Zapiski na biletach. Polska power

Michał Olszewski, TYGODNIK POWSZECHNY
2010-06-26 , aktualizacja: 25.06.2010 13:01
A A A Drukuj
A zanim znikniemy stąd na dobre, weźmy do rąk album Marka Powera 'The Sound of Two Songs' i przemyślmy parę spraw raz jeszcze.
Michał Olszewski
Fot. Grażyna Makara / AG
Michał Olszewski
To właściwie nie album, tylko napisane przez cudzoziemca kompendium wiedzy o Polsce, drogowskaz, arcyważny przewodnik, choć kubaturę ma zbyt dużą, by ot tak załadować go w plecak. Jest w Anglii fotograf, który wszedł w głęboko intymny związek z ziemią naszą. Przyjeżdża tutaj od lat, przy czym wypraw swoich nie ogranicza do największych miast oraz miejsc penetrowanych przez rasowych fotoreporterów, którzy prowadzeni nieomylnym węchem zawsze wiedzą, gdzie schowane są konfitury nędzy bądź egzotyki. Power podróżuje po całym kraju, można go spotkać na torowiskach pod Trzebinią, w Siemiatyczach, Borku Starym czy Stężycy. Nie szuka chłopów na furmankach ani utytłanych w gnoju krów, ani nawet górników z biedaszybów, choć niewątpliwie takie zdjęcia dobrze wpasowałyby się w oczekiwania towarzystwa zza zachodniej granicy.

Jakie zatem interesy ma w Polsce Power? Przede wszystkim bezbłędnie rozpoznał niezwykłą jakość światła, jakie panuje tutaj przez większość roku. Światło na większości fotografii prezentowanych w tym albumie jest szare i beznamiętne. Niczego nie wyostrza, nie buduje kontrastów. Niczego nie ukrywa dwuznacznym cieniu. Nie oferuje łatwych pocieszeń ani wymówek. Światło, w jakim znalazł upodobanie angielski artysta, nie narzuca się i zdumiewa swoją łagodnością, choć jednocześnie jest bezwzględne, bo wyciąga na powierzchnię każdy szczegół. Co najważniejsze, szarość nie oznacza jednostajności - liczba półtonów, delikatnych kolorów, przebłysków i mgnień jest na tych fotografiach doprawdy zdumiewająca. Oto wasz atut - zdaje się podpowiadać Power - zrozumcie go i zaakceptujcie, bo przecież innego światła tu nie będzie.

Osobną sprawą jest pejzaż, któremu szarość służy za tło. Dziwny, dziwny i poplątany kraj, wielki plac budowy poprzetykany ruiną i bylejakością. Są w tych zdjęciach trudne do opisania niedopowiedzenia, może przez tę szarość właśnie dopada wrażenie, że mamy do czynienia z przestrzenią z zasady niedokończoną, zawieszoną w "pomiędzy" znacznie głębszym i znacznie bardziej poważnym niż zgrany do cna kontrast "Wschód - Zachód". Polska Powera jest wielką niewiadomą, znakiem zapytania stawianym jakby na przekór wszystkiemu, co zdefiniowane i oczywiste. Nawet genialne portrety, jakie przewijają się przez ten album, nie mówią nic pewnego - twarze są skupione, odległe i pełne rezerwy, próżno szukać na nich uśmiechu. Postacie stoją na skraju mgły albo leje się na nie z góry struga szarości. Oto ludzie, o których powiedzieć można naprawdę niewiele. Może coś w nich jest, ale może być i tak, że nie ma w nich nic.

Jest album Powera pięknym dopełnieniem albumu Mikołaja Długosza "Pogoda ładna", złożonego z pocztówek wykonanych w Polsce w latach 70. i 80. wieku minionego, jego niepokojącym rewersem. Przypomnę - "Pogoda ładna" to świat, w którym słońce nie zachodzi ani na moment, Polska jest krajem powszechnej szczęśliwości, a postacie zatrzymane w kadrze mają na twarzach piękne uśmiechy. Power wywraca tamtą zamierzchłą opowieść fotograficzną do góry nogami, nie po to jednak, by cokolwiek obrzydzać. Jeśli mają te szare zdjęcia jakiś cel, to jest nim niewątpliwie wzbudzenie uczucia do Polski takiej, jaką widzimy na co dzień. Co jest zadaniem piekielnie trudnym. Jak pisze autor w krótkim wstępie: "Polska to piękny kraj. Polska to brzydki kraj. Jego brzydota może być dojmująco piękna. Jego piękno czy też widoki, które mogą nam się podobać, potrafią być z gruntu nieestetyczne. Polska jest krajem kipiącym od wizualnych sprzeczności. Można się tutaj poczuć tak, jakbyśmy słuchali kilku melodii naraz i niczego nie słyszeli wyraźnie. W muzyce to się chyba nazywa kontrapunkt. Efekty są dziwnie hipnotyzujące".

Polecam Państwu ten seans hipnotyczny. Śmiem również twierdzić, że nie warto się z niego budzić.

Mikołaj Długosz, "Pogoda ładna", Korporacja Ha!art, 2006

Mark Power "The Sound of Two Songs". Photoworks 2010

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.