Projektowanie po krakowsku: na prośbę i za darmo
10.01.2012
, aktualizacja: 09.01.2012 23:24
Dziś ruszył przetarg na projekt nowego budynku Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej. Projekt ma powstać na bazie koncepcji wykonanej przez... syna rektora Politechniki Krakowskiej. Architekci są zniesmaczeni. Rektor tłumaczy, że to nie pierwszy raz, kiedy syn współpracuje z jego uczelnią. Za darmo.
ZOBACZ TAKŻE
- Nowy kierunek: inżynieria wzornictwa przemysłowego (27-02-12, 23:00)
- Prof. Majcherek: Na uczelniach umarł duch rywalizacji (28-01-12, 08:08)
- Uniwersytet Jagielloński kształci zawodowych mediatorów (25-01-12, 08:00)
- Jedźcie do Polski, studiujcie w Krakowie (27-12-11, 09:00)
- Młodzi naukowcy z Małopolski, do badań! (18-12-11, 22:00)
- Marka już nie wystarcza. Niż zatapia prywatne uczelnie (17-12-11, 09:00)
- Stypendia dla kobiet. Badaczki z UJ docenione (09-12-11, 05:00)
- Jak w innych miastach przyciągają studentów (28-11-11, 22:39)
- Innovator Małopolski. Rośnie potencjał firm z regionu (21-11-11, 11:40)
- Hu, hu, ha wymieniają okna na Politechnice (16-11-11, 10:00)
- Bombus - sprytny pojazd do jazdy po mieście (30-09-11, 10:00)
Zadaniem zwycięzcy przetargu, który ruszył dziś rano, będzie wykonanie wielobranżowej dokumentacji projektowo-kosztorysowej budynku Dydaktyczno-Laboratoryjno-Biurowego z garażem podziemnym oraz infrastrukturą techniczną dla potrzeb Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej. W tym sal wykładowych, laboratoriów, sal konferencyjnych i dydaktycznych. W sumie ponad 6 tys. m kw. powierzchni całkowitej, nie licząc podziemnych garaży.
Jak będzie wyglądał budynek, już wiadomo. W dokumentacji przetargowej jest szczegółowa koncepcja wraz z wizualizacjami. W ogłoszeniu do przetargu jest też zapis: "Architektura na bazie koncepcji autorstwa dr. inż. arch. Marcina Furtaka" - czyli syna rektora PK Kazimierza Furtaka.
W rozmowie z "Gazetą" rektor Politechniki Krakowskiej zapewnia, że jego syn opracował swoją koncepcję "na prośbę" dziekana Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej... za darmo. Rektor nie widzi w tym nic zdrożnego, co więcej, dodaje, że jego syn już wcześniej przygotowywał darmowe koncepcje m.in. na przystosowanie dawnych obiektów pralni wojskowych na potrzeby uczelni. - Wówczas alarmów nie było - dziwi się Kazimierz Furtak. I dodaje: - Jestem teraz trochę zaniepokojony, ponieważ syn zrobił to samo na prośbę dziekana Wydziału Fizyki, Informatyki i Matematyki. Tyle tylko, że tam przetargu jeszcze nie ma - mówi "Gazecie".
Choć tak szczegółowe koncepcje opracowywane za darmo to wśród architektów rzadkość, by nie powiedzieć ewenement, to jednak dopóki syn rektora w przetargu nie startuje i pieniędzy nie bierze, prawa nie łamie. Darmowe koncepcje dużych obiektów dydaktyczno-naukowych opracowywane "na prośbę" i "za darmo" dla instytucji publicznej przez syna rektora wprawiają jednak w osłupienie część krakowskiego środowiska projektowego. Ale to jeszcze nie przestępstwo.
- W mojej ocenie jest to bardzo szczegółowa koncepcja i w tym sensie działanie inwestora uważam za właściwe, ponieważ ogranicza to pojawianie się potencjalnych wątpliwości osób, które będą opracowywały projekt. Z punktu widzenia kodeksu etyki zawodowej również nie widzę problemu, bo trudno uznać w tym przypadku fakt pokrewieństwa za formalnie naganny. Trzeba jednak zauważyć, że cała sytuacja jest bardzo niezręczna. Zważywszy że mamy tu do czynienia z instytucją publiczną, mogą pojawić się zarzuty o pewne kumoterstwo - ocenia Jacek Bruzda, rzecznik odpowiedzialności zawodowej Małopolskiej Okręgowej Izby Architektów.
Podobne zastrzeżenia mają też niektórzy krakowscy architekci startujący w przetargu. - To niesmaczne. Druga co do wielkości uczelnia techniczna w kraju powinna być czysta jak łza i nie dopuszczać do sytuacji tak dwuznacznych - stwierdza anonimowo jeden z krakowskich projektantów.
Zdaniem rzecznika Bruzdy jeszcze jedna kwestia zasługuje na uwagę. Chodzi o prawa autorskie do koncepcji opracowanej przez syna rektora PK. - Otóż ten aspekt nie został jednoznacznie rozstrzygnięty w dokumentacji przetargowej, a więc jeżeli Marcin Furtak posiada prawa, to rodzi to niebezpieczeństwo ingerencji w projekt. Tymczasem w takiej sytuacji zgodnie z kodeksem etyki zawodowej jako autor koncepcji nie ma on prawa angażować się w już żaden sposób w dalszą realizację kontraktu, w tym startować w samym przetargu - tłumaczy swoje wątpliwości rzecznik Bruzda.
Rektor Politechniki Krakowskiej zapewnia, że jego syn w przetargu startował nie będzie, a poprosi go również, aby nie projektował już więcej dla jego uczelni "na prośbę" dziekanów.
Jak będzie wyglądał budynek, już wiadomo. W dokumentacji przetargowej jest szczegółowa koncepcja wraz z wizualizacjami. W ogłoszeniu do przetargu jest też zapis: "Architektura na bazie koncepcji autorstwa dr. inż. arch. Marcina Furtaka" - czyli syna rektora PK Kazimierza Furtaka.
W rozmowie z "Gazetą" rektor Politechniki Krakowskiej zapewnia, że jego syn opracował swoją koncepcję "na prośbę" dziekana Wydziału Inżynierii Lądowej Politechniki Krakowskiej... za darmo. Rektor nie widzi w tym nic zdrożnego, co więcej, dodaje, że jego syn już wcześniej przygotowywał darmowe koncepcje m.in. na przystosowanie dawnych obiektów pralni wojskowych na potrzeby uczelni. - Wówczas alarmów nie było - dziwi się Kazimierz Furtak. I dodaje: - Jestem teraz trochę zaniepokojony, ponieważ syn zrobił to samo na prośbę dziekana Wydziału Fizyki, Informatyki i Matematyki. Tyle tylko, że tam przetargu jeszcze nie ma - mówi "Gazecie".
Choć tak szczegółowe koncepcje opracowywane za darmo to wśród architektów rzadkość, by nie powiedzieć ewenement, to jednak dopóki syn rektora w przetargu nie startuje i pieniędzy nie bierze, prawa nie łamie. Darmowe koncepcje dużych obiektów dydaktyczno-naukowych opracowywane "na prośbę" i "za darmo" dla instytucji publicznej przez syna rektora wprawiają jednak w osłupienie część krakowskiego środowiska projektowego. Ale to jeszcze nie przestępstwo.
- W mojej ocenie jest to bardzo szczegółowa koncepcja i w tym sensie działanie inwestora uważam za właściwe, ponieważ ogranicza to pojawianie się potencjalnych wątpliwości osób, które będą opracowywały projekt. Z punktu widzenia kodeksu etyki zawodowej również nie widzę problemu, bo trudno uznać w tym przypadku fakt pokrewieństwa za formalnie naganny. Trzeba jednak zauważyć, że cała sytuacja jest bardzo niezręczna. Zważywszy że mamy tu do czynienia z instytucją publiczną, mogą pojawić się zarzuty o pewne kumoterstwo - ocenia Jacek Bruzda, rzecznik odpowiedzialności zawodowej Małopolskiej Okręgowej Izby Architektów.
Podobne zastrzeżenia mają też niektórzy krakowscy architekci startujący w przetargu. - To niesmaczne. Druga co do wielkości uczelnia techniczna w kraju powinna być czysta jak łza i nie dopuszczać do sytuacji tak dwuznacznych - stwierdza anonimowo jeden z krakowskich projektantów.
Zdaniem rzecznika Bruzdy jeszcze jedna kwestia zasługuje na uwagę. Chodzi o prawa autorskie do koncepcji opracowanej przez syna rektora PK. - Otóż ten aspekt nie został jednoznacznie rozstrzygnięty w dokumentacji przetargowej, a więc jeżeli Marcin Furtak posiada prawa, to rodzi to niebezpieczeństwo ingerencji w projekt. Tymczasem w takiej sytuacji zgodnie z kodeksem etyki zawodowej jako autor koncepcji nie ma on prawa angażować się w już żaden sposób w dalszą realizację kontraktu, w tym startować w samym przetargu - tłumaczy swoje wątpliwości rzecznik Bruzda.
Rektor Politechniki Krakowskiej zapewnia, że jego syn w przetargu startował nie będzie, a poprosi go również, aby nie projektował już więcej dla jego uczelni "na prośbę" dziekanów.
- 82 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
18 głosów
-
Projektowanie po krakowsku: na prośbę i za darmo
roma.roma
10.01.12, 19:38
Na polskich uczelniach panuje nepotyzm powszechnie. Prace dostaje sie glownie po znajomosci. PK nie jest w tym wyjatkiem. Wstyd dla uczelni za takie dzialania.»
Najczęściej czytane24 htydzień





