Odlotowy Pospieszalski: Czy chodzi o mojego tatę?
26.01.2012
, aktualizacja: 25.01.2012 15:58
Współtwórca zespołu Dagadana, student krakowskiej Akademii Muzycznej, a od niedawna także członek słynnej formacji Bester Quartet. Kontrabasista i skrzypek Mikołaj Pospieszalski to jeden z pięciu artystów nominowanych do naszych Kulturalnych Odlotów
ZOBACZ TAKŻE
- Album Dagadany wśród najlepszych płyt world music (06-02-12, 12:00)
- Błękitny protest wymyślony przez artystów [WIDEO] (04-02-12, 12:00)
- Jesteśmy w momencie przedrewolucyjnym (02-02-12, 00:12)
- Kulturalne Odloty. Klub Re, czyli ostatnia przystań (31-01-12, 21:00)
- Franaszek. Zawsze można dopracować szczegóły (30-01-12, 21:20)
- Kulturalne Odloty: Miłość w pociągu [Wideo] (30-01-12, 09:48)
- Ryszard Krynicki - do poezji trzeba mieć serce (28-01-12, 10:00)
- Kulturalne Odloty: Pies pięknie eklektyczny (25-01-12, 11:00)
- Sacrum, rap i ikony polskiej muzyki (23-01-12, 05:00)
- W MOCAK-u w tym roku atrakcji nie zabraknie (21-01-12, 05:00)
- Dość powtarzania: Nie mam czasu. Trzeba spróbować (20-01-12, 05:00)
- Piotr Orzechowski: Jazzowa lekcja pokory (17-01-12, 22:25)
- MCK: Europa Środkowa i reszta świata (17-01-12, 05:00)
- Profesorek Nerwosolek? Tylko w Agrafce! (15-01-12, 21:00)
- Plebiscyt Kulturalne Odloty - lista nominowanych (14-01-12, 12:37)
- W rodzinnym domu zawsze pełno było muzyki. Tak się zaczęła moja przygoda. Razem śpiewaliśmy kolędy, słuchaliśmy rozmaitych nagrań. Pierwszy występ na scenie to projekt kolędowy, w którym śpiewały wszystkie dzieci rodziny Pospieszalskich. Ja miałem wtedy pięć lat. Często też chodziłem na koncerty, na których występował tata. Siedziałem mamie na kolanach, kiedy w Częstochowie grał na przykład Tie Break - wspomina Mikołaj Pospieszalski.
Po dziecięcych debiutach przyszedł czas na profesjonalne występy z zespołem Arka Noego, a następnie z grupą 2Tm2,3. Początkowo młody Pospieszalski w zespołach tych śpiewał, potem grał na skrzypcach, aż wreszcie sięgnął po kontrabas.
Urodzony w Częstochowie (syn basisty i kompozytora Marcina Pospieszalskiego oraz piosenkarki Lidii Pospieszalskiej), gry na skrzypcach i kontrabasie uczył się w Katowicach. Do Krakowa przyjechał na studia. Zdał do nowo powstałej Katedry Muzyki Współczesnej i Jazzu Akademii Muzycznej. - Potem związałem się już z tym miastem zawodowo - mówi Pospieszalski. Dwa lata temu został zaproszony do krakowskiego zespołu Bester Quartet. Dziś jest jego stałym członkiem.
- To dla mnie wielkie wyróżnienie. Cieszę się, że trafili na mnie, bo miałem opinię osoby poważnej. Nie dowierzałem jednak, kiedy Jarek Bester zadzwonił i zaproponował wspólne granie. Myślałem, że się pomylił, że tak naprawdę chodziło mu o mojego tatę - wspomina. I dodaje, że grupę Bestera słyszał przed laty na koncercie w Chorzowie: - Zachwyciła mnie ich muzyka. Prędzej jednak spodziewałbym się, że sam założę podobny zespół, niż że zostanę zaproszony przez muzyków, którzy nagrywają dla samego Johna Zorna.
Pospieszalski szybko zaaklimatyzował się w formacji Bester Quartet. Pamiętam ich koncert na zeszłorocznym Festiwalu Kultury Żydowskiej. Tuż przed rozpoczęciem na Kazimierzu wyłączono prąd. W synagodze Tempel poza świeczkami nie było więc ani oświetlenia, ani nagłośnienia, ani odsłuchów. Muzycy zdecydowali się jednak na występ. Trzej członkowie zespołu, którzy grają w nim od zawsze, znają większość kompozycji na pamięć. Ale Mikołaj jest tu przecież nowy. Nut na pulpicie nie było jak oświetlić, a on grał. I to jak!
Pierwszy autorski projekt młodego Pospieszalskiego to zespół Dagadana, do którego Daga Gregorowicz i Dana Vynnytska zaprosiły go w 2008 roku (poznali się na warsztatach jazzowych w Krakowie).
Grające fuzję folku, jazzu i muzyki elektronicznej polsko-ukraińskie trio cieszy się coraz większą popularnością. I to nie tylko w Polsce. Po październikowej premierze znakomitej płyty "Dlaczego nie" trójka przyjaciół wyruszyła w międzynarodową trasę koncertową prowadzącą od Poznania po Singapur, Dżakartę i Kuala Lumpur.
- To było egzotyczne doświadczenie. Dla człowieka, nie tylko dla muzyka. Ale przyjęto nas bardzo ciepło. Po koncertach w Indonezji ustawiały się kilkudziesięcioosobowe kolejki do zdjęć. W Kuala Lumpur odbiór był równie entuzjastyczny. Zaproszono nas nawet na wywiad do ich czołowej rozgłośni radiowej - nie kryje radości Pospieszalski.
Pytany, czy nazwisko otwiera przez nim drzwi wszystkich klubów, sal koncertowych i wydawnictw muzycznych, odpowiada: - To nazwisko jest wielkim zobowiązaniem. Nie wiem, jak odbierają to inni, ale mam wrażenie, że kiedy ludzie słyszą "Pospieszalski", oczekują czegoś naprawdę na poziomie. Zresztą ta myśl towarzyszy mi od początku grania, kiedy zacząłem reprezentować siebie, a nie rodzinę. Zawsze czułem presję nazwiska. Ale z drugiej strony jest mi ogromnie miło, że ludzie je znają, że nie jestem anonimowy. A przede wszystkim, że darzą szacunkiem moich rodziców i wujków - podkreśla Mikołaj.
Po dziecięcych debiutach przyszedł czas na profesjonalne występy z zespołem Arka Noego, a następnie z grupą 2Tm2,3. Początkowo młody Pospieszalski w zespołach tych śpiewał, potem grał na skrzypcach, aż wreszcie sięgnął po kontrabas.
Urodzony w Częstochowie (syn basisty i kompozytora Marcina Pospieszalskiego oraz piosenkarki Lidii Pospieszalskiej), gry na skrzypcach i kontrabasie uczył się w Katowicach. Do Krakowa przyjechał na studia. Zdał do nowo powstałej Katedry Muzyki Współczesnej i Jazzu Akademii Muzycznej. - Potem związałem się już z tym miastem zawodowo - mówi Pospieszalski. Dwa lata temu został zaproszony do krakowskiego zespołu Bester Quartet. Dziś jest jego stałym członkiem.
- To dla mnie wielkie wyróżnienie. Cieszę się, że trafili na mnie, bo miałem opinię osoby poważnej. Nie dowierzałem jednak, kiedy Jarek Bester zadzwonił i zaproponował wspólne granie. Myślałem, że się pomylił, że tak naprawdę chodziło mu o mojego tatę - wspomina. I dodaje, że grupę Bestera słyszał przed laty na koncercie w Chorzowie: - Zachwyciła mnie ich muzyka. Prędzej jednak spodziewałbym się, że sam założę podobny zespół, niż że zostanę zaproszony przez muzyków, którzy nagrywają dla samego Johna Zorna.
Pospieszalski szybko zaaklimatyzował się w formacji Bester Quartet. Pamiętam ich koncert na zeszłorocznym Festiwalu Kultury Żydowskiej. Tuż przed rozpoczęciem na Kazimierzu wyłączono prąd. W synagodze Tempel poza świeczkami nie było więc ani oświetlenia, ani nagłośnienia, ani odsłuchów. Muzycy zdecydowali się jednak na występ. Trzej członkowie zespołu, którzy grają w nim od zawsze, znają większość kompozycji na pamięć. Ale Mikołaj jest tu przecież nowy. Nut na pulpicie nie było jak oświetlić, a on grał. I to jak!
Pierwszy autorski projekt młodego Pospieszalskiego to zespół Dagadana, do którego Daga Gregorowicz i Dana Vynnytska zaprosiły go w 2008 roku (poznali się na warsztatach jazzowych w Krakowie).
Grające fuzję folku, jazzu i muzyki elektronicznej polsko-ukraińskie trio cieszy się coraz większą popularnością. I to nie tylko w Polsce. Po październikowej premierze znakomitej płyty "Dlaczego nie" trójka przyjaciół wyruszyła w międzynarodową trasę koncertową prowadzącą od Poznania po Singapur, Dżakartę i Kuala Lumpur.
- To było egzotyczne doświadczenie. Dla człowieka, nie tylko dla muzyka. Ale przyjęto nas bardzo ciepło. Po koncertach w Indonezji ustawiały się kilkudziesięcioosobowe kolejki do zdjęć. W Kuala Lumpur odbiór był równie entuzjastyczny. Zaproszono nas nawet na wywiad do ich czołowej rozgłośni radiowej - nie kryje radości Pospieszalski.
Pytany, czy nazwisko otwiera przez nim drzwi wszystkich klubów, sal koncertowych i wydawnictw muzycznych, odpowiada: - To nazwisko jest wielkim zobowiązaniem. Nie wiem, jak odbierają to inni, ale mam wrażenie, że kiedy ludzie słyszą "Pospieszalski", oczekują czegoś naprawdę na poziomie. Zresztą ta myśl towarzyszy mi od początku grania, kiedy zacząłem reprezentować siebie, a nie rodzinę. Zawsze czułem presję nazwiska. Ale z drugiej strony jest mi ogromnie miło, że ludzie je znają, że nie jestem anonimowy. A przede wszystkim, że darzą szacunkiem moich rodziców i wujków - podkreśla Mikołaj.
- 3 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień







