Jedźcie do Polski, studiujcie w Krakowie

Anna Goc
27.12.2011 , aktualizacja: 26.12.2011 20:02
A A A Drukuj
Collegium Medicum UJ Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta Collegium Medicum UJ
W Małopolsce liczba studentów ma spaść w ciągu najbliższych dziewięciu lat o 27,3 proc. Niż demograficzny uderzy zwłaszcza uczelnie oferujące płatne studia. Jedną z recept mają być zagraniczni studenci, głównie z Ukrainy i Chin.
Akademia Górniczo-Hutnicza
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Akademia Górniczo-Hutnicza
- Jedźcie do Polski, otrzymacie europejskie wykształcenie - zachęcał młodych Chińczyków kilka dni temu prezydent Bronisław Komorowski, inaugurując polsko-chińskie forum rektorów szkół wyższych, które obyło się w Pekińskim Instytucie Języków Obcych. W spotkaniu wzięło udział 50 przedstawicieli chińskich i polskich uczelni.

Ściąganie do Polski obcokrajowców ma być jedną z recept na prognozowaną falę niżu demograficznego. W 2020 roku liczba studentów w całym kraju ma spaść o 600-800 tys., czyli tyle, ile obecnie kształci się na uczelniach publicznych (ponad 580 tys.). Zagrożone są także krakowskie uczelnie. Z raportu "Demograficzne tsunami" opublikowanego na stronie Instytutu Rozwoju Kapitału Intelektualnego im. Sokratesa wynika, że liczba studentów w Małopolsce spadnie o 27,3 proc.

Pierwsze ofiary już są. Dwa tygodnie temu trzech warszawskich inwestorów przejęło udziały zadłużonej na 17 mln zł spółki Eduscientia, która była założycielem i właścicielem jednej z najstarszych i najlepszych uczelni niepublicznych w kraju: Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu. Rektor uczelni Krzysztof Pawłowski jako jeden z głównych powodów kłopotów finansowych uczelni wskazywał spadek liczby kandydatów i brak dochodu z czesnego.

Czy ściąganie do Małopolski obcokrajowców może zapełnić lukę, którą spowoduje niż demograficzny, i pomóc uczelniom w przetrwaniu na rynku? Zdania krakowskich rektorów są podzielone. Uczelnie publiczne, w które fala niżu demograficznego uderzy w mniejszym stopniu, nie zamierzają masowo ściągać obcokrajowców. Choć starają się, by ich oferta dotarła do jak największej liczby państw.

Od kilku miesięcy stronę internetową dla cudzoziemców ma Akademia Górniczo-Hutnicza. - Mamy kilkanaście kierunków prowadzonych w języku angielskim, w tym znaczną część na studiach doktoranckich. Co roku przyjmujemy prawie 500 obcokrajowców, najczęściej Ukraińców, Białorusinów, ale też obywateli państw afrykańskich. Największym zainteresowaniem cieszą się mechatronika, elektronika i telekomunikacja. Docelowo chcemy, by wszystkie kierunki na naszej uczelni były prowadzone również w języku angielskim - mówi Bartosz Dembiński, rzecznik AGH.

Prawdziwe oblężenie studentami z Norwegii odnotowuje co roku Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. To dzięki założonej w 1994 roku Szkole Medycznej dla Obcokrajowców Wydziału Lekarskiego. - Kształci się u nas łącznie prawie 600 obcokrajowców. Około 70 proc. stanowią studenci z Norwegii, 15 proc. z Kanady, 10 proc. z USA, reszta pochodzi z 20 innych państw. Nasi absolwenci zachęcają swoich znajomych do studiowania u nas, są najlepszymi ambasadorami szkoły - mówi Maciej Rogala, rzecznik CM UJ.

Inną strategię przyjęły krakowskie uczelnie niepubliczne, które prognozowana fala niżu demograficznego może wymieść z rynku. Władze Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, która odnotowała pięcioprocentowy spadek liczby kandydatów na przełomie ostatnich trzech lat, liczą na duży przypływ studentów z Chin. - Na początku myśleliśmy o wejściu na rynek hinduski, później zdecydowaliśmy się jednak na chiński. Tam jest gigantyczna grupa osób na poziomie maturalnym, dla której studia w Polsce są bardzo atrakcyjne. Dlatego wspólnie z kilkoma uczelniami w kraju założyliśmy Konsorcjum Akademickiego im. Michała Boyma. Ma ono promować w Chinach wybrane kierunki studiów prowadzone w języku angielskim - mówi dr Błażej Sajduk, prorektor uczelni.

Z kolei na masowy przypływ studentów z Ukrainy liczy Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. - Studia na uczelniach niepublicznych są nawet trzykrotnie droższe na Ukrainie w porównaniu z czesnym, które my oferujemy. Już teraz kształci się u nas ponad 200 obcokrajowców, większość stanowią właśnie młodzi ludzie z Ukrainy - poinformował prof. Zbigniew Maciąg, współzałożyciel uczelni.



Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu