Jedźcie do Polski, studiujcie w Krakowie
27.12.2011
, aktualizacja: 26.12.2011 20:02
W Małopolsce liczba studentów ma spaść w ciągu najbliższych dziewięciu lat o 27,3 proc. Niż demograficzny uderzy zwłaszcza uczelnie oferujące płatne studia. Jedną z recept mają być zagraniczni studenci, głównie z Ukrainy i Chin.
ZOBACZ TAKŻE
- Idzie niż, uczelnie z magistratem się przygotowują (07-03-12, 09:00)
- Polskie uczelnie promują się w USA i Kanadzie (02-03-12, 12:13)
- Studenci wysyłają dublerów na egzaminy (28-01-12, 08:00)
- Projektowanie po krakowsku: na prośbę i za darmo (10-01-12, 09:00)
- Uczelnia kościelna także dla niewierzących (29-12-11, 06:00)
- Marka już nie wystarcza. Niż zatapia prywatne uczelnie (17-12-11, 09:00)
- Jak w innych miastach przyciągają studentów (28-11-11, 22:39)
- Rektor Krakowskiej Akademii: Wsparcie, którego nie widać (25-11-11, 10:00)
- Jedźcie do Polski, otrzymacie europejskie wykształcenie - zachęcał młodych Chińczyków kilka dni temu prezydent Bronisław Komorowski, inaugurując polsko-chińskie forum rektorów szkół wyższych, które obyło się w Pekińskim Instytucie Języków Obcych. W spotkaniu wzięło udział 50 przedstawicieli chińskich i polskich uczelni.
Ściąganie do Polski obcokrajowców ma być jedną z recept na prognozowaną falę niżu demograficznego. W 2020 roku liczba studentów w całym kraju ma spaść o 600-800 tys., czyli tyle, ile obecnie kształci się na uczelniach publicznych (ponad 580 tys.). Zagrożone są także krakowskie uczelnie. Z raportu "Demograficzne tsunami" opublikowanego na stronie Instytutu Rozwoju Kapitału Intelektualnego im. Sokratesa wynika, że liczba studentów w Małopolsce spadnie o 27,3 proc.
Pierwsze ofiary już są. Dwa tygodnie temu trzech warszawskich inwestorów przejęło udziały zadłużonej na 17 mln zł spółki Eduscientia, która była założycielem i właścicielem jednej z najstarszych i najlepszych uczelni niepublicznych w kraju: Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu. Rektor uczelni Krzysztof Pawłowski jako jeden z głównych powodów kłopotów finansowych uczelni wskazywał spadek liczby kandydatów i brak dochodu z czesnego.
Czy ściąganie do Małopolski obcokrajowców może zapełnić lukę, którą spowoduje niż demograficzny, i pomóc uczelniom w przetrwaniu na rynku? Zdania krakowskich rektorów są podzielone. Uczelnie publiczne, w które fala niżu demograficznego uderzy w mniejszym stopniu, nie zamierzają masowo ściągać obcokrajowców. Choć starają się, by ich oferta dotarła do jak największej liczby państw.
Od kilku miesięcy stronę internetową dla cudzoziemców ma Akademia Górniczo-Hutnicza. - Mamy kilkanaście kierunków prowadzonych w języku angielskim, w tym znaczną część na studiach doktoranckich. Co roku przyjmujemy prawie 500 obcokrajowców, najczęściej Ukraińców, Białorusinów, ale też obywateli państw afrykańskich. Największym zainteresowaniem cieszą się mechatronika, elektronika i telekomunikacja. Docelowo chcemy, by wszystkie kierunki na naszej uczelni były prowadzone również w języku angielskim - mówi Bartosz Dembiński, rzecznik AGH.
Prawdziwe oblężenie studentami z Norwegii odnotowuje co roku Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. To dzięki założonej w 1994 roku Szkole Medycznej dla Obcokrajowców Wydziału Lekarskiego. - Kształci się u nas łącznie prawie 600 obcokrajowców. Około 70 proc. stanowią studenci z Norwegii, 15 proc. z Kanady, 10 proc. z USA, reszta pochodzi z 20 innych państw. Nasi absolwenci zachęcają swoich znajomych do studiowania u nas, są najlepszymi ambasadorami szkoły - mówi Maciej Rogala, rzecznik CM UJ.
Inną strategię przyjęły krakowskie uczelnie niepubliczne, które prognozowana fala niżu demograficznego może wymieść z rynku. Władze Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, która odnotowała pięcioprocentowy spadek liczby kandydatów na przełomie ostatnich trzech lat, liczą na duży przypływ studentów z Chin. - Na początku myśleliśmy o wejściu na rynek hinduski, później zdecydowaliśmy się jednak na chiński. Tam jest gigantyczna grupa osób na poziomie maturalnym, dla której studia w Polsce są bardzo atrakcyjne. Dlatego wspólnie z kilkoma uczelniami w kraju założyliśmy Konsorcjum Akademickiego im. Michała Boyma. Ma ono promować w Chinach wybrane kierunki studiów prowadzone w języku angielskim - mówi dr Błażej Sajduk, prorektor uczelni.
Z kolei na masowy przypływ studentów z Ukrainy liczy Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. - Studia na uczelniach niepublicznych są nawet trzykrotnie droższe na Ukrainie w porównaniu z czesnym, które my oferujemy. Już teraz kształci się u nas ponad 200 obcokrajowców, większość stanowią właśnie młodzi ludzie z Ukrainy - poinformował prof. Zbigniew Maciąg, współzałożyciel uczelni.
Ściąganie do Polski obcokrajowców ma być jedną z recept na prognozowaną falę niżu demograficznego. W 2020 roku liczba studentów w całym kraju ma spaść o 600-800 tys., czyli tyle, ile obecnie kształci się na uczelniach publicznych (ponad 580 tys.). Zagrożone są także krakowskie uczelnie. Z raportu "Demograficzne tsunami" opublikowanego na stronie Instytutu Rozwoju Kapitału Intelektualnego im. Sokratesa wynika, że liczba studentów w Małopolsce spadnie o 27,3 proc.
Pierwsze ofiary już są. Dwa tygodnie temu trzech warszawskich inwestorów przejęło udziały zadłużonej na 17 mln zł spółki Eduscientia, która była założycielem i właścicielem jednej z najstarszych i najlepszych uczelni niepublicznych w kraju: Wyższej Szkoły Biznesu - National Louis University w Nowym Sączu. Rektor uczelni Krzysztof Pawłowski jako jeden z głównych powodów kłopotów finansowych uczelni wskazywał spadek liczby kandydatów i brak dochodu z czesnego.
Czy ściąganie do Małopolski obcokrajowców może zapełnić lukę, którą spowoduje niż demograficzny, i pomóc uczelniom w przetrwaniu na rynku? Zdania krakowskich rektorów są podzielone. Uczelnie publiczne, w które fala niżu demograficznego uderzy w mniejszym stopniu, nie zamierzają masowo ściągać obcokrajowców. Choć starają się, by ich oferta dotarła do jak największej liczby państw.
Od kilku miesięcy stronę internetową dla cudzoziemców ma Akademia Górniczo-Hutnicza. - Mamy kilkanaście kierunków prowadzonych w języku angielskim, w tym znaczną część na studiach doktoranckich. Co roku przyjmujemy prawie 500 obcokrajowców, najczęściej Ukraińców, Białorusinów, ale też obywateli państw afrykańskich. Największym zainteresowaniem cieszą się mechatronika, elektronika i telekomunikacja. Docelowo chcemy, by wszystkie kierunki na naszej uczelni były prowadzone również w języku angielskim - mówi Bartosz Dembiński, rzecznik AGH.
Prawdziwe oblężenie studentami z Norwegii odnotowuje co roku Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. To dzięki założonej w 1994 roku Szkole Medycznej dla Obcokrajowców Wydziału Lekarskiego. - Kształci się u nas łącznie prawie 600 obcokrajowców. Około 70 proc. stanowią studenci z Norwegii, 15 proc. z Kanady, 10 proc. z USA, reszta pochodzi z 20 innych państw. Nasi absolwenci zachęcają swoich znajomych do studiowania u nas, są najlepszymi ambasadorami szkoły - mówi Maciej Rogala, rzecznik CM UJ.
Inną strategię przyjęły krakowskie uczelnie niepubliczne, które prognozowana fala niżu demograficznego może wymieść z rynku. Władze Wyższej Szkoły Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, która odnotowała pięcioprocentowy spadek liczby kandydatów na przełomie ostatnich trzech lat, liczą na duży przypływ studentów z Chin. - Na początku myśleliśmy o wejściu na rynek hinduski, później zdecydowaliśmy się jednak na chiński. Tam jest gigantyczna grupa osób na poziomie maturalnym, dla której studia w Polsce są bardzo atrakcyjne. Dlatego wspólnie z kilkoma uczelniami w kraju założyliśmy Konsorcjum Akademickiego im. Michała Boyma. Ma ono promować w Chinach wybrane kierunki studiów prowadzone w języku angielskim - mówi dr Błażej Sajduk, prorektor uczelni.
Z kolei na masowy przypływ studentów z Ukrainy liczy Krakowska Akademia im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego. - Studia na uczelniach niepublicznych są nawet trzykrotnie droższe na Ukrainie w porównaniu z czesnym, które my oferujemy. Już teraz kształci się u nas ponad 200 obcokrajowców, większość stanowią właśnie młodzi ludzie z Ukrainy - poinformował prof. Zbigniew Maciąg, współzałożyciel uczelni.
- Dodaj komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
1 głos
Najczęściej czytane24 htydzień







