Telefoniczna zemsta za ACTA czy głupi żart?

sid
12.02.2012 , aktualizacja: 12.02.2012 20:28
A A A Drukuj
Tarnowska policja i prokuratura intensywnie poszukują tajemniczego mężczyzny, który pod koniec stycznia postawił na nogi wszystkie służby, informując, że w proteście przeciwko podpisaniu umowy ACTA podłożył bombę pod miejscowy sąd. W tym czasie w Tarnowie odbywała się demonstracja przeciwko ACTA, więc śledczy zainteresowali się jej organizatorem.
W krakowskim proteście przeciw ACTA wzięło udział około 500 osób
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
W krakowskim proteście przeciw ACTA wzięło udział około 500 osób
Tarnów, 25 stycznia. Przed południem pracownicy sądu odebrali telefon. Anonimowy głos informował: w budynku jest bomba. I dodał: - To protest przeciwko podpisaniu przez Polskę umowy ACTA. Na miejsce przyjechała policja, straż pożarna, pogotowie i służby energetyczne. Policjanci z psami przeczesali cały budynek. Niczego nie znaleźli. Akcja trwała kilka godzin.

Tego samego dnia w mieście odbyła się demonstracja przeciwników podpisania umowy ACTA przez polski rząd. Śledczy obie sprawy powiązali. Podczas spotkania z premierem Donaldem Tuskiem protestujący przeciwko umowie alarmowali głośno, że w związku z fałszywym alarmem zatrzymano jednego z organizatorów tarnowskiego protestu.

Elżbieta Potoczek-Bara, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie, przyznaje, że w sprawie telefonu prowadzone jest śledztwo, która ma na celu ustalenie autora "dowcipu". Potwierdza, że w związku z marszem w tym samym dniu przeciwko ACTA śledczy przesłuchali organizatora protestu.

- Nie został jednak zatrzymany, jak sugerowano na spotkaniu z premierem - mówi prokurator Potoczek-Bara. - Przesłuchano tą osobę w charakterze świadka. To była naturalna czynność w związku z treścią tego telefonu - tłumaczy. Potwierdza, że organizatora pytano o fałszywy alarm. - Zeznał, że nie wie, kto mógłby dzwonić do sądu i nie ma jakichkolwiek informacji w tej sprawie - dodaje rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. Śledczy jak na razie nikomu w tej sprawie nie postawili zarzutów. Będą sprawdzać billingi połączeń z sądem.

Telefony o rzekomo podłożonych bombach są w ostatnich dniach plagą w Tarnowie. Kilka dni temu postawiono zarzuty mieszkańcowi Tarnowa, który w styczniu zawiadomił o rzekomo podłożonych ładunkach w miejscowym zakładzie energetycznym i szpitalu. Mężczyzna dzwonił z budki telefonicznej, ale jego wizerunek zarejestrował miejski monitoring. Sprawca usłyszał zarzuty z nowego przepisu o fałszywych alarmach, który wprowadzono do Kodeksu karnego w listopadzie zeszłego roku. Nie przyznał się do zarzutów, śledztwo trwa.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 2 komentarze
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy