Przewodnik po protestach w Krakowie
10.02.2012
, aktualizacja: 10.02.2012 23:47
W Krakowie szykuje się festiwal protestów: przeciw ACTA, przeciw wysokim cenom paliw i protest prywatnych przewoźników przeciw opłatom za korzystanie z przystanków.
ZOBACZ TAKŻE
- Protestujący przeciw ACTA przejdą ulicami Krakowa (10-02-12, 16:41)
- ACTA dzieli. Zapowiadają kolejne protesty (10-02-12, 06:00)
- Przewoźnicy za przystanki płacić nie chcą (09-02-12, 05:00)
- Będzie kolejna demonstracja przeciwko ACTA (07-02-12, 15:29)
- Nauczycielska Solidarność: oflagować szkoły w Krakowie! (06-02-12, 12:08)
- Założyciel Wikipedii: Z nami nie da się wygrać (30-01-12, 12:02)
- Protest przeciwko ACTA w Krakowie [FOTO i WIDEO] (25-01-12, 18:12)
- Paliwowy protest: w sobotę kierowcy zablokują drogi (25-01-12, 07:00)
Tylko na sobotę zaplanowane są dwa protesty. Pierwszy zostanie przeprowadzony w południe. Organizuje go grupa kierowców domagająca się obniżek cen paliwa. O godz. 13 zbiorą się w pobliżu stacji benzynowej Neste przy centrum handlowym M1. Organizatorzy przyznają, że ten protest nie będzie zbyt odczuwalny. Już teraz zapowiadają jednak kolejne. - Sobotnia akcja jest raczej spontaniczna. Bardziej przykładamy się do protestu zaplanowanego na 20 lutego - twierdzi Kamil Rybiński, koordynator akcji. - Wówczas uderzymy z większą siłą, ale jeszcze nie zdradzam szczegółów. W sobotę chcemy zebrać się w jedną grupę, wyjechać na główne ulice Krakowa i spowalniać ruch do 40 km na godz. Przy takiej prędkości nikt nas nie ukarze, bo przecież jest zima, jest ślisko i trzeba jeździć powoli - przekonuje.
To już trzeci taki protest kierowców w Krakowie w ostatnim czasie. Dwa tygodnie temu kierowcy blokowali ruch na al. 29 Listopada w pobliżu stacji BP i dalej na trasie do Miechowa
Po południu na ulice wyjdą internauci. O godz. 18 przed hotelem Royal zbiorą się przeciwnicy ratyfikacji kontrowersyjnej umowy ACTA, którzy spod Wawelu przejdą ul. Stradomską, Dietla, mostem Dębnickim, ul. Zwierzyniecką i Franciszkańską, dotrą na Rynek Główny. Według zapowiedzi organizatorów demonstracja jest potrzebna, bo społeczeństwo wciąż nie zna szczegółów dotyczących umowy. Protestujący domagają się więc szerokich konsultacji społecznych w tej sprawie przeprowadzonych w internecie.
A powodów do obaw mają sporo. Podczas czwartkowej debaty o ACTA w Centrum Społeczności Żydowskiej dr Paweł Jochym, współzałożyciel polskiej Wikipedii, przekonywał, że umowa leży przede wszystkim w interesie dużych koncernów medialnych i może zaszkodzić pojedynczym użytkownikom. Przypominał też, że nikt nie pytał społeczeństwa o stosunek do ACTA. - To, co wyprowadziło ludzi na ulice, to umowa, która została przygotowana w sposób urągający zasadom demokracji. Według ACTA zawsze wygra ten, który ma więcej pieniędzy i może się dłużej procesować - ostrzega dr Jochym.
Poprzedni protest przeciwko ACTA - sprzed dwóch tygodni - wyprowadził na ulice kilkanaście tysięcy ludzi.
Nasila się również sprzeciw prywatnych przewoźników wobec opłatom za korzystanie z przystanków komunikacji miejskiej (za każde zatrzymanie na krakowskich przystankach komunikacji miejskiej muszą płacić pięć groszy). Zapowiadają petycję do miejskich urzędników o obniżenie stawki. Przewoźnicy nie kryją jednak, że nie mają większych nadziei na sukces. Dlatego także oni planują protesty na krakowskich ulicach. - We wtorek do prezydenta Krakowa i sąsiednich samorządów wyślemy pisma, zarówno w sprawie opłat za korzystanie z przystanków, jak i dublowania linii, które obsługują prywatni przewoźnicy, przez autobusy aglomeracyjne - zapowiada Dariusz Tarnawski, prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Osobowych. - Większość przewoźników uważa, że w gruncie rzeczy to i tak bez sensu. W ostatnich latach władze Krakowa nas lekceważyły. O spotkaniach w interesujących nas sprawach dowiadywaliśmy się w ostatniej chwili z mediów, a wystarczyłby jeden telefon z magistratu. Nie wykluczamy, że w marcu rozpoczniemy protest - grozi Tarnawski.
Nic nie wskazuje jednak, by te zapowiedzi przyniosły skutek. - Jesteśmy otwarci na spotkanie z każdym i wcale nie musimy się umawiać przez media - twierdzi Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. - Naszym zdaniem stawka za korzystanie z przystanków wcale nie jest za wysoka, a już na pewno nie powinna być niższa. Jeśli przewoźnicy naprawdę chcą zaoszczędzić, nie muszą przecież wjeżdżać do centrum Krakowa. Mogą korzystać np. z dworca przy ul. Wielickiej, gdzie pasażerowie mogą spokojnie przesiąść się na komunikację miejską - radzi Hamarnik.
To już trzeci taki protest kierowców w Krakowie w ostatnim czasie. Dwa tygodnie temu kierowcy blokowali ruch na al. 29 Listopada w pobliżu stacji BP i dalej na trasie do Miechowa
Po południu na ulice wyjdą internauci. O godz. 18 przed hotelem Royal zbiorą się przeciwnicy ratyfikacji kontrowersyjnej umowy ACTA, którzy spod Wawelu przejdą ul. Stradomską, Dietla, mostem Dębnickim, ul. Zwierzyniecką i Franciszkańską, dotrą na Rynek Główny. Według zapowiedzi organizatorów demonstracja jest potrzebna, bo społeczeństwo wciąż nie zna szczegółów dotyczących umowy. Protestujący domagają się więc szerokich konsultacji społecznych w tej sprawie przeprowadzonych w internecie.
A powodów do obaw mają sporo. Podczas czwartkowej debaty o ACTA w Centrum Społeczności Żydowskiej dr Paweł Jochym, współzałożyciel polskiej Wikipedii, przekonywał, że umowa leży przede wszystkim w interesie dużych koncernów medialnych i może zaszkodzić pojedynczym użytkownikom. Przypominał też, że nikt nie pytał społeczeństwa o stosunek do ACTA. - To, co wyprowadziło ludzi na ulice, to umowa, która została przygotowana w sposób urągający zasadom demokracji. Według ACTA zawsze wygra ten, który ma więcej pieniędzy i może się dłużej procesować - ostrzega dr Jochym.
Poprzedni protest przeciwko ACTA - sprzed dwóch tygodni - wyprowadził na ulice kilkanaście tysięcy ludzi.
Nasila się również sprzeciw prywatnych przewoźników wobec opłatom za korzystanie z przystanków komunikacji miejskiej (za każde zatrzymanie na krakowskich przystankach komunikacji miejskiej muszą płacić pięć groszy). Zapowiadają petycję do miejskich urzędników o obniżenie stawki. Przewoźnicy nie kryją jednak, że nie mają większych nadziei na sukces. Dlatego także oni planują protesty na krakowskich ulicach. - We wtorek do prezydenta Krakowa i sąsiednich samorządów wyślemy pisma, zarówno w sprawie opłat za korzystanie z przystanków, jak i dublowania linii, które obsługują prywatni przewoźnicy, przez autobusy aglomeracyjne - zapowiada Dariusz Tarnawski, prezes Małopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Osobowych. - Większość przewoźników uważa, że w gruncie rzeczy to i tak bez sensu. W ostatnich latach władze Krakowa nas lekceważyły. O spotkaniach w interesujących nas sprawach dowiadywaliśmy się w ostatniej chwili z mediów, a wystarczyłby jeden telefon z magistratu. Nie wykluczamy, że w marcu rozpoczniemy protest - grozi Tarnawski.
Nic nie wskazuje jednak, by te zapowiedzi przyniosły skutek. - Jesteśmy otwarci na spotkanie z każdym i wcale nie musimy się umawiać przez media - twierdzi Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu. - Naszym zdaniem stawka za korzystanie z przystanków wcale nie jest za wysoka, a już na pewno nie powinna być niższa. Jeśli przewoźnicy naprawdę chcą zaoszczędzić, nie muszą przecież wjeżdżać do centrum Krakowa. Mogą korzystać np. z dworca przy ul. Wielickiej, gdzie pasażerowie mogą spokojnie przesiąść się na komunikację miejską - radzi Hamarnik.








