Listy. Problem bezdomnych w tramwajach

Michał Zięba
23.01.2012 , aktualizacja: 23.01.2012 12:00
A A A Drukuj
Piszę w sprawie, która z punktu widzenia problemów naszego miasta wydaje się błaha, lecz z pewnością taka nie jest dla pasażerów komunikacji miejskiej, a zatem sporej części jego mieszkańców. Mam na myśli problem bezdomnych w tramwajach i autobusach - list Czytelnika.
Tramwaj przy Placu Wszystkich Świętych
Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
Tramwaj przy Placu Wszystkich Świętych
Wraz z nastaniem zimowej aury problem ten, obecny przecież w pojazdach MPK (i nie tylko) przez cały rok, znacznie się nasilił. Trasę Salwator - Stare Miasto przebywam tramwajem kilka razy dziennie i nawet na tak krótkim odcinku odczuwam (dosłownie) skutki bierności ludzi, którzy są za to odpowiedzialni.

Bezdomny zwykle zajmuje miejce na końcu wagonu, by tam w zależności od stanu trzeźwości albo po prostu drzemać, albo uprzykrzać życie pozostałym swoim głośnym zachowaniem. W ostatnim czasie kilkakrotnie byłem zmuszony przechodzić na drugą stronę wagonu, gdyż podróż w odległości nawet kilku miejsc od bezdomnego jest niemożliwa. Nie należę do osób o wrażliwym węchu, jednak ich zapach czuć - i nie ma w tym krzty przesady - przez pół tramwaju. Dlatego nawet, gdy zachowują się spokojnie, uniemożliwiają komfortową jazdę pasażerom MPK.

Można by powiedzieć, że przecież tramwajem czy autobusem byle kto nie może sobie podróżować. Aby skorzystać z komunikacji miejskiej, trzeba posiadać ważny i skasowany bilet uprawniający do danego przejazdu. Z opłat za przejazd zwolniony jest szereg obywateli - osoby starsze, dzieci, inwalidzi wojenni, niepełnosprawni, honorowi dawcy krwi, a także... osoby bezdomne. Nie tak dawno byłem świadkiem kontroli biletów w trawmaju, któym podróżowała para (kobieta i mężczyzna) hałaśliwych bezdomnych, od których pasażerowie odsuwali się najdalej, jak mogli. Ponieważ siedzieli na końcu, młody kontroler poszedł do nich jako ostatnich, lecz gdy usłyszał od nich, że "są bezdomni", z uśmiechem wzruszył ramionami i powrócił zająć się sprawą eleganckiej pani, która nie zdążyła kupić biletu. Owi bezdomni podróżowali jeszcze beztrosko kilka przystanków. Rozumiem, że takim osobom trudno wypisać wezwanie do zapłaty, zwykle nie posiadają dowodów, miejsca zamieszkania, nie mówiąc już o możliwości (czy jedynie chęci) do uiszczenia kary za przejazd bez biletu. Natomiast kontrolerów jest zawsze dwóch i nie widzę powodu, dla którego nie mogliby oni usunąć z pojazdu osoby, które za przejazd nie zapłaciły. Dochodzimy bowiem do absurdalnej sytuacji, gdzie nie dość że zezwalamy na przejazd osobom często nietrzeźwym, agresywnym, a w najlepszym przypadku wydzielajacym niedający się znieść odór, to jeszcze pozwalamy takim osobom jeździć za darmo i znajdować w środkach komunikacji miejskiej tymczasowy przytułek.

Dla przykładu przywołam swoją obserwację z wakacji w Hiszpanii, gdzie miałem przyjemność podróżować transportem publicznym Majorki. Jest ona inaczej zorganizowana niż w Krakowie, gdyż aby wejść do autubusu, trzeba kupić bilet u kierowcy (przypomina to system panujący w autobusach PKS). Sprzedaż przebiega sprawnie, a kierowca jednocześnie pilnuje, czy nikt nie wchodzi przez drzwi w środku i z tyłu pojazdu. W razie konieczności - interweniuje. Ma pod swoją kontrolą - i odpowiedzialnością - prowadzony przez siebie pojazd. Na dłuższych trasach sprawdzane jest, czy pasażerowie mają miejsca siedzące (aby nie wpuszczać nowych ponad limit). Kierowca zwraca uwagę nawet, gdy jeden z pasażerów ściągnie koszulkę, odsłaniając tors. Nie boi się ich, gdyż to on rządzi. Przede wszystkim podróżują zaś ci, którzy za to zapłacili.

Wzrost cen biletów rekompensuje nam MPK modernizowanym taborem. Choć wciąż istnieją połączenia niedoskonałe, odcinki, na których zmiany są konieczne, jestem pasażerem w miarę zadowolonym z komfortu jazdy komunikacją miejską. Nie wiem natomiast, jaka wygoda jest w podróżowaniu nowoczesnym, ogrzewanym bombardierem, w którym jest nawet telewizja, skoro połowę wagonu zajmuje (dosadnie mówiąc) śmierdzący bezdomny. Nie jest tak, że nie mają oni gdzie zwrócić się o pomoc w Krakowie. Naprawdę, podróżowanie za darmo MPK nie jest dla nich jedyną szansą na przeżycie zimy. Postuluję, by byli oni usuwani z pojazdów, za podróż którymi inny mieszkańcy Krakowa uczciwie płacą.

List wysyłam do krakowskiej redakcji Gazety Wyborczej i rzecznika prasowego Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji.

Z poważaniem,

Michał Zięba

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 102 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    54 głosy

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu