Likwidują ważne specjalizacje. Lekarze zaskoczeni

Iwona Hajnosz
02.01.2012 , aktualizacja: 01.01.2012 18:40
A A A Drukuj
Tuż przed Wigilią lekarze wyspecjalizowani w leczeniu chorób naczyń krwionośnych, czyli angiolodzy, dowiedzieli się, że Ministerstwo Zdrowia likwiduje ich specjalizację. - Jesteśmy tym zszokowani - mówi Rafał Niżankowski, szef angiologii w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim.
Szpital Uniwersytecki
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Szpital Uniwersytecki
Do angiologa na leczenie trafiają ludzie z chorobami żył i tętnic obwodowych, np. z miażdżycą. Tylko w ubiegłym roku w krakowskiej klinice angiologii, której szefuje doktor Niżankowski, lekarze wszczepili stenty w naczynia obwodowe u ponad 1500 pacjentów. - Zdobycie tej specjalności nie jest łatwe. Włożyłem wiele wysiłku, żeby być w tym, co robię, dobry. A teraz dowiaduję się od kolegi, że to specjalizacja bez przyszłości. Oczywiście zdaniem ministerstwa - żali się jeden z krakowskich lekarzy. Żeby można było przystąpić do egzaminu specjalizacyjnego z angiologii, najpierw trzeba zdać internę lub chirurgię ogólną.

Tymczasem 20 grudnia Krzysztof Ziaja, krajowy konsultant w dziedzinie angiologii, dostał z Ministerstwa Zdrowia pismo, z którego dowiedział się, że jego specjalność resort skreśla jako niepotrzebną. Dzieje się to w sytuacji, gdy 162 lekarzy w Polsce już jest angiologami, a kolejnych 55 jest w trakcie specjalizacji.

"W dobie leczenia starego człowieka (...) oraz pierwszej przyczyny zgonów, jaką są i będą choroby serca i naczyń, likwidacja specjalizacji, w programie której jest częściowe przynajmniej rozwiązywanie powyższego problemu - angiologii - rodzi pytanie co w zamian" - pyta ministra Bartosza Arłukowicza prof. Ziaja i jak łatwo się domyślić, przeciwko pomysłowi protestuje.

Oprócz angiologii z ministerialnej listy została też skreślona hipertensjologia. Resort zdrowia uzasadnia, że osobny specjalista od nadciśnienia tętniczego nigdy nie był potrzebny. Ale dlaczego znika też angiologia, w ministerialnym dokumencie nie ma ani słowa wyjaśnienia.

- Polityka Ministerstwa Zdrowia we wprowadzaniu i skreślaniu specjalności jest kompletnie nieczytelna. Jeśli minister chce, żeby było ich mniej, to dlaczego wprowadza nową - medycynę lotniczą - której posiadacze mają dbać o zdrowie pracowników lotnictwa? Warto zadać sobie pytanie, ilu pacjentów będzie pod ich opieką, bo z powodu chorób serca każdego roku do polskich szpitali trafia milion osób - mówi Niżankowski. Ministerstwo tłumaczy, że medycy od lotnictwa mają dbać o swych pacjentów "w kontekście problemu zapewnienia bezpieczeństwa lotów".

Wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk decyzję o likwidacji angiologii uzasadnia opinią konsultanta krajowego w dziedzinie chirurgii naczyniowej, który stwierdził, że jej utrzymywanie jest zbędne. - Przeciwko zmianom protestują też hipertensjolodzy. Czekamy na wszystkie opinie dotyczące tego nowego rozporządzenia, ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły - dodaje Włodarczyk.

Według Narodowego Programu Zdrowia choroby układu krążenia są w Polsce najważniejszą przyczyną umieralności przedwczesnej wśród kobiet i mężczyzn.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 48 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu