Coke Festival. Trzeba to przyjąć i pokochać
10.08.2011
, aktualizacja: 10.08.2011 09:55
- Polak jest człowiekiem, którego bardzo trudno zadowolić. Szczególnie w sytuacji, gdy już dojdzie się do jakiegoś poziomu - mówi szef agencji organizującej Coke Live Music Festival, który odbędzie się w Krakowie 19-20 sierpnia. Rozmowa z Mikołajem Ziółkowskim.
ZOBACZ TAKŻE
- Coke Festival 2011, czyli kicz Kanye w Krakowie (22-08-11, 06:00)
- Q-Tip nie zagra na Coke Live Music Festivalu. Odwołał europejską trasę (10-08-11, 18:04)
- Interpol: Lynch to zwykły facet i strasznie lubi kawę (10-08-11, 23:00)
Małgorzata I. Niemczyńska: Jaki jest właściwie teraz pomysł na Coke Live Music Festival? Najpierw miał być pop, potem rock, a teraz jest jedno i drugie.
Mikołaj Ziółkowski, szef agencji Alter Art.: Po stopniowej ewolucji udało nam się w tym roku na dobre przejść na stronę klasycznego summer festivalu, który z założenia obejmować powinien najważniejsze zjawiska danego sezonu zarówno w obrębie muzyki rockowej, jak i hiphopowej, popowej czy jeszcze innej. Krótko mówiąc, jeżeli w tej chwili jednym z najważniejszych wydarzeń sezonu jest Kanye West, którego szeroko komentowany koncert zamykał Coachella Festival w USA, to naszym marzeniem, pragnieniem i celem jest, by wykonawca ten pojawił się w Polsce na jednym z nielicznych występów w Europie. To się udało. I warto dodać, że Kanye West jest artystą poważanym przez cały świat muzyczny, bez względu na różnice gatunkowe. Zapowiada się naprawdę spektakularny występ z kilkudziesięcioma osobami na scenie, coś na miarę ubiegłorocznego show zespołu Muse.
Festiwale Alter Artu robią się jednak mało zróżnicowane. W tym roku na Coke Festivalu wystąpi wielu artystów, których mogliśmy już zobaczyć i usłyszeć na Heineken Open'er Festivalu w Gdyni.
- To wynik tego, że jesteśmy już dużym rynkiem koncertowym, choć jeszcze dziesięć lat temu byliśmy zupełną prowincją. Doszliśmy do pewnej normalności polegającej na tym, że zespoły do nas wracają, bo nie koncertują raz na dekadę, ale co roku - tak samo jak na rynkach brytyjskim, francuskim, niemieckim czy skandynawskim. Open'er na pewno będzie bardziej zbliżał się w stronę muzyki alternatywnej, a Coke czerpał z dokonań muzyki popularnej. Oba są natomiast obecnie w tej samej kategorii festiwali i na oba jest na polskim ryku muzycznym miejsce. To wynik rozwoju. Każdy z zespołów, które zobaczymy w tym roku w Krakowie, mógłby też wystąpić na dowolnym dużym muzycznym wydarzeniu w Europie.
A czy w Krakowie nie byłoby lepiej zrobić jeden naprawdę mocny festiwal zamiast dwóch? Selector wypadł w tym roku skromniej, miał mniej scen, a podczas drugiego dnia dwóch wykonawców odwołało występy.
- Profil Selectora jest taneczny i elektroniczny, ewentualnie z wycieczkami w różnych kierunkach, co naturalne, bo muzyka taka jest. Poza tym to festiwal butikowy, odbywający się w całości pod namiotami. W tym roku na otwartym Coke'u właściwie wcale nie będzie muzyki elektronicznej. Na Selectorze ludzi nie było mniej niż w ubiegłym roku, scen również nie było mniej, bo scena Burna po prostu zmieniła swój charakter i położenie względem dwóch pozostałych. Uważam, że w tak wielkim mieście jak Kraków jest miejsce dla dwóch tak różnych festiwali odbywających się w niemałym odstępie czasowym. Kraków wzorem np. Barcelony powinien mieć ich jak najwięcej. To bardzo charakterystyczne, że głównie polscy dziennikarze martwią się, czy nie byłoby lepiej mniej zamiast więcej, czy nie jest za bardzo jednorodnie. Zagraniczni po tegorocznym Open'erze byli zachwyceni kondycją polskiej sceny festiwalowej, a nierzadko widzieli oni po sto razy więcej koncertów niż ich polscy koledzy.
To ciekawe, bo od znajomych, którzy na festiwale Alter Artu po prostu kupują bilety, często słyszę, że polscy dziennikarze są za mało krytyczni. W końcu wchodzą na akredytacje, nie muszą stać w kolejce do bramki czy martwić się o kartę zbliżeniową, żeby kupić piwo.
- Na podstawie wieloletnich doświadczeń w branży mogę powiedzieć tyle, że Polak jest człowiekiem, którego bardzo trudno zadowolić. Szczególnie w sytuacji, gdy już dojdzie się do jakiegoś poziomu. Często przebywam wśród wielu obcokrajowców. Opinię o Polsce mają cały czas taką samą: "always complaining". Nie ma takiego Polaka, któremu by się podobało wszystko. Wcale mnie to nie dziwi, bo spotykam się z tym od dawna. To trzeba przyjąć i pokochać, nie ma wyjścia.
Wszystko o festiwalu na www.livefestival.pl
Mikołaj Ziółkowski, szef agencji Alter Art.: Po stopniowej ewolucji udało nam się w tym roku na dobre przejść na stronę klasycznego summer festivalu, który z założenia obejmować powinien najważniejsze zjawiska danego sezonu zarówno w obrębie muzyki rockowej, jak i hiphopowej, popowej czy jeszcze innej. Krótko mówiąc, jeżeli w tej chwili jednym z najważniejszych wydarzeń sezonu jest Kanye West, którego szeroko komentowany koncert zamykał Coachella Festival w USA, to naszym marzeniem, pragnieniem i celem jest, by wykonawca ten pojawił się w Polsce na jednym z nielicznych występów w Europie. To się udało. I warto dodać, że Kanye West jest artystą poważanym przez cały świat muzyczny, bez względu na różnice gatunkowe. Zapowiada się naprawdę spektakularny występ z kilkudziesięcioma osobami na scenie, coś na miarę ubiegłorocznego show zespołu Muse.
Festiwale Alter Artu robią się jednak mało zróżnicowane. W tym roku na Coke Festivalu wystąpi wielu artystów, których mogliśmy już zobaczyć i usłyszeć na Heineken Open'er Festivalu w Gdyni.
- To wynik tego, że jesteśmy już dużym rynkiem koncertowym, choć jeszcze dziesięć lat temu byliśmy zupełną prowincją. Doszliśmy do pewnej normalności polegającej na tym, że zespoły do nas wracają, bo nie koncertują raz na dekadę, ale co roku - tak samo jak na rynkach brytyjskim, francuskim, niemieckim czy skandynawskim. Open'er na pewno będzie bardziej zbliżał się w stronę muzyki alternatywnej, a Coke czerpał z dokonań muzyki popularnej. Oba są natomiast obecnie w tej samej kategorii festiwali i na oba jest na polskim ryku muzycznym miejsce. To wynik rozwoju. Każdy z zespołów, które zobaczymy w tym roku w Krakowie, mógłby też wystąpić na dowolnym dużym muzycznym wydarzeniu w Europie.
A czy w Krakowie nie byłoby lepiej zrobić jeden naprawdę mocny festiwal zamiast dwóch? Selector wypadł w tym roku skromniej, miał mniej scen, a podczas drugiego dnia dwóch wykonawców odwołało występy.
- Profil Selectora jest taneczny i elektroniczny, ewentualnie z wycieczkami w różnych kierunkach, co naturalne, bo muzyka taka jest. Poza tym to festiwal butikowy, odbywający się w całości pod namiotami. W tym roku na otwartym Coke'u właściwie wcale nie będzie muzyki elektronicznej. Na Selectorze ludzi nie było mniej niż w ubiegłym roku, scen również nie było mniej, bo scena Burna po prostu zmieniła swój charakter i położenie względem dwóch pozostałych. Uważam, że w tak wielkim mieście jak Kraków jest miejsce dla dwóch tak różnych festiwali odbywających się w niemałym odstępie czasowym. Kraków wzorem np. Barcelony powinien mieć ich jak najwięcej. To bardzo charakterystyczne, że głównie polscy dziennikarze martwią się, czy nie byłoby lepiej mniej zamiast więcej, czy nie jest za bardzo jednorodnie. Zagraniczni po tegorocznym Open'erze byli zachwyceni kondycją polskiej sceny festiwalowej, a nierzadko widzieli oni po sto razy więcej koncertów niż ich polscy koledzy.
To ciekawe, bo od znajomych, którzy na festiwale Alter Artu po prostu kupują bilety, często słyszę, że polscy dziennikarze są za mało krytyczni. W końcu wchodzą na akredytacje, nie muszą stać w kolejce do bramki czy martwić się o kartę zbliżeniową, żeby kupić piwo.
- Na podstawie wieloletnich doświadczeń w branży mogę powiedzieć tyle, że Polak jest człowiekiem, którego bardzo trudno zadowolić. Szczególnie w sytuacji, gdy już dojdzie się do jakiegoś poziomu. Często przebywam wśród wielu obcokrajowców. Opinię o Polsce mają cały czas taką samą: "always complaining". Nie ma takiego Polaka, któremu by się podobało wszystko. Wcale mnie to nie dziwi, bo spotykam się z tym od dawna. To trzeba przyjąć i pokochać, nie ma wyjścia.
Wszystko o festiwalu na www.livefestival.pl
- 17 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
17 głosów
-
Coke Festival. Trzeba to przyjąć i pokochać
nietylkochlebem
10.08.11, 19:52
No proszę święte słowa pana Ziółkowskiego - 8 komentarzy i każdy z pretensjami oprócz jednego w miarę merytorycznego odnośnie cen biletów czyli "always complaining" jak najbardziej »
Najczęściej czytane24 htydzień









