Nie każdy może dorwać mistrza ks. Adama Bonieckiego

Małgorzata Skowrońska
24.01.2012 , aktualizacja: 24.01.2012 16:45
A A A Drukuj
Dorwać ks. Bonieckiego nie jest ostatnio łatwo. Publicznie wypowiadać się nie może. Pokazuje się też rzadko. Dla krakowian zrobi wyjątek 31 stycznia podczas 13. spotkaniu z cyklu "Dorwać Mistrza" w Kijów.Centrum. Zainteresowanie zaproszeniami było jednak tak duże, że już się skończyły.
Ks. Adam Boniecki
Fot. Adam Golec / AG
Ks. Adam Boniecki
Bycie zakonnikiem nie kojarzy się z życiem na dużej adrenalinie. Siedzi taki mnich w celi albo w kościele, medytuje, coś tam teologicznego o Bogu, mistyce, charyzmatach, wspólnocie, z rzadka o seksie skrobnie. Stałe godziny posiłków, modlitw, pracy. Ot, obiegowe opinie. Pewnie są i tacy zakonnicy, którzy ostatni skok adrenaliny zaliczyli przed egzaminem maturalnym. Reszta haruje: franciszkanie na misjach, dominikanie w konfesjonałach, redemptoryści w jedynym słusznym głosie w naszych domach, a marianie... Właśnie, co robią marianie?

Przeciętnie zorientowanemu katolikowi zakon może kojarzyć się z budową parku religijnych uniesień w Licheniu (świątynia ogromna, rzeźby takoż, tylko wielki dzwon brzmi nieco fałszywie). Ci bardziej medialni chrześcijanie zaraz dopowiedzą, że przecież marianie to zakon, który uwięził ks. Bonieckiego. Tak, tak. Wszyscyśmy o tym zapomnieli, ale redaktor senior "Tygodnika Powszechnego" to zakonnik.

Marianie upomnieli się o ks. Adama, gdy ten - powziąwszy zamysł udania się na emeryturę - przekazał stery szacownego pisma. Zakon postanowił przypomnieć duchownemu publicyście, gdzie jest jego miejsce. Okazało się, że na pewno nie w Krakowie. Warszawa wydała się przeorowi marianów bardziej odpowiednim miejscem do przypilnowania ks. Bonieckiego. Bo że trzeba go było pilnować, zakon nie miał wątpliwości. Wkrótce dostał też dowody: a to występy u Moniki Olejnik, a to nie dość napiętnowująca wypowiedź o Nergalu. Przeor pomyślał (można by napisać, że poszedł po rozum go głowy, ale w tym wypadku byłaby to nieprawda) i wydał decyzję: ks. Boniecki ma milczeć, jakiekolwiek publiczne wypowiedzi są zakazane, a pisać może tylko do "Tygodnika Powszechnego".

Skutek zakazów był łatwy do przewidzenia. "Tygodnik Powszechny" odnotował wzrost sprzedaży. Tak jak najnowsza książka ks. Bonieckiego "Lepiej palić fajkę niż czarownice". Ciekawą minę musi mieć przeor marianów, gdy w telewizyjnych relacjach widzi tłumy na spotkaniach z ks. Adamem. Kolejną okazję do przyjrzenia się reakcji fanów ks. Bonieckiego marianie będą mieli w Krakowie 31 stycznia w Kijów.Centrum podczas 13. spotkania z cyklu "Dorwać Mistrza". Obok objętego zakazem milczenia duchownego pojawią się na nim s. Małgorzata Chmielowska i Wojciech Bonowicz, a rozmowę poprowadzi Katarzyna Kolenda-Zaleska. Obowiązują zaproszenia, niestety już się skończyły.

W środę, 1 lutego, w księgarni Znak ks. Adam Boniecki będzie podpisywał swoją książkę.

Podziel się

  • 10 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy