Kto przygarnie więziennego psa z Wiśnicza?
06.02.2012
, aktualizacja: 08.02.2012 17:06
Do kundelka, który dziesięć lat temu przybłąkał się do Zakładu Karnego w Nowym Wiśniczu, zdążyli się przywiązać zarówno strażnicy, jak i więźniowie. Teraz psem zajmuje się gmina, a Zakład nie chce go przyjąć z powrotem.
ZOBACZ TAKŻE
- Jak pomagać zwierzętom w czasie mrozów (04-02-12, 13:00)
- Słoń znudzony mrozem? Zoo proponuje pedicure (04-02-12, 11:00)
- Zimowe problemy zwierząt ze schroniska (02-02-12, 10:00)
- Daj psu ciepły dom na czas mrozów (31-01-12, 21:30)
- Psy pasterskie przekazane hodowcom owiec (25-01-12, 13:51)
- To mały kundelek, który był z nami od wielu lat; miał tu nawet swoje legowisko. Trafił na obserwację weterynaryjną do Bochni, bo ugryzł mężczyznę podbierającego znajdujące się na terenie zakładu gałęzie przeznaczone na stroiki - opowiada jeden z pracowników zakładu, który chce zachować anonimowość.
Po weterynaryjnych badaniach gmina wystosowała do zakładu pismo informujące, że pies jest zdrowy i można go odebrać, jednak Zakład Karny w Nowym Wiśniczu odmówił. Na pytanie, dlaczego pomimo próśb pracowników nie zdecydowano się z powrotem przygarnąć zwierzęcia, zastępca dyrektora zakładu w Nowym Wiśniczu Dariusz Bogacz odpowiada: - To nie jest nasz pies. Przybłędą opiekował się jeden z funkcjonariuszy, który kilka tygodni temu przeszedł na emeryturę. Proponowaliśmy, żeby psa zabrał, ale się nie zgodził. Nas, jako państwową instytucję, wiążą przepisy. Mamy psa służbowego, którego utrzymanie wiąże się z kosztami na wyżywienie, opiekę itp. Zakład nie może brać na siebie takiej odpowiedzialności.
Wicedyrektor zakładu dodaje również, że los zwierzęcia nie jest mu obojętny: - Mnie też bardzo zależy na tym, żeby ten kundelek znalazł dom, bo kocham zwierzęta. Sam bym go przygarnął, gdybym mógł. Jeżeli naszym pracownikom tak zależy na jego losie, to niech ktoś go do siebie weźmie, ale to musi być osoba prywatna, a nie instytucja, jaką jest Zakład Karny w Nowym Wiśniczu.
Pies ma wyrobioną książeczkę zdrowia, jest zaszczepiony. Osoby, które są zainteresowane jego przygarnięciem, powinny skontaktować się z Urzędem Miejskim w Nowym Wiśniczu.
Po weterynaryjnych badaniach gmina wystosowała do zakładu pismo informujące, że pies jest zdrowy i można go odebrać, jednak Zakład Karny w Nowym Wiśniczu odmówił. Na pytanie, dlaczego pomimo próśb pracowników nie zdecydowano się z powrotem przygarnąć zwierzęcia, zastępca dyrektora zakładu w Nowym Wiśniczu Dariusz Bogacz odpowiada: - To nie jest nasz pies. Przybłędą opiekował się jeden z funkcjonariuszy, który kilka tygodni temu przeszedł na emeryturę. Proponowaliśmy, żeby psa zabrał, ale się nie zgodził. Nas, jako państwową instytucję, wiążą przepisy. Mamy psa służbowego, którego utrzymanie wiąże się z kosztami na wyżywienie, opiekę itp. Zakład nie może brać na siebie takiej odpowiedzialności.
Wicedyrektor zakładu dodaje również, że los zwierzęcia nie jest mu obojętny: - Mnie też bardzo zależy na tym, żeby ten kundelek znalazł dom, bo kocham zwierzęta. Sam bym go przygarnął, gdybym mógł. Jeżeli naszym pracownikom tak zależy na jego losie, to niech ktoś go do siebie weźmie, ale to musi być osoba prywatna, a nie instytucja, jaką jest Zakład Karny w Nowym Wiśniczu.
Pies ma wyrobioną książeczkę zdrowia, jest zaszczepiony. Osoby, które są zainteresowane jego przygarnięciem, powinny skontaktować się z Urzędem Miejskim w Nowym Wiśniczu.
- 11 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
0 głosów
-
Kto przygarnie więziennego psa z Wiśnicza?
annb
06.02.12, 10:23
Pies trafił do schroniska po tym, jak ugryzł złodzieja kradnącego gałazki -w politycznie poprawnym brzmieniu - osobę podbierającą gałązki- czyli inaczej mówiąc-pies odpłacił się dobrą »
Najczęściej czytane24 htydzień






