Lekarze boją się kar za wystawianie recept

Dominika Wantuch
04.01.2012 , aktualizacja: 03.01.2012 20:15
A A A Drukuj
Narodowy Fundusz Zdrowia odmówił sfinansowania porad pacjentów. Uznał, że nie mieli ubezpieczenia, choć okazało się, że jednak mieli. Lekarze obawiają się, że takie sytuacje będą się powtarzać, a kary i tak zapłacą.
W poczekalni
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
W poczekalni
Koniec 2011 roku, jedna z krakowskich poradni. Na biurko dyrekcji trafia pismo z NFZ-etu z wykazem pacjentów, którym przychodnia udzieliła świadczeń, choć ci, zdaniem funduszu, nie są ubezpieczeni. Lekarze i pielęgniarki gorączkowo sprawdzają, jak to możliwe, by udzielono pomocy pacjentom bez ubezpieczenia. - Znam tych ludzi, leczę ich od dawna, to przeważnie emeryci - mówi nam lekarka, która chce pozostać anonimowa.

Po kilku tygodniach okazuje się, że fundusz nie miał racji - wszyscy pacjenci mieli ubezpieczenie. Ale obawy lekarzy zostały. Zwłaszcza po Nowym Roku, gdy ustawa refundacyjna dała NFZ-etowi prawo do karania finansowo lekarzy, jeśli wypiszą recepty refundowane osobom bez prawa do zniżki. - I co mam teraz robić? Wypiszę pacjentowi lek np. z 50-proc. refundacją, a pracownicy NFZ-etu stwierdzą, że on nie jest ubezpieczony, i wlepią mi karę - zastanawia się lekarka.

A doktor z poradni przy ul. Galla dodaje: - Niech się minister nie dziwi, że lekarze wypisują recepty z pieczątką "refundacja do decyzji NFZ", skoro w funduszu panuje taki bałagan.

Od 1 stycznia lekarze muszą sprawdzać, czy pacjent jest ubezpieczony i czy lek ze zniżką mu się należy. Podkreślają, że taką wiedzę mają jedynie ZUS i NFZ. Choć w większości poradni od dawna wiszą informacje o konieczności przedstawienia przed wizytą dowodu ubezpieczenia, prof. Andrzej Matyja, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej, uważa, że lekarze nie są w stanie weryfikować tych danych. - Jeśli ktoś np. pracuje w firmie, to ma przekonanie, że jest ubezpieczony. Może się jednak okazać, że pracodawca spóźnia się z opłacaniem składek i pacjent ubezpieczenia nie ma. I co wtedy? - zastanawia się prezes OIL: - Lekarze mogą odpowiadać za treść recept, a nie za to, czego nie są w stanie zweryfikować.

Jolanta Pulchna, rzeczniczka małopolskiego NFZ-etu, zapewnia jednak, że lekarze nie muszą się obawiać: - Przyjmują tylko do wiadomości informację, że pacjent jest ubezpieczony na podstawie dokumentu albo oświadczenia. Jeśli pacjent złoży fałszywe oświadczenie, to będzie musiał zapłacić 100 proc. za lek. Jeżeli zawini pracodawca, to ZUS będzie wyciągał konsekwencje.

- Jak długo jednak potrwa wyjaśnianie zamieszanie, jeśli okaże się, że pacjent nie był ubezpieczony? - zastanawiają się lekarze i obawiają się, że fundusz miesiącami będzie wzywał ich do wyjaśnień, a kary będą rosły.

Rzeczniczka funduszu na to pytanie nie odpowiada. Twierdzi, że takie sytuacje to rzadkość.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 5 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu