Kulturalne Odloty: Pies pięknie eklektyczny
25.01.2012
, aktualizacja: 24.01.2012 18:18
- Uczestnicy "Gadającego Psa" mają w wieczór występu otwarty bar. I tyle. Nawet prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, który raz wystąpił, nie prosił o zwrot pieniędzy za podróż - opowiada Maciej Piotr Prus
ZOBACZ TAKŻE
- Pięknego Psa zamykają, Prusowi książkę wznawiają (12-03-12, 13:00)
- Odlotowe filmy o odlotowych nominowanych [WIDEO] (10-02-12, 13:22)
- Błękitny protest wymyślony przez artystów [WIDEO] (04-02-12, 12:00)
- Jesteśmy w momencie przedrewolucyjnym (02-02-12, 00:12)
- Kulturalne Odloty. Klub Re, czyli ostatnia przystań (31-01-12, 21:00)
- Franaszek. Zawsze można dopracować szczegóły (30-01-12, 21:20)
- Kulturalne Odloty: Miłość w pociągu [Wideo] (30-01-12, 09:48)
- Ryszard Krynicki - do poezji trzeba mieć serce (28-01-12, 10:00)
- Było za głośno? Piękny Pies znowu zostanie zamknięty (27-01-12, 20:27)
- Odlotowy Pospieszalski: Czy chodzi o mojego tatę? (26-01-12, 07:00)
- Sacrum, rap i ikony polskiej muzyki (23-01-12, 05:00)
- W MOCAK-u w tym roku atrakcji nie zabraknie (21-01-12, 05:00)
- Dość powtarzania: Nie mam czasu. Trzeba spróbować (20-01-12, 05:00)
- Piotr Orzechowski: Jazzowa lekcja pokory (17-01-12, 22:25)
- MCK: Europa Środkowa i reszta świata (17-01-12, 05:00)
- Profesorek Nerwosolek? Tylko w Agrafce! (15-01-12, 21:00)
- Plebiscyt Kulturalne Odloty - lista nominowanych (14-01-12, 12:37)
Współtworzony przez niego miesięcznik mówiony "Gadający Pies" w klubie Piękny Pies został nominowany do naszej nagrody Kulturalne Odloty w kategorii Wydarzenie Roku 2011.
Małgorzata I. Niemczyńska: Piękny Pies nie narzeka raczej na brak popularności. Po co wam jeszcze jakieś pismo mówione?
Maciej Piotr Prus: To impreza towarzyska, która nie ma zbyt wiele wspólnego z klubem. Chodzi o to, żeby się pobawić. Zrobić coś fajnego, a nie tylko się szwendać i pić wódkę. Okazuje się, że stali bywalcy krakowskich lokali mają dużo do powiedzenia i zrobienia, a nie zawsze to mówią i robią. Stworzyliśmy im okazję, na którą czekali. I to się udało. Spotkania od początku były bardzo szerokie, obejmowały różne pokolenia. I od początku były robione zupełnie bez pieniędzy.
Nawet symbolicznego piwa?
- Uczestnicy "Gadającego Psa" mają w wieczór występu otwarty bar. I tyle. A miewamy też takich, co to przyjeżdżają specjalnie z innych miast. Wszyscy na własny koszt. Nawet prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, który raz wystąpił, nie prosił o zwrot pieniędzy za podróż. Redakcji nie tworzą ludzie, którzy na co dzień siadają przy jednym stoliku. Estetycznie zgadzamy się na pewnym poziomie, ale niekoniecznie jesteśmy z tego samego towarzystwa. Są więc i Marcin Świetlicki, i Piotrek Bikont, i Alek Janicki, i Tomek Pilichowski. Każdy z nas coś tam robi i jest w stanie dotrzeć do innej grupy ludzi.
Udało wam się zaktywizować nawet osoby, które miały już etykietkę zblazowanych, podtatusiałych szyderców. Jakim cudem?
- Okazało się niespodziewanie, że mają w sobie jeszcze bardzo dużo polotu, energii, pasji. Chcieliby coś zrobić, ale to miasto nie daje im możliwości. W tym mieście da się dziś robić tylko wielkie festiwale pod patronatem prezydenta Jacka Majchrowskiego, które tak naprawdę mogłyby się odbywać gdziekolwiek. Poza tym nic tu się nie dzieje. Tymczasem sensem kulturalnego istnienia Krakowa powinny być właśnie niezależne kluby.
Od początku chcieliście, aby "Gadający Pies" to był miesięcznik?
- Tylko wtedy mogło to mieć sens. W Krakowie potrzebny jest rytm. Wiedzieliśmy, że jeśli nie utrzyma się tego co najmniej przez trzy miesiące, to padnie.
"Gadający Pies" nieodparcie się kojarzy z "NaGłosem". Jak się ma jedno do drugiego?
- Jakoś się tam ma. "NaGłos" był jednak pismem czysto literackim. A tutaj mamy performance, filmy, dużo muzyki, spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy niekoniecznie są artystami, różne dziwne wydarzenia pięciominutowe, nawet teatr. Stawiamy na różnorodność. Od czasu do czasu wydarzenia są tematyczne, ale z reguły nie. Raczej eklektyczne, powiedziałbym. Któregoś razu został zaproszony prof. Jerzy Vetulani i tak się zachwycił, że teraz już bywa co miesiąc. Powiedział, że atmosfera przypomina mu początek Piwnicy pod Baranami.
Kolejne wydanie już w czwartek.
- Będzie w całości poświęcone grupie The Beatles. Nagraliśmy już nawet z tej okazji film, trailer można zobaczyć na stronie klubu, ale nic więcej nie powiem. Trzeba przyjść i zobaczyć.
* Maciej Piotr Prus - współwłaściciel klubu Piękny Pies, jeden z twórców mówionego miesięcznika "Gadający Pies", pisarz, niegdyś redaktor naczelny "Przekroju", a nawet ogrodnik.
Małgorzata I. Niemczyńska: Piękny Pies nie narzeka raczej na brak popularności. Po co wam jeszcze jakieś pismo mówione?
Maciej Piotr Prus: To impreza towarzyska, która nie ma zbyt wiele wspólnego z klubem. Chodzi o to, żeby się pobawić. Zrobić coś fajnego, a nie tylko się szwendać i pić wódkę. Okazuje się, że stali bywalcy krakowskich lokali mają dużo do powiedzenia i zrobienia, a nie zawsze to mówią i robią. Stworzyliśmy im okazję, na którą czekali. I to się udało. Spotkania od początku były bardzo szerokie, obejmowały różne pokolenia. I od początku były robione zupełnie bez pieniędzy.
Nawet symbolicznego piwa?
- Uczestnicy "Gadającego Psa" mają w wieczór występu otwarty bar. I tyle. A miewamy też takich, co to przyjeżdżają specjalnie z innych miast. Wszyscy na własny koszt. Nawet prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz, który raz wystąpił, nie prosił o zwrot pieniędzy za podróż. Redakcji nie tworzą ludzie, którzy na co dzień siadają przy jednym stoliku. Estetycznie zgadzamy się na pewnym poziomie, ale niekoniecznie jesteśmy z tego samego towarzystwa. Są więc i Marcin Świetlicki, i Piotrek Bikont, i Alek Janicki, i Tomek Pilichowski. Każdy z nas coś tam robi i jest w stanie dotrzeć do innej grupy ludzi.
Udało wam się zaktywizować nawet osoby, które miały już etykietkę zblazowanych, podtatusiałych szyderców. Jakim cudem?
- Okazało się niespodziewanie, że mają w sobie jeszcze bardzo dużo polotu, energii, pasji. Chcieliby coś zrobić, ale to miasto nie daje im możliwości. W tym mieście da się dziś robić tylko wielkie festiwale pod patronatem prezydenta Jacka Majchrowskiego, które tak naprawdę mogłyby się odbywać gdziekolwiek. Poza tym nic tu się nie dzieje. Tymczasem sensem kulturalnego istnienia Krakowa powinny być właśnie niezależne kluby.
Od początku chcieliście, aby "Gadający Pies" to był miesięcznik?
- Tylko wtedy mogło to mieć sens. W Krakowie potrzebny jest rytm. Wiedzieliśmy, że jeśli nie utrzyma się tego co najmniej przez trzy miesiące, to padnie.
"Gadający Pies" nieodparcie się kojarzy z "NaGłosem". Jak się ma jedno do drugiego?
- Jakoś się tam ma. "NaGłos" był jednak pismem czysto literackim. A tutaj mamy performance, filmy, dużo muzyki, spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy niekoniecznie są artystami, różne dziwne wydarzenia pięciominutowe, nawet teatr. Stawiamy na różnorodność. Od czasu do czasu wydarzenia są tematyczne, ale z reguły nie. Raczej eklektyczne, powiedziałbym. Któregoś razu został zaproszony prof. Jerzy Vetulani i tak się zachwycił, że teraz już bywa co miesiąc. Powiedział, że atmosfera przypomina mu początek Piwnicy pod Baranami.
Kolejne wydanie już w czwartek.
- Będzie w całości poświęcone grupie The Beatles. Nagraliśmy już nawet z tej okazji film, trailer można zobaczyć na stronie klubu, ale nic więcej nie powiem. Trzeba przyjść i zobaczyć.
* Maciej Piotr Prus - współwłaściciel klubu Piękny Pies, jeden z twórców mówionego miesięcznika "Gadający Pies", pisarz, niegdyś redaktor naczelny "Przekroju", a nawet ogrodnik.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
2 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień






