Telefoniczna zemsta za ACTA czy głupi żart?
12.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 20:28
Tarnowska policja i prokuratura intensywnie poszukują tajemniczego mężczyzny, który pod koniec stycznia postawił na nogi wszystkie służby, informując, że w proteście przeciwko podpisaniu umowy ACTA podłożył bombę pod miejscowy sąd. W tym czasie w Tarnowie odbywała się demonstracja przeciwko ACTA, więc śledczy zainteresowali się jej organizatorem.
ZOBACZ TAKŻE
- Obywatelski, apolityczny ruch Co Po ACTA (20-02-12, 19:00)
- Co zamiast ACTA? Nasza propozycja dla Europy! (19-02-12, 23:30)
- Europoseł Sonik: ACTA jest już martwe (17-02-12, 14:52)
- Funkcjonariusze będą filmować podczas interwencji (16-02-12, 22:00)
- Piraci czy odbiorcy kultury? Czyli ACTA po krakowsku (16-02-12, 18:00)
- Sprawę więzień CIA zbada krakowska prokuratura (13-02-12, 12:08)
- Druga manifestacja przeciwników ACTA [ZDJĘCIA] (11-02-12, 18:52)
- Mieszkaniec Krakowa chciał ukraść koparkę (10-02-12, 17:24)
- Protestujący przeciw ACTA przejdą ulicami Krakowa (10-02-12, 16:41)
- Młodzi Francuzi na wycieczce okradali galerie handlowe (09-02-12, 14:16)
- Prokuratura oskarża za telefoniczne nękanie (06-02-12, 13:35)
- Założyciel Wikipedii: Z nami nie da się wygrać (30-01-12, 12:02)
- "Przekrój" na barykadach - poprze protesty przeciw ACTA (26-01-12, 21:20)
- Protest przeciwko ACTA w Krakowie [FOTO i WIDEO] (25-01-12, 18:12)
Tarnów, 25 stycznia. Przed południem pracownicy sądu odebrali telefon. Anonimowy głos informował: w budynku jest bomba. I dodał: - To protest przeciwko podpisaniu przez Polskę umowy ACTA. Na miejsce przyjechała policja, straż pożarna, pogotowie i służby energetyczne. Policjanci z psami przeczesali cały budynek. Niczego nie znaleźli. Akcja trwała kilka godzin.
Tego samego dnia w mieście odbyła się demonstracja przeciwników podpisania umowy ACTA przez polski rząd. Śledczy obie sprawy powiązali. Podczas spotkania z premierem Donaldem Tuskiem protestujący przeciwko umowie alarmowali głośno, że w związku z fałszywym alarmem zatrzymano jednego z organizatorów tarnowskiego protestu.
Elżbieta Potoczek-Bara, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, przyznaje, że w sprawie telefonu prowadzone jest śledztwo, która ma na celu ustalenie autora "dowcipu". Potwierdza, że w związku z marszem w tym samym dniu przeciwko ACTA śledczy przesłuchali organizatora protestu.
- Nie został jednak zatrzymany, jak sugerowano na spotkaniu z premierem - mówi prokurator Potoczek-Bara. - Przesłuchano tą osobę w charakterze świadka. To była naturalna czynność w związku z treścią tego telefonu - tłumaczy. Potwierdza, że organizatora pytano o fałszywy alarm. - Zeznał, że nie wie, kto mógłby dzwonić do sądu i nie ma jakichkolwiek informacji w tej sprawie - dodaje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Śledczy jak na razie nikomu w tej sprawie nie postawili zarzutów. Będą sprawdzać billingi połączeń z sądem.
Telefony o rzekomo podłożonych bombach są w ostatnich dniach plagą w Tarnowie. Kilka dni temu postawiono zarzuty mieszkańcowi Tarnowa, który w styczniu zawiadomił o rzekomo podłożonych ładunkach w miejscowym zakładzie energetycznym i szpitalu. Mężczyzna dzwonił z budki telefonicznej, ale jego wizerunek zarejestrował miejski monitoring. Sprawca usłyszał zarzuty z nowego przepisu o fałszywych alarmach, który wprowadzono do Kodeksu karnego w listopadzie zeszłego roku. Nie przyznał się do zarzutów, śledztwo trwa.
Tego samego dnia w mieście odbyła się demonstracja przeciwników podpisania umowy ACTA przez polski rząd. Śledczy obie sprawy powiązali. Podczas spotkania z premierem Donaldem Tuskiem protestujący przeciwko umowie alarmowali głośno, że w związku z fałszywym alarmem zatrzymano jednego z organizatorów tarnowskiego protestu.
Elżbieta Potoczek-Bara, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, przyznaje, że w sprawie telefonu prowadzone jest śledztwo, która ma na celu ustalenie autora "dowcipu". Potwierdza, że w związku z marszem w tym samym dniu przeciwko ACTA śledczy przesłuchali organizatora protestu.
- Nie został jednak zatrzymany, jak sugerowano na spotkaniu z premierem - mówi prokurator Potoczek-Bara. - Przesłuchano tą osobę w charakterze świadka. To była naturalna czynność w związku z treścią tego telefonu - tłumaczy. Potwierdza, że organizatora pytano o fałszywy alarm. - Zeznał, że nie wie, kto mógłby dzwonić do sądu i nie ma jakichkolwiek informacji w tej sprawie - dodaje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Śledczy jak na razie nikomu w tej sprawie nie postawili zarzutów. Będą sprawdzać billingi połączeń z sądem.
Telefony o rzekomo podłożonych bombach są w ostatnich dniach plagą w Tarnowie. Kilka dni temu postawiono zarzuty mieszkańcowi Tarnowa, który w styczniu zawiadomił o rzekomo podłożonych ładunkach w miejscowym zakładzie energetycznym i szpitalu. Mężczyzna dzwonił z budki telefonicznej, ale jego wizerunek zarejestrował miejski monitoring. Sprawca usłyszał zarzuty z nowego przepisu o fałszywych alarmach, który wprowadzono do Kodeksu karnego w listopadzie zeszłego roku. Nie przyznał się do zarzutów, śledztwo trwa.
- 2 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Szklany kort do squasha stanie koło ...
- Górka Narodowa wywalczyła zmiany w komunikacji
- Pedofil fotografował 8-latkę w szpitalnej ...
- Squattersi z ul. Zamoyskiego zatrzymani ...
- Porażony prądem kilka godzin leżał na łące
- Centrum grzęźnie w korkach, przerwy w ...
- Budowali autostradę A4. Teraz zwalniają ...




