Skoczylas: Kraków jest na samym dnie rowerowych miast
2010-05-01
, aktualizacja: 02.05.2010 14:17
Wypowiedź radnego Mirosława Gilarskiego o krakowskich ścieżkach rowerowych przeczytałem z zachwytem. Chwilę trwałem w radosnym oniemieniu, ale zaraz potem zerwałem się na równe nogi i zacząłem głośno klaskać oraz skandować nazwisko radnego.
ZOBACZ TAKŻE
- Czas zastąpić w szkołach kijek wskaźnikiem laserowym (13-06-10, 09:00)
- Stwórzmy ulicę Mariana Eilego, nie "Przekroju" (06-06-10, 16:34)
- "Cyklofotografia 2010" - weź udział w konkursie (27-05-10, 12:13)
- Powodzianie najważniejsi, ale pamiętajcie o ścieżkach (25-05-10, 10:00)
- Miejski wyścig: rower kontra samochód i MPK (01-05-10, 10:00)
- Miasto dla rowerów - rewolucja w przepisach (01-05-10, 10:00)
- Marcin Hyła: Kraków rowerowo w ogóle nie wypada (29-04-10, 08:00)
- Apel do radnych: ścieżki rowerowe, nie pomniki! (27-04-10, 22:24)
- Nie będzie odstępstw: rowerem tylko w jedną stronę (01-06-10, 11:42)
Wypowiedź radnego Mirosława Gilarskiego o krakowskich ścieżkach rowerowych przeczytałem z zachwytem. Chwilę trwałem w radosnym oniemieniu, ale zaraz potem zerwałem się na równe nogi i zacząłem głośno klaskać oraz skandować nazwisko radnego. Gdyby mnie było więcej, to z całą pewnością doszłoby do spontanicznej manifestacji, która być może spowodowałaby rewolucję we władzach Krakowa i wreszcie rządy objąłby ktoś mądry. Jan Pietrzak o takich wypowiedziach śpiewał kiedyś: "A co zdanie, to odkrycie!".
Radny Gilarski powiedział, że nie ma co się bawić w doraźne szukanie pieniędzy na ścieżki rowerowe, tylko załatwić sprawę systemowo: w budżecie miasta zapisać stałą pozycję w kwocie wystarczającej na konsekwentną realizację programu, a także spróbować poszukać innych źródeł finansowania - w Unii Europejskiej, u marszałka województwa, a może nawet w którymś z ministerstw. Ktoś, kto wczoraj po raz pierwszy przyjechał do Krakowa i wcześniej nigdy nie słyszał o Mirosławie Gilarskim, dałby sobie rękę uciąć, że to nowicjusz w polityce, pewnie człowiek z ludu, bez specjalnego wykształcenia, bo mówi potworne banały w przekonaniu, że odkrywa Amerykę. Ale za to ma dobre intencje, jak się go dopuści do rządzenia, to ho-ho-ho Tak się jednak składa, że Mirosław Gilarski robi w polityce od dawna, radnym miejskim jest od sześciu lat (a wcześniej był radnym dzielnicowym). Mało tego, przez dziewięć lat pracował w magistracie, w tym cztery lata był asystentem wiceprezydenta Krakowa. Miał więc trochę czasu i sposobności, aby systemowo załatwić sprawę finansowania ścieżek rowerowych.
Kraków jest na samym dnie polskich miast w tych sprawach, a Polska jest w tych sprawach na samym dnie Europy. Między innymi za sprawą takich polityków jak Mirosław Gilarski. Inni jednak wstydliwie milczą lub bezwstydnie próbują klęskę przedstawiać jako pasmo sukcesów. Chwała więc Mirosławowi Gilarskiemu, że tak szczerze i bezkompromisowo chlasnął się żyletą po twarzy.
Radny Gilarski powiedział, że nie ma co się bawić w doraźne szukanie pieniędzy na ścieżki rowerowe, tylko załatwić sprawę systemowo: w budżecie miasta zapisać stałą pozycję w kwocie wystarczającej na konsekwentną realizację programu, a także spróbować poszukać innych źródeł finansowania - w Unii Europejskiej, u marszałka województwa, a może nawet w którymś z ministerstw. Ktoś, kto wczoraj po raz pierwszy przyjechał do Krakowa i wcześniej nigdy nie słyszał o Mirosławie Gilarskim, dałby sobie rękę uciąć, że to nowicjusz w polityce, pewnie człowiek z ludu, bez specjalnego wykształcenia, bo mówi potworne banały w przekonaniu, że odkrywa Amerykę. Ale za to ma dobre intencje, jak się go dopuści do rządzenia, to ho-ho-ho Tak się jednak składa, że Mirosław Gilarski robi w polityce od dawna, radnym miejskim jest od sześciu lat (a wcześniej był radnym dzielnicowym). Mało tego, przez dziewięć lat pracował w magistracie, w tym cztery lata był asystentem wiceprezydenta Krakowa. Miał więc trochę czasu i sposobności, aby systemowo załatwić sprawę finansowania ścieżek rowerowych.
Kraków jest na samym dnie polskich miast w tych sprawach, a Polska jest w tych sprawach na samym dnie Europy. Między innymi za sprawą takich polityków jak Mirosław Gilarski. Inni jednak wstydliwie milczą lub bezwstydnie próbują klęskę przedstawiać jako pasmo sukcesów. Chwała więc Mirosławowi Gilarskiemu, że tak szczerze i bezkompromisowo chlasnął się żyletą po twarzy.
Przeczytaj: Apel do radnych - więcej ścieżek, mniej pomników! | Podpisz się pod petycją
- 20 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Skoczylas może spaść łatwo z roweru
lukrad
03.05.10, 14:22
Sądząc po średniej zawartości alkoholu w wydychanym powietrzu. Panie żuliku salonowy, oszczędź Pan mądrości na każdy temat i nie epatuj swoim zmęczonym alkoholem obliczem, trochę dobrego »
Najczęściej czytane24 htydzień





