W Kielcach nie chcą Draculi, Sade'a i Siekluckiego

Jakub Wątor, rfk
11.02.2012 , aktualizacja: 11.02.2012 13:05
A A A Drukuj
Kilka miesięcy temu Piotr Sieklucki, dyrektor krakowskiego Teatru Nowego, ogłosił, że ze względów obyczajowych miał kłopoty ze skompletowaniem pod Wawelem obsady "Lubiewa". Teraz kielecki Teatr Żeromskiego odwołał przygotowywaną przez niego premierę "Draculi".
Piotr Sieklucki
Fot.Tomasz Wiech / AG
Piotr Sieklucki
"Ach, gdyby zamiast piekłem, świat był ogromną niebiańską odbytnicą... tak wbiłbym moje prącie w jej rozkrwawiony zwieracz i poszarpałbym gwałtownymi ruchami jej ściany..." - tymi słowami zaczyna się scenariusz "Draculi" w adaptacji Piotra Siekluckiego (dyrektor Teatru Nowego w Krakowie) i Tomasza Kireńczuka (kierownik literacki w Teatrze Nowym). Jej premiera planowana była na 10 marca. Adaptując tekst Brama Stokera, autorzy skorzystali też z tekstów Markiza de Sade'a, Piera Paola Pasoliniego i Marii Janion. W sztuce bohaterzy spotykają się u hrabiego Draculi. Tam podstawą egzystencji jest rozpusta. W scenariuszu jest wiele skojarzeń z sadyzmem, biologizmem i seksem.

Mimo że dyrekcja kieleckiego teatru zaakceptowała tekst, to po kilku tygodniach prób scenicznych zdecydowano o odwołaniu sztuki. Widzowie dowiedzieli się o tym z internetu. Na stronie teatru Szczerski opublikował oświadczenie, w którym scenariusz nazwał artystyczną hucpą.

Miał on trzy poprawki i, jak mówi dyrektor kieleckiego teatru, każda z nich była coraz ostrzejsza: - Nie widzę żadnego przesłania i głębszego celu dla tych ostrych scen. Wydaje mi się, że autorzy chcieli tylko sprowokować. Nie jestem cenzorem, ale taki spektakl można sobie robić w prywatnym teatrze, a nie za publiczne pieniądze.

Sieklucki (wcześniej wystawiał w Kielcach: "Pijanego na cmentarzu" według Marka Hłaski, "Trans-Atlantyk, czyli antypolska robota" według Witolda Gombrowicza, "Nocą na pewnym osiedlu" i "Karierę Nikodema Dyzmy") twierdzi, że Szczerski nazwał sztukę dosadniej: - "Zbyt nihilistyczne, niemoralne, zepsute do szpiku kości, a poza tym biseksualne, czego Pan Bóg nie akceptuje" - cytuje reżyser.

Szczerski twierdzi, że to nieprawda: - To absurd, on chce zrobić z Kielc Kleryków. Jestem niepraktykujący, mam szacunek dla religii, ale nie mam takich poglądów - przekonuje.

Kilka godzin po ujawnieniu sprawy w internecie pojawiła się lawina komentarzy. Na swojej stronie na Facebooku Muzeum Erotyzmu udostępniło scenariusz, a jej bywalcy szybko uznali tekst za miałki. Z kolei aktorzy z całego kraju w ostrych słowach skomentowali decyzję Piotra Szczerskiego. „Z chwilą wpuszczenia Siekluckiego na scenę dyrektor zapalił zielone światło. Po czym w pół drogi przełącza na czerwone? To jest zachowanie » belferskie” (bez urazy), potraktowanie sprawdzonego (również w Kielcach), świadomego, uznanego reżysera jak uczniaka” - oświadczył Paweł Sanakiewicz, który w latach 2006-2010 był aktorem kieleckiego teatru, a obecnie występuje w krakowskiej Bagateli.

Inny były aktor Teatru Żeromskiego, Hubert Bronicki, całą sprawę nazwał koszmarem. "Właśnie się utwierdziłem w przekonaniu, że odejście z kieleckiego teatru nie było błędem" - napisał.

Podziel się

  • 13 komentarzy
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów