Policyjny nalot na przydrożne oscypki
14.01.2012
, aktualizacja: 13.01.2012 21:19
Gwałtownie hamują, nie włączają kierunkowskazu, przekraczają linię ciągłą - takie skargi kierowców na zatrzymujących się przy "zakopiance", by kupić oscypki, napłynęły do zakopiańskich policjantów. A ci postanowili działać.
"Zakopianka" to w sezonie zimowym jedna z najczęściej uczęszczanych dróg tranzytowych w Małopolsce. Ale wieczne korki to niejedyny problem podróżujących nią kierowców. W ostatnich tygodniach do zakopiańskiej policji często dzwonili turyści, którym w ostatniej chwili udało się uniknąć stłuczki. Powodem mieli być inni kierowcy, którzy gwałtownie hamowali na widok przydrożnych stoisk z oscypkami (najbardziej newralgiczny odcinek to - według skarżących się - droga między Zakopanem a Szaflarami).
Policjanci uważają, że sprzedawcy, którzy oferują serowe wyroby przy drodze, prowokują do łamania przepisów. - Kierowcy, którzy widzą takie stoisko, gwałtownie hamują, nie włączają kierunkowskazu, przekraczają linię ciągłą, zatrzymują się w niedozwolonym miejscu - wylicza Kazimierz Pietruch z zakopiańskiej policji.
Funkcjonariusze postanowili walczyć z nielegalnym handlem przydrożnym w dwójnasób: o bezprawnym zajęciu pasa ruchu drogowego będą powiadamiać zarządcę drogi, a dodatkowo w miejscach, gdzie górale rozstawiają nielegalne stoiska, pojawią się patrole. - Kierowcy, którzy złamią przepisy ruchu drogowego, czyli np. przekroczą linię ciągłą czy zatrzymają się w miejscu niedozwolonym, będą z całą surowością karani za wykroczenia. Tym samym oscypek może kosztować ich średnio 100 zł i jeden punkt karny - zapowiada Pietruch.
Przydrożne kramy przy "zakopiance" rozstawione są m.in. w Poroninie czy Białym Dunajcu, a także przy samym wyjeździe ze stolicy Tatr. W szczycie sezonu jest ich średnio od pięciu do siedmiu. Policja weźmie też pod lupę górali, którzy parkują samochody przy drodze i wystawiają na szybach tabliczki z ofertą noclegów w Zakopanem.
Policjanci rozmawiali już z przydrożnymi handlarzami. - Podkreślamy, że nie chodzi nam o to, by zlikwidować handel oscypkami, ale musimy dbać o bezpieczeństwo na drodze - mówi Pietruch.
Policjanci uważają, że sprzedawcy, którzy oferują serowe wyroby przy drodze, prowokują do łamania przepisów. - Kierowcy, którzy widzą takie stoisko, gwałtownie hamują, nie włączają kierunkowskazu, przekraczają linię ciągłą, zatrzymują się w niedozwolonym miejscu - wylicza Kazimierz Pietruch z zakopiańskiej policji.
Funkcjonariusze postanowili walczyć z nielegalnym handlem przydrożnym w dwójnasób: o bezprawnym zajęciu pasa ruchu drogowego będą powiadamiać zarządcę drogi, a dodatkowo w miejscach, gdzie górale rozstawiają nielegalne stoiska, pojawią się patrole. - Kierowcy, którzy złamią przepisy ruchu drogowego, czyli np. przekroczą linię ciągłą czy zatrzymają się w miejscu niedozwolonym, będą z całą surowością karani za wykroczenia. Tym samym oscypek może kosztować ich średnio 100 zł i jeden punkt karny - zapowiada Pietruch.
Przydrożne kramy przy "zakopiance" rozstawione są m.in. w Poroninie czy Białym Dunajcu, a także przy samym wyjeździe ze stolicy Tatr. W szczycie sezonu jest ich średnio od pięciu do siedmiu. Policja weźmie też pod lupę górali, którzy parkują samochody przy drodze i wystawiają na szybach tabliczki z ofertą noclegów w Zakopanem.
Policjanci rozmawiali już z przydrożnymi handlarzami. - Podkreślamy, że nie chodzi nam o to, by zlikwidować handel oscypkami, ale musimy dbać o bezpieczeństwo na drodze - mówi Pietruch.
- 1 komentarz
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






