Oczy krakowskich dzieci ratuje Śląsk
18.01.2012
, aktualizacja: 17.01.2012 23:56
Zamiast do Prokocimia lub innego krakowskiego szpitala dzieci z urazami oka karetki odwożą aż na Śląsk. Tę sytuację zgryźliwie komentują rodzice: - Jak dzieje się coś poważnego, to i tak do Katowic lub Chorzowa trzeba jechać, bo nasi okuliści to tylko okulary potrafią dobierać.
ZOBACZ TAKŻE
- Papieros Lubaszenki zrobił zadymę w internecie (13-01-12, 23:00)
- Szkoła rodzenia nie musi być droga (13-01-12, 10:00)
- Ceny szpitalnych polis o sto procent w górę (13-01-12, 07:00)
- Przychodzi student do lekarza. I ma problem (11-01-12, 08:00)
- Hospicjum wyręczy rodziców w kryzysie (18-02-12, 15:00)
- Coraz więcej bezdomnych w szpitalach (16-02-12, 06:00)
- Przeszczepy w Małopolsce. Czy są powody do radości? (26-01-12, 09:00)
- Operacji nie będzie, bo sala jest dzierżawiona (22-01-12, 23:00)
- Audytorzy w szpitalach sposobem na tańsze polisy (20-01-12, 08:00)
- Oblężone gabinety specjalistów, kolejki po recepty (09-01-12, 08:00)
- Likwidują ważne specjalizacje. Lekarze zaskoczeni (02-01-12, 07:00)
- Jemu pomogli, teraz on pomaga niepełnosprawnym (28-12-11, 22:00)
- Szpital Rydygiera z nowym SOR-em (23-12-11, 17:32)
- Szpital im. św. Ludwika bardziej przyjazny dzieciom (20-10-11, 08:00)
Rozumiejąc sytuację, pod koniec ubiegłego roku małopolski oddział NFZ ogłosił konkurs na całodobową opiekę okulistyczną dla dzieci. Poznaliśmy właśnie jego wyniki: pomimo miliona złotych, które były przeznaczone na zakontraktowanie świadczeń, dzieci zostaną bez pomocy. - To była kolejna próba zabezpieczenia im opieki. Dla nas zadanie bardzo istotne, szczególnie w kontekście zgłaszanych problemów z uzyskaniem pomocy w stanach nagłych. Niestety, jeden z oferentów nie spełniał wymogów, oferta drugiej placówki znacznie przewyższała kwotę proponowaną przez nas i nie udało się dojść do porozumienia - wyjaśnia Jolanta Pulchna, rzecznik małopolskiego NFZ.
Ustaliliśmy, że warunków nie spełniał szpital im. Żeromskiego - choć chciał pomagać, a dla św. Rafała proponowana przez Fundusz kwota była cztery razy mniejsza od apetytu. W konkursie w ogóle nie uczestniczył szpital w Prokocimiu, choć to wydaje się najbardziej sensowne miejsce na taki oddział, bo przecież pierwsza myśl wszystkich rodziców, których dzieci miały wypadek, jest taka sama: jedziemy do Prokocimia!
Już trzy lata temu Maciej Kowalczyk, dyrektor placówki, zapewniał nas, że finalizuje rozmowy ze specjalistą, który miałby być ordynatorem nowego oddziału. Dziś dowiadujemy się: - Okuliści nie wykazali zainteresowania naszą ofertą, choć niejednokrotnie próbowaliśmy pozyskać nowych pracowników, np. za pośrednictwem ogłoszeń prasowych. Brak wystarczającej liczby okulistów to nasz podstawowy problemem - wyjaśnia Magdalena Oberc, rzecznik prasowy placówki. - Prowadziliśmy też rozmowy o współpracy z innymi ośrodkami, np. na Śląsku, ale nie udało się znaleźć satysfakcjonującego dla wszystkich rozwiązania.
Co więcej, najpóźniej w kwietniu w Krakowie otwarty zostanie zupełnie nowy szpital okulistyczny. Buduje go marszałek. Jednak i tam drzwi przed dziećmi będą zamknięte, bo... ich miejsce jest w Prokocimiu.
I tak koło się zamknęło, a problem pozostał nierozwiązany. Tymczasem już co piąte dziecko z urazem oka na zabieg odsyłane jest z Krakowa na Śląsk. Fundusz zapewnia, że podejmie kolejną próbę zakontraktowania tego typu opieki.
Ustaliliśmy, że warunków nie spełniał szpital im. Żeromskiego - choć chciał pomagać, a dla św. Rafała proponowana przez Fundusz kwota była cztery razy mniejsza od apetytu. W konkursie w ogóle nie uczestniczył szpital w Prokocimiu, choć to wydaje się najbardziej sensowne miejsce na taki oddział, bo przecież pierwsza myśl wszystkich rodziców, których dzieci miały wypadek, jest taka sama: jedziemy do Prokocimia!
Już trzy lata temu Maciej Kowalczyk, dyrektor placówki, zapewniał nas, że finalizuje rozmowy ze specjalistą, który miałby być ordynatorem nowego oddziału. Dziś dowiadujemy się: - Okuliści nie wykazali zainteresowania naszą ofertą, choć niejednokrotnie próbowaliśmy pozyskać nowych pracowników, np. za pośrednictwem ogłoszeń prasowych. Brak wystarczającej liczby okulistów to nasz podstawowy problemem - wyjaśnia Magdalena Oberc, rzecznik prasowy placówki. - Prowadziliśmy też rozmowy o współpracy z innymi ośrodkami, np. na Śląsku, ale nie udało się znaleźć satysfakcjonującego dla wszystkich rozwiązania.
Co więcej, najpóźniej w kwietniu w Krakowie otwarty zostanie zupełnie nowy szpital okulistyczny. Buduje go marszałek. Jednak i tam drzwi przed dziećmi będą zamknięte, bo... ich miejsce jest w Prokocimiu.
I tak koło się zamknęło, a problem pozostał nierozwiązany. Tymczasem już co piąte dziecko z urazem oka na zabieg odsyłane jest z Krakowa na Śląsk. Fundusz zapewnia, że podejmie kolejną próbę zakontraktowania tego typu opieki.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
-
Oczy krakowskich dzieci ratuje Śląsk
4.vice-prezes
18.01.12, 10:40
Okulistyka w Krakowie to dno. Mam powazną wade wzroku i ciagle musze do Katowic jezdzic, bo tu rozkladaja rece i odsylaja dalej. Wstyd dla ponoc przodujacego osrodka akademickiego w k-raju »
-
Re: Oczy krakowskich dzieci ratuje Śląsk
seven
18.01.12, 12:02
przecież tak jest od lat! zresztą nawet jakby coś się w tym temacie zaczęło dziać w Krakowie, to myślę, że dalej mnóstwo ludzi jeździłoby do Katowic, bo tam jest i jeszcze długo będzie »
Najczęściej czytane24 htydzień





więcej zdjęć

