Upośledzona edukacja. Dzieci poza systemem

Olga Szpunar
24.12.2011 , aktualizacja: 23.12.2011 22:05
A A A Drukuj
Nie mają klas, nie dostają świadectw, nie przysługuje im świetlica ani zajęcia z logopedą. Polskie prawo postawiło dzieci głęboko upośledzone poza nawiasem edukacji - alarmują krakowscy nauczyciele w liście do Ministerstwa Edukacji Narodowej.
Ubieranie szkolnej choinki w Zespole Szkół Specjalnych nr 11 w Krakowie
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Ubieranie szkolnej choinki w Zespole Szkół Specjalnych nr 11 w Krakowie
15-letni Michał układa plan dnia. Najpierw przykleja do tablicy pędzel - bo zaraz rozpoczną się zajęcia techniczne. Potem będzie obiad, dlatego Michał obok pędzla mocuje łyżkę. Po obiedzie trzeba się umyć. Chłopiec wiesza więc na tablicy ręcznik. Na końcu pojawia się tam zielony autobus - znak, że można jechać do domu.

Prócz Michała w zajęciach uczestniczą dziewięcioletni Wiktor i Paweł, który ma osiemnaście lat. - Każdy z nich ma problemy z poczuciem czasu, więc ta tablica jest dla nich punktem odniesienia. Sygnalizuje, w którym momencie dnia się znajdują, i daje poczucie bezpieczeństwa - wyjaśnia Maciej Baraniewicz, nauczyciel z Zespołu Szkół Specjalnych nr 11 w Krakowie.

Z całej trójki tylko Michał chodzi. Pozostali jeżdżą na wózkach. Nie mówi żaden z nich. Jak się porozumiewają? Gestami lub za pomocą elektronicznych tablic z symbolami. Naciskają np. zdjęcie szklanki, a tablica mówi: "Poproszę o picie".

Michał, Paweł i Wiktor mają orzeczenia o głębokim upośledzeniu umysłowym. I - jak podkreślają nauczyciele z ZSS nr 11 w Krakowie - to stawia ich poza nawiasem edukacji. Według rozporządzenia MEN z 1997 r. dzieci z głębokim upośledzeniem spełniają obowiązek szkolny, uczestnicząc w indywidualnych lub grupowych zajęciach "rewalidacyjno-wychowawczych". - Są tożsame z edukacją tylko teoretycznie. Dzieci głęboko upośledzone nie mają określonej podstawy programowej: celów, zajęć, zadań. Nie zakłada im się arkusza ocen, nie otrzymują świadectw, nie przechodzą z klasy do klasy, nie przysługuje im prawo do świetlicy. Nie mają też prawa do zajęć indywidualnych: z logopedą, psychologiem - podkreśla Jolanta Szwiec-Kolanko, nauczycielka ZSS nr 11.

Po co dzieciom, które często nie mówią, logopeda? - Choćby po to, by usprawnić im na tyle aparat mowy, aby lepiej jadły. Po co dodatkowe zajęcia indywidualne? Bo każde z tych dzieci ma inne potrzeby i możliwości. Trudno je realizować i rozwijać w grupie. Zwłaszcza w grupie bardzo zróżnicowanej wiekowo. Prawo, które nie gwarantuje im świetlicy, skutkuje tym, że przynajmniej jedno z rodziców musi zrezygnować z pracy - przekonuje Szwiec-Kolanko.

To wszystko, co nie przysługuje dzieciom z głębokim upośledzeniem, należy się już ich kolegom z upośledzeniem w stopniu znacznym czy umiarkowanym. Tymczasem bywa, że granica pomiędzy tymi dziećmi jest minimalna. Bywa też, że poradnie stawiają błędne diagnozy. Nauczyciele z ZSS nr 11 opowiadają, że zdarzają się dzieci z orzeczeniem o głębokim upośledzeniu, które funkcjonują lepiej niż ich koledzy upośledzeni w stopniu znacznym.

Paweł Szczawiński, dyrektor szkoły: - Te dzieci trudno badać, bo nie mówią. Stąd możliwe są błędy w diagnozie. Tyle że gdy błąd wyjdzie na jaw podczas pracy z uczniem, nie wiadomo co robić.

- Do której klasy go skierować, skoro on nigdy do klasy nie chodził? Miał tylko zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze - zauważa Szwiec-Kolanko. Nauczycielka podkreśla, że w całej Europie odchodzi się od stopniowania upośledzeń umysłowych dzieci. Trafiają do szkół specjalnych i tam nauczyciele zajmują się nimi zgodnie z ich indywidualnymi potrzebami. - Kto dał Polsce prawo do stawiania granic pomiędzy tymi uczniami? - pytają w szkole nr 11. "System edukacji w naszym kraju tylko w teorii zapewnia wszystkim dzieciom równe prawo do nauki. W rzeczywistości generuje grupę osób wykluczonych (...). Uważamy, że prawa dzieci z głębokim upośledzeniem względem edukacji powinny być wyrównane" - napisali nauczyciele w liście do minister edukacji Krystyny Szumilas. Domagają się prawa do dodatkowych zajęć, świetlicy, klas, świadectw. Tymczasem to, że zamiast lekcji mają zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze, powoduje, że zwłaszcza w małych miejscowościach szkoły specjalne rezygnują z ich edukacji na rzecz samej opieki nad nimi.

MEN problemu nie widzi. "Nie można zgodzić się ze stwierdzeniem, że dzieci i młodzież z upośledzeniem umysłowym są poza systemem edukacji - dzieci te realizują obowiązek szkolny w formie dostosowanej do ich potrzeb i możliwości" - czytamy w odpowiedzi, jaką przysłało nam biuro prasowe resortu.

Do ministerstwa zamierzają też napisać rodzice głęboko upośledzonych uczniów z ZSS nr 11. Czemu dopiero teraz, skoro taka sytuacja trwa w Polsce od 1997 roku? Maciej Baraniewicz: - Wtedy rozporządzenie, które dziś krytykujemy, to było coś, był postęp. Po raz pierwszy objęto głęboko upośledzonych uczniów szkolnym obowiązkiem. Minęło 14 lat i czas zrobić krok następny.

Dzieci z głębokim upośledzeniem umysłowym stanowią 1 proc. populacji osób z niepełnosprawnością intelektualną. W Krakowie jest ich 129.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 6 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu