jakieś wątpliwości.
Żyjemy w kraju, w którym rację ma ten, kto działa metodą faktów dokonanych. Wadowicka prokuratura swoją decyzją tę patologię utwierdza. Mam oczywiście niejasne i populistyczne przeczucie, że gdyby podobną samowolkę próbował przeprowadzić inwestor tuż obok domku letniskowego prokuratora, zasłaniając mu widok na Babią Górę czy Tatry Zachodnie, decyzje byłyby błyskawiczne i radykalnie odmienne. Wybacz, Temido, ale trudno mi sobie wyobrazić, jak w takiej sytuacji twój przedstawiciel, gnany troską o dobro ojczyzny, pędzi na plac budowy, żeby złożyć na ręce kierownika robót wyrazy uznania za skuteczną walkę z widmem bezrobocia.
Polecamy: Inwestycja w górach. Pozwolenia wyciągniemy potem | W Tatrach wiosny jeszcze nie widać [ZDJĘCIA]
- 26 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
25 głosów
-
Re: Zapiski na biletach. Polska jazda na krechę
czesiekkk
02.05.10, 20:28
Pomyślmy o czy nie wie prokurator:1) decyzja o uwarunkowaniach środowiskowych+2) decyzja o warunkach zabudowy, chyba że jest plan miejscowy+3) decyzja o pozwoleniu na budowę+4) decyzja o »
-
Zapiski na biletach. Polska jazda na krechę
jimir
03.05.10, 09:28
Zawiesić dyplomy tym prokuratorom i wysłać ich do szkoły jeszcze raz może sięczegoś nauczą.Będzie trudno bo mogą być z Wadowic wychowani na kremówkachpapieskich.»
-
Jak to przecież prokuratura jest już niezależna
dbs2004
03.05.10, 18:28
od złych polityków i nie ma tych strasznych Kaczyńskich, którzy wywierali nanią te no naciski, więc po co teraz dziennikarz TP i GW biadoli, nienawistnikjeden, który wietrzy wszędzie »
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.



