Bochnia walczy o sąd, nie chce marginalizacji

Ada Chojnowska
12.02.2012 , aktualizacja: 12.02.2012 20:23
A A A Drukuj
Decyzja Ministerstwa Sprawiedliwości o likwidacji 122 małych sądów wywołała wiele kontrowersji w środowisku. W Bochni powstał nawet Społeczny Komitet Obrony Sądu. Pod petycją przeciwko jego likwidacji podpisało się już 16 tysięcy osób.
Stafan Kolawiński, burmistrz Bochni
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Stafan Kolawiński, burmistrz Bochni
Komitet zawiązał się na początku lutego. Jego przewodniczącym został Stefan Kolawiński, burmistrz Bochni, a wiceprzewodniczącymi Stanisław Gaworczyk, burmistrz Nowego Wiśnicza, oraz Jan Kulig, wójt Łapanowa. Zasiadają w nim także przedstawiciele pozostałych gmin powiatu bocheńskiego, przedstawiciel starosty bocheńskiego, reprezentanci instytucji i organizacji pozarządowych z terenu miasta i powiatu bocheńskiego.

- Komitet powstał jako reakcja na to, co dzieje się obecnie z polskimi sądami. Decyzję ministerstwa odebraliśmy jako próbę marginalizowania Bochni. Wcześniej powstał pomysł połączenia naszej kopalni z kopalnią w Wieliczce, co również jest krokiem w kierunku naszej marginalizacji. Wspólnie doszliśmy do wniosku, że jedyną możliwością obrony jest akcja protestacyjna. Sędziowie nas wspierają - mówi Kolawiński.

Komitet jest zdania, że nie ma żadnego powodu, by sąd miał być zlikwidowany. Sąd w Bochni działa od 150 lat i - jak podkreślają jego członkowie - trwale wrósł w świadomość społeczną i w miejską przestrzeń. Rozpatrując od 16 do 19 tysięcy spraw rocznie, swoim zasięgiem obejmuje ponad 100-tysięczny powiat bocheński, a w przypadku Wydziału Pracy również powiat brzeski, co daje ogółem 200 tysięcy mieszkańców.

- Nasz sąd osiągnął w 2010 roku wyniki w sprawności postępowania blisko o połowę lepsze od średnich ogólnopolskich, a w przypadku spraw karnych osiągnął wynik niemal ośmiokrotnie lepszy od średniej ogólnopolskiej. Sąd Rejonowy w Bochni jest efektywny, bowiem wydatki państwa związane z przeprowadzeniem jednej przeciętnej sprawy są porównywalne do tych prowadzonych w wielkich sądach. Sędziowie w bocheńskiej placówce są równo obciążeni pracą, a - co jest również ważne - orzekają także sędziowie funkcyjni (szefowie wydziałów, prezes sądu). W dodatku z analizy danych wynika, że sędziowie funkcyjni rozpatrywali w minionym roku największą liczbę spraw w swoim wydziale. Bocheński sąd nie odbiega liczbą spraw ogółem na limit etatów w pionie od innych sądów w Polsce - podkreślają w Komitecie.

Z ich danych wynika również, że spośród 122 sądów, które są przeznaczone do likwidacji, 108 to placówki mniejsze od Sądu Rejonowego w Bochni.

- Najważniejsze jest to, że mamy poparcie społeczne, bo pod petycją przeciwko likwidacji bocheńskiego sądu podpisało do tej pory 16 tysięcy osób. Na pewno planujemy akcję protestacyjną w postaci wiecu - zapowiada Kolawiński.

Komitet ma też zamiar prosić wszystkich posłów o ich interwencję w ich sprawie, a także udać się z delegacją do ministra Jarosława Gowina. - Problem leży w tym, że ministerstwo nie jest w stanie w sposób przekonujący uzasadnić koncepcji mającej nastąpić reformy. Jedyne, do czego ona doprowadzi, to zamieszanie i chaos, a chyba nie o to w tym wszystkim chodzi.

Podziel się

  • 4 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy