Zakupy w sieci: bez zapłaty, bez konsekwencji
07.02.2012
, aktualizacja: 06.02.2012 21:38
Pół roku temu mieszkaniec Krakowa zamówił artykuły za 600 zł w internetowym sklepie. Towar odebrał, ale nie zapłacił. Właściciele sklepu przekazali krakowskim śledczym komplet danych zamawiającego. A ci sprawę umorzyli. Powód? Nie mogą ustalić sprawcy.
ZOBACZ TAKŻE
- Firmy ubezpieczeniowe chowają się za infoliniami (03-04-12, 09:00)
- Kraków zrobi zakupy dla wszystkich sądów w Polsce (19-03-12, 07:00)
- Dzwonią z superofertą? Zapytaj, skąd mają dane (19-02-12, 23:00)
- Mieszkaniec Krakowa chciał ukraść koparkę (10-02-12, 17:24)
- Układali kamienie i gałęzie na torach. Wpadli (10-02-12, 17:18)
- Prokuratura oskarża za telefoniczne nękanie (06-02-12, 13:35)
- Naciągają przedsiębiorców na unijne dotacje (06-02-12, 10:00)
- Kradną z bankomatów w Krakowie, wydają w Ameryce (06-02-12, 07:00)
- Nabici w smartfona. Klienci płacą za niewiedzę (01-02-12, 10:00)
- Nie będzie kary za sprzedaż skóry mrówkojada (25-01-12, 10:31)
- Podejrzany o fałszywe alarmy. Grozi mu do 8 lat (24-01-12, 18:22)
- Zabierzów: Sporny dom i SMS-y z pogróżkami (18-01-12, 09:00)
- Coraz więcej ofiar fałszywych ofert sylwestrowych (09-01-12, 23:25)
Pierwszy raz mamy do czynienia z taką sytuacją - bezradnie rozkłada ręce właściciel sklepu internetowego z Wielkopolski, jednego z pierwszych w Polsce prowadzących w sieci sprzedaż artykułów spożywczych i chemii gospodarczej.
Zamówienie w sklepie złożono w czerwcu zeszłego roku. Mężczyzna wcześniej telefonicznie dopytywał się o termin. Interesował się też, czy realizacja nastąpi, gdy wyśle potwierdzenie złożonego polecenia przelewu. - W taki sposób realizujemy dziesiątki zamówień, więc nie było w tym nic dziwnego - mówi Hanna Kuna, współprowadząca z ojcem sklep internetowy.
Kilka dni później przyszło bardzo obszerne zamówienie: od proszków do prania po boczek i karmę dla psów. W sumie na ponad 600 zł. Niedługo potem zamawiający nadesłał mailem potwierdzenie złożonego polecenia przelewu kwoty za zakupy. Pod wskazany w zamówieniu krakowski adres dostarczono paczkę. Odebrał mężczyzna, podpisał się na dokumencie potwierdzającym odbiór. Tyle że pieniądze za zakup nigdy nie dotarły na konto sklepu. - Kilkakrotnie dzwoniliśmy do tego pana. Najpierw tłumaczył, że bank przez pomyłkę cofnął przelew, potem, że zapłaci z innego konta, w końcu przestał odbierać telefony - relacjonuje córka właściciela. Nie mogąc wyegzekwować płatności, zawiadomili poznańską policję. - Całą sytuację zrelacjonowałam podczas przesłuchania. Przekazaliśmy imię i nazwisko zamawiającego, jego adres, telefon, nawet IP komputera. Po kilku dniach dostałam informacje z poznańskiej policji, że zamawiający jest namierzony, a sprawa jest prosta - opowiada Hanna Kuna. Jak przyznaje, dopiero funkcjonariusze zwrócili jej uwagę na różnice w czcionce na potwierdzeniu przelewu. - Powiedzieli, że sprawca mógł użyć programu, za pomocą którego po wygenerowaniu jakiegoś dokumentu potwierdzającego przelew zmienił w nim dane i kwotę - opowiada córka właściciela sklepu.
Ponieważ przestępstwa dokonano w Krakowie, sprawę przekazano krakowskim funkcjonariuszom. I tu przybrała nieoczekiwany obrót. Bo śledczy z Krakowa stwierdzili, że nie są w stanie wykryć sprawcy. Właściciel sklepu internetowego przyznaje, że nie mógł uwierzyć, gdy zobaczył pismo o umorzeniu postępowania. - Wszystko było wyłożone jak na tacy. Cóż można było jeszcze zrobić?! - rozkłada ręce.
Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji, przyznaje, że mężczyzna potwierdził, iż odebrał przesyłkę, i komputer był w jego domu, ale przekonuje, że o umorzeniu zdecydowała prokuratura. - My tylko wysłaliśmy materiały.
Prokurator Jacek Para prostuje: - Policja wnioskowała o postawienie zarzutów bądź umorzenie. Śledczy wybrali to drugie rozwiązanie. Dlaczego? - Mężczyzna mieszkał wtedy razem z kobietą. Komputer był jego, ale konto jej. I oboje wzajemnie się obciążali. Nie byliśmy w stanie ustalić, kto wygenerował potwierdzenie dyspozycji przelewu, bo tam przecież nie ma podpisów. A ponieważ nie można było udowodnić działania w porozumieniu, jedynym wyjściem było umorzenie - tłumaczy prokurator Jacek Para, szef prokuratury Kraków-Podgórze.
- Przecież z tym panem kilkakrotnie rozmawialiśmy przez telefon w sprawie płatności, była też korespondencja, więc jak mógł nie wiedzieć o zamówieniu? - dziwi się córka właściciela sklepu.
Dziwi się też prof. Zbigniew Ćwiąkalski, b. minister sprawiedliwości. - W tej sprawie są pewne oczywiste tropy: ktoś przecież odebrał towar i podpisał się na potwierdzeniu odbioru. Istotne jest też, kto jest właścicielem komputera, bo przecież musiał go udostępnić osobie wykonującej zamówienie i generującej rzekomy przelew. Można też zrobić konfrontacje między tymi osobami. Ale niestety, nierzadko zwycięża oportunizm. Dopiero jak strona się zażali i sąd nakaże dodatkowe czynności, to wtedy się je wykonuje - mówi Zbigniew Ćwiąkalski.
Prokurator Jacek Para: - Mężczyzna, który odebrał paczkę, zeznał, że był przekonany, iż opłaciła ją już jego współtowarzyszka. Owszem, nie było konfrontacji, gdyż kobieta wyjechała i mieliśmy problem z ustaleniem miejsca jej pobytu.
Dariusz Nowak przyznaje, że tydzień po tej sprawie wyszło na jaw kolejne zamówienie w innym sklepie. I w tej sprawie zarzuty zostały już postawione, tyle że przez inną prokuraturę.
Właściciele sklepu z Wielkopolski od umorzenia odwołali się do sądu. Czekają na decyzję. - Najgorsze jest to, że wielu ludziom wydaje się, że oszustwa przez internet są bezkarne, bo nikt do nich nie dojdzie. A powinni mieć świadomość, że prędzej czy później poniosą konsekwencje - nie kryje goryczy Hanna Kuna.
Zamówienie w sklepie złożono w czerwcu zeszłego roku. Mężczyzna wcześniej telefonicznie dopytywał się o termin. Interesował się też, czy realizacja nastąpi, gdy wyśle potwierdzenie złożonego polecenia przelewu. - W taki sposób realizujemy dziesiątki zamówień, więc nie było w tym nic dziwnego - mówi Hanna Kuna, współprowadząca z ojcem sklep internetowy.
Kilka dni później przyszło bardzo obszerne zamówienie: od proszków do prania po boczek i karmę dla psów. W sumie na ponad 600 zł. Niedługo potem zamawiający nadesłał mailem potwierdzenie złożonego polecenia przelewu kwoty za zakupy. Pod wskazany w zamówieniu krakowski adres dostarczono paczkę. Odebrał mężczyzna, podpisał się na dokumencie potwierdzającym odbiór. Tyle że pieniądze za zakup nigdy nie dotarły na konto sklepu. - Kilkakrotnie dzwoniliśmy do tego pana. Najpierw tłumaczył, że bank przez pomyłkę cofnął przelew, potem, że zapłaci z innego konta, w końcu przestał odbierać telefony - relacjonuje córka właściciela. Nie mogąc wyegzekwować płatności, zawiadomili poznańską policję. - Całą sytuację zrelacjonowałam podczas przesłuchania. Przekazaliśmy imię i nazwisko zamawiającego, jego adres, telefon, nawet IP komputera. Po kilku dniach dostałam informacje z poznańskiej policji, że zamawiający jest namierzony, a sprawa jest prosta - opowiada Hanna Kuna. Jak przyznaje, dopiero funkcjonariusze zwrócili jej uwagę na różnice w czcionce na potwierdzeniu przelewu. - Powiedzieli, że sprawca mógł użyć programu, za pomocą którego po wygenerowaniu jakiegoś dokumentu potwierdzającego przelew zmienił w nim dane i kwotę - opowiada córka właściciela sklepu.
Ponieważ przestępstwa dokonano w Krakowie, sprawę przekazano krakowskim funkcjonariuszom. I tu przybrała nieoczekiwany obrót. Bo śledczy z Krakowa stwierdzili, że nie są w stanie wykryć sprawcy. Właściciel sklepu internetowego przyznaje, że nie mógł uwierzyć, gdy zobaczył pismo o umorzeniu postępowania. - Wszystko było wyłożone jak na tacy. Cóż można było jeszcze zrobić?! - rozkłada ręce.
Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji, przyznaje, że mężczyzna potwierdził, iż odebrał przesyłkę, i komputer był w jego domu, ale przekonuje, że o umorzeniu zdecydowała prokuratura. - My tylko wysłaliśmy materiały.
Prokurator Jacek Para prostuje: - Policja wnioskowała o postawienie zarzutów bądź umorzenie. Śledczy wybrali to drugie rozwiązanie. Dlaczego? - Mężczyzna mieszkał wtedy razem z kobietą. Komputer był jego, ale konto jej. I oboje wzajemnie się obciążali. Nie byliśmy w stanie ustalić, kto wygenerował potwierdzenie dyspozycji przelewu, bo tam przecież nie ma podpisów. A ponieważ nie można było udowodnić działania w porozumieniu, jedynym wyjściem było umorzenie - tłumaczy prokurator Jacek Para, szef prokuratury Kraków-Podgórze.
- Przecież z tym panem kilkakrotnie rozmawialiśmy przez telefon w sprawie płatności, była też korespondencja, więc jak mógł nie wiedzieć o zamówieniu? - dziwi się córka właściciela sklepu.
Dziwi się też prof. Zbigniew Ćwiąkalski, b. minister sprawiedliwości. - W tej sprawie są pewne oczywiste tropy: ktoś przecież odebrał towar i podpisał się na potwierdzeniu odbioru. Istotne jest też, kto jest właścicielem komputera, bo przecież musiał go udostępnić osobie wykonującej zamówienie i generującej rzekomy przelew. Można też zrobić konfrontacje między tymi osobami. Ale niestety, nierzadko zwycięża oportunizm. Dopiero jak strona się zażali i sąd nakaże dodatkowe czynności, to wtedy się je wykonuje - mówi Zbigniew Ćwiąkalski.
Prokurator Jacek Para: - Mężczyzna, który odebrał paczkę, zeznał, że był przekonany, iż opłaciła ją już jego współtowarzyszka. Owszem, nie było konfrontacji, gdyż kobieta wyjechała i mieliśmy problem z ustaleniem miejsca jej pobytu.
Dariusz Nowak przyznaje, że tydzień po tej sprawie wyszło na jaw kolejne zamówienie w innym sklepie. I w tej sprawie zarzuty zostały już postawione, tyle że przez inną prokuraturę.
Właściciele sklepu z Wielkopolski od umorzenia odwołali się do sądu. Czekają na decyzję. - Najgorsze jest to, że wielu ludziom wydaje się, że oszustwa przez internet są bezkarne, bo nikt do nich nie dojdzie. A powinni mieć świadomość, że prędzej czy później poniosą konsekwencje - nie kryje goryczy Hanna Kuna.
- 7 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Zakupy w sieci: bez zapłaty, bez konsekwencji
brykant
07.02.12, 11:31
W krakowskim MORD-zie była podobna sytuacja. Żadna z dwóch kasjerek nie przyznała się do przywłaszczenia pieniędzy za egzaminy, więc prokuratura sprawę umorzyła, ze względu na brak »
Najczęściej czytane24 htydzień






