ACTA dzieli. Zapowiadają kolejne protesty
10.02.2012
, aktualizacja: 20.02.2012 17:33
- ACTA nie będzie służyła twórcom, ale wielkim koncernom medialnym. Wszystkie służby, które mogą zastosować inwigilację wobec społeczeństwa, na pewno skorzystają z takiej możliwości - twierdzi dr Paweł Jochym, założyciel polskiej Wikipedii.
ZOBACZ TAKŻE
- Obywatelski, apolityczny ruch Co Po ACTA (20-02-12, 19:00)
- Co zamiast ACTA? Nasza propozycja dla Europy! (19-02-12, 23:30)
- Przewodnik po protestach w Krakowie (10-02-12, 23:10)
- Będzie kolejna demonstracja przeciwko ACTA (07-02-12, 15:29)
- Założyciel Wikipedii: Z nami nie da się wygrać (30-01-12, 12:02)
- "Przekrój" na barykadach - poprze protesty przeciw ACTA (26-01-12, 21:20)
- Protest przeciwko ACTA w Krakowie [FOTO i WIDEO] (25-01-12, 18:12)
- Zaprotestują z zaklejonymi ustami przeciwko ACTA (24-01-12, 23:36)
Debatę na temat kontrowersyjnej umowy ACTA zorganizowano w Centrum Społeczności Żydowskiej. Podczas dyskusji zaproszeni goście przypomnieli najważniejsze wątpliwości dotyczące umowy ACTA. - Jako naukowiec i współtwórca Wikipedii uważam, że ta umowa jest szkodliwa dla kultury. Trudno doszukać się w tej umowie jakichkolwiek wzmianek o artystach. ACTA jest napisana pod dyktando koncernów medialnych - ocenia dr Paweł Jochym, współzałożyciel polskiej Wikipedii. - To, co wyprowadziło ludzi na ulice, to to, że umowa została przygotowana w sposób urągający zasadom demokracji. Zgodnie z ACTA zawsze wygra ten, który ma więcej pieniędzy i może się dłużej procesować - ostrzega Jochym.
Zdaniem dr. Krzysztofa Felchnera, prawnika z Instytutu Prawa Własności Intelektualnej UJ, te obawy są jednak mocno przesadzone, bo sama umowa niewiele zmienia w stosunku do prawa, które i tak już obowiązuje w Polsce. - Przecież w Kodeksie karnym już wcześniej zapisano możliwość uzyskania adresów IP od osób łamiących prawo - zaznacza Felchner. - Zamieszanie wokół ACTA wynika z braku wiedzy i dużej ogólności tych przepisów. Owszem, są restrykcyjne, ale przecież polskie prawo też się takie staje. Chodzi więc o utrwalenie niektórych przepisów.
Zaproszeni prawnicy byli jednak pod tym względem podzieleni. - Część tych zapisów faktycznie powiela system prawa autorskiego, który i tak już istnieje. Ale po wprowadzeniu ACTA obowiązujące przepisy będą stosowane bardziej restrykcyjnie - przewiduje Konrad Gliściński, który przygotował opinię prawną na temat ACTA.
Tymczasem inicjatywa "Nie dla ACTA" zapowiedziała na jutro w największych polskich miastach kolejną manifestację przeciwko ratyfikacji umowy. Demonstranci wyruszą o godz. 18 spod Wawelu. Demonstracja zakończy się na Rynku Głównym.
Zdaniem dr. Krzysztofa Felchnera, prawnika z Instytutu Prawa Własności Intelektualnej UJ, te obawy są jednak mocno przesadzone, bo sama umowa niewiele zmienia w stosunku do prawa, które i tak już obowiązuje w Polsce. - Przecież w Kodeksie karnym już wcześniej zapisano możliwość uzyskania adresów IP od osób łamiących prawo - zaznacza Felchner. - Zamieszanie wokół ACTA wynika z braku wiedzy i dużej ogólności tych przepisów. Owszem, są restrykcyjne, ale przecież polskie prawo też się takie staje. Chodzi więc o utrwalenie niektórych przepisów.
Zaproszeni prawnicy byli jednak pod tym względem podzieleni. - Część tych zapisów faktycznie powiela system prawa autorskiego, który i tak już istnieje. Ale po wprowadzeniu ACTA obowiązujące przepisy będą stosowane bardziej restrykcyjnie - przewiduje Konrad Gliściński, który przygotował opinię prawną na temat ACTA.
Tymczasem inicjatywa "Nie dla ACTA" zapowiedziała na jutro w największych polskich miastach kolejną manifestację przeciwko ratyfikacji umowy. Demonstranci wyruszą o godz. 18 spod Wawelu. Demonstracja zakończy się na Rynku Głównym.
- 8 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
10 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






