Listy. Duch rywalizacji na studiach. Notatki? Tak, ale nie za darmo
30.01.2012
, aktualizacja: 29.01.2012 23:31
Jako że obracam się w środowisku studenckim, to chciałem uspokoić profesora Janusza A. Majcherka: duch rywalizacji nie umarł, ba, ma się świetnie na niektórych kierunkach.
ZOBACZ TAKŻE
- Z życia studentów. Zamawianie pizzy [WIDEO] (30-01-12, 15:37)
- Polscy studenci wolą siedzieć w ostatnich ławkach (30-01-12, 09:00)
- Na AGH wytopią żelazo starożytnym sposobem (28-01-12, 18:00)
- Prof. Majcherek: Na uczelniach umarł duch rywalizacji (28-01-12, 08:08)
Oto przykłady działań podejmowanych w takiej rywalizacji: notowanie żółtymi długopisami, żeby nie dało się tychże notatek powielić; niepożyczanie książek w myśl zasady "chcesz mieć wiedzę, to zapłać jak ja", czy w ekstremalnych przypadkach złe podpowiedzi na egzaminach (co jest nie mniej nieetyczne niż samo ściąganie). Wszystko to umocnione jest duchem przedsiębiorczości, czyli na przykład udostępnianie notatek za spore pieniądze. Pytanie, czy na prawdę chcemy, żeby tak to wyglądało?
Pan profesor boleje nad tym, że w podejściu do studiów panuje utylitaryzm. Ale jak on ma nie panować, skoro student nie ma poczucia, że dana wiedza będzie mu potrzebna w dalszym życiu. Nie mówię oczywiście o wszystkich przedmiotach, ale na pewno każdy z nas potrafi wymienić kilka, które w programie ich studiów pełniły albo wyłącznie funkcje "odsiewcze", albo były zapchajdziurami. Teraz zadajmy sobie pytanie, ile czasu spędziliśmy nad zagadnieniami, do których większość osób już nigdy nie powróciła po zakończeniu przedmiotu. I drugie pytanie: czy nie lepiej inaczej wykorzystać ten czas?
Osobiście jestem dumny, że studiowałem na kierunku, gdzie nie panował "szlachetny duch rywalizacji", lecz "szlachetny duch socjalizmu". Nie było nigdy problemu z notatkami, pomocą przy rozwiązywaniu co trudniejszych zagadnień czy ze wspólnym opracowywaniem skryptów na egzamin. Od indywidualnej dumy z wiedzy ważniejsza była współpraca przy przejściu przez studia. Wszystko w myśl zasady "dziś ja pomogę tobie, jutro ty pomożesz mi". I chyba też po myśli pracodawców, którzy raczej nie oczekują indywidualizmu, lecz umiejętności pracy w grupie.
Pan profesor boleje nad tym, że w podejściu do studiów panuje utylitaryzm. Ale jak on ma nie panować, skoro student nie ma poczucia, że dana wiedza będzie mu potrzebna w dalszym życiu. Nie mówię oczywiście o wszystkich przedmiotach, ale na pewno każdy z nas potrafi wymienić kilka, które w programie ich studiów pełniły albo wyłącznie funkcje "odsiewcze", albo były zapchajdziurami. Teraz zadajmy sobie pytanie, ile czasu spędziliśmy nad zagadnieniami, do których większość osób już nigdy nie powróciła po zakończeniu przedmiotu. I drugie pytanie: czy nie lepiej inaczej wykorzystać ten czas?
Osobiście jestem dumny, że studiowałem na kierunku, gdzie nie panował "szlachetny duch rywalizacji", lecz "szlachetny duch socjalizmu". Nie było nigdy problemu z notatkami, pomocą przy rozwiązywaniu co trudniejszych zagadnień czy ze wspólnym opracowywaniem skryptów na egzamin. Od indywidualnej dumy z wiedzy ważniejsza była współpraca przy przejściu przez studia. Wszystko w myśl zasady "dziś ja pomogę tobie, jutro ty pomożesz mi". I chyba też po myśli pracodawców, którzy raczej nie oczekują indywidualizmu, lecz umiejętności pracy w grupie.
- 26 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Listy. Duch rywalizacji na studiach. Notatki? T...
szary212
30.01.12, 12:27
A ja, drogi Autorze, jestem dumna, ze studiując w czasach socjalizmu ,nie tylko nie ściągałam, ale nie wyobrażałam sobie pożyczania notatek od innych ludzi; uważałam, że to nie fair - nagle »
-
współpraca, a nie rywalizacjia
darek_murzyniec
03.02.12, 15:18
Ludzie cały czas wierzą, że kapitalizm jest ok, że trzeba walczyć by osiągnąć cel. Praktyka pokazuje jednak, że ta dominująca taktyka się nie sprawdza. Co z tego że osiągnę cel (kariera, »
Najczęściej czytane24 htydzień






