Hafty, Dracula. Dziś prawdziwej cenzury już nie ma...
13.02.2012
, aktualizacja: 12.02.2012 20:29
Właściwie to powinienem się oburzać, w końcu naszym artystom krzywdę robią, wolność wypowiedzi artystycznej ograniczają, kneblują brutalnie. A jednak nie potrafię myśleć o tym, jak ocenzurowano Monikę Drożyńską i Piotra Siekluckiego, bez lekkiego przynajmniej uśmiechu. Z różnych zresztą powodów.
ZOBACZ TAKŻE
- W Kielcach nie chcą Draculi, Sade'a i Siekluckiego (11-02-12, 13:02)
- Błękitny protest wymyślony przez artystów [WIDEO] (04-02-12, 12:00)
- Hafty Moniki Drożyńskiej znowu bulwersują (04-02-12, 10:00)
- Zebrane ubrania zagrają w "Lubiewie" (30-10-11, 21:14)
- Listy. Skandal? Nie kielecki, raczej... Sieklucki (19-02-12, 21:37)
- Czarujące i skandalizujące. Eva&Adele w MOCAK-u (16-02-12, 15:52)
- Małżeńska gra w zdradę, czyli "Kochanek" Opalskiego (16-02-12, 11:00)
- Jeszcze o "kieleckim skandalu" - polemika (15-02-12, 11:00)
- Aktorzy się boją "Lubiewa" czy Teatr Nowy się promuje (20-10-11, 11:00)
- Krakowscy aktorzy przestraszyli się "Lubiewa"? (19-10-11, 13:15)
- Monika Drożyńska namawia: No, wyhaftuj się! (27-09-11, 05:00)
Przypomnijmy: Opera Narodowa zamówiła u Drożyńskiej zestaw haftów mających towarzyszyć grudniowej premierze "Halki". Część z nich nawet zawieszono w foyer, ale w ostatniej chwili zdjęto, bo - jak dowiedziała się artystka - były niepoprawne politycznie. Szczegóły projektu ustalał z Drożyńską dział literacki - przekazał jej wybrane fragmenty libretta, które miała zinterpretować (haftując, połączyła je z symbolami i logotypami). Niestety, gdy zapadała decyzja o zdjęciu haftów, szefa działu literackiego pechowo nie było w pracy. Obiecywał nam szybkie wyjaśnienie sprawy z dyrekcją opery, ale jakoś się nie odzywa.
Co bawi mnie w tym poważnym w końcu wydarzeniu? Dociekanie, co tak naprawdę oburzyło kierownictwo opery. Nie uwierzę, że przestraszono się wykorzystanych przez artystkę symboli komunistycznych i faszystowskich czy wpisania w symbol Unii Europejskiej cytatu: "Panicz was urokiem pęta!". Idę o zakład, że w operze, a przede wszystkim w jego dziale marketingu, przestraszyli się reakcji sponsorów (obecnych bądź potencjalnych) na wyhaftowane przez Drożyńską znaki towarowe. No, chyba że ktoś oburzył się z powodu samego wykorzystania w ten sposób haftu... Nie, aż tak śmiesznie być nie mogło.
W sobotę napisaliśmy o tym, że kielecki Teatr Żeromskiego odwołał przygotowywaną przez Piotra Siekluckiego premierę "Draculi" - w adaptowany tekst Brama Stokera wpleciono cytaty z markiza de Sade'a, Piera Paola Pasoliniego i Marii Janion. Dyrektor teatru twierdzi, że kolejne wersje tekstu były coraz ostrzejsze, za przykład dając początek scenariusza: "Ach, gdyby zamiast piekłem świat był ogromną niebiańską odbytnicą...", który nazywa artystyczną hucpą. Sieklucki odpowiada, że z ust dyrektora usłyszał ostrzejszą opinię: "Zbyt nihilistyczne, niemoralne, zepsute do szpiku kości, a poza tym biseksualne, czego Pan Bóg nie akceptuje".
I z czego tu się śmiać? Ano z tego, że jeszcze niedawno Sieklucki, rozsyłając e-mail promujący premierę "Lubiewa" w kierowanym przez siebie Teatrze Nowym, uznał za wskazane poinformować cały świat, że w Krakowie nie był w stanie skompletować obsady. Zwyczajnie w to nie wierzę, choć nie mam wątpliwości, że mógł usłyszeć jakieś odmowy, nawet ubrane w nie do końca poprawne politycznie słowa. Tyle że tak jak reżyser Sieklucki domaga się od dyrektora kieleckiego teatru poszanowania dla własnej wolności artystycznej, tak dyrektor i reżyser Sieklucki powinien zrozumieć, że nie każdy aktor i nie w przypadku każdego spektaklu będzie chciał z nim współpracować. I że ma prawo dokonania wyboru, nie ryzykując publicznego napiętnowania.
Prawdopodobnie zresztą Sieklucki to rozumie, w końcu nie podał żadnych nazwisk, a przede wszystkim zależało mu na wywołaniu aferki medialnej, która zwróci uwagę na spektakl. I tu dochodzimy do jeszcze jednego powodu, dla którego pozwalam sobie na lekki uśmiech. Otóż dziś prawdziwej cenzury już nie ma. Prace Drożyńskiej można obejrzeć w sieci, tam też można przeczytać scenariusz "Draculi". Krakowska artystka bez problemu znajdzie też - mam nadzieję - miejsce, w którym będzie mogła wystawić swoje hafty do cytatów z "Halki" (choć wielka szkoda, że nie wybrzmią w zaplanowanym kontekście), a Sieklucki teatr, w którym zrealizuje przedstawienie (w ostateczności może go przecież wystawić u siebie). Wtedy publiczność i krytycy ocenią jakość ich pracy. Ale nawet gdyby ta ostateczna ocena nie wypadła korzystnie, to oboje artyści i tak w naszej pamięci pozostaną kontrowersyjnymi, cenzurowanymi, budzącymi emocje. Czyli wyjdą na swoje.
Co bawi mnie w tym poważnym w końcu wydarzeniu? Dociekanie, co tak naprawdę oburzyło kierownictwo opery. Nie uwierzę, że przestraszono się wykorzystanych przez artystkę symboli komunistycznych i faszystowskich czy wpisania w symbol Unii Europejskiej cytatu: "Panicz was urokiem pęta!". Idę o zakład, że w operze, a przede wszystkim w jego dziale marketingu, przestraszyli się reakcji sponsorów (obecnych bądź potencjalnych) na wyhaftowane przez Drożyńską znaki towarowe. No, chyba że ktoś oburzył się z powodu samego wykorzystania w ten sposób haftu... Nie, aż tak śmiesznie być nie mogło.
W sobotę napisaliśmy o tym, że kielecki Teatr Żeromskiego odwołał przygotowywaną przez Piotra Siekluckiego premierę "Draculi" - w adaptowany tekst Brama Stokera wpleciono cytaty z markiza de Sade'a, Piera Paola Pasoliniego i Marii Janion. Dyrektor teatru twierdzi, że kolejne wersje tekstu były coraz ostrzejsze, za przykład dając początek scenariusza: "Ach, gdyby zamiast piekłem świat był ogromną niebiańską odbytnicą...", który nazywa artystyczną hucpą. Sieklucki odpowiada, że z ust dyrektora usłyszał ostrzejszą opinię: "Zbyt nihilistyczne, niemoralne, zepsute do szpiku kości, a poza tym biseksualne, czego Pan Bóg nie akceptuje".
I z czego tu się śmiać? Ano z tego, że jeszcze niedawno Sieklucki, rozsyłając e-mail promujący premierę "Lubiewa" w kierowanym przez siebie Teatrze Nowym, uznał za wskazane poinformować cały świat, że w Krakowie nie był w stanie skompletować obsady. Zwyczajnie w to nie wierzę, choć nie mam wątpliwości, że mógł usłyszeć jakieś odmowy, nawet ubrane w nie do końca poprawne politycznie słowa. Tyle że tak jak reżyser Sieklucki domaga się od dyrektora kieleckiego teatru poszanowania dla własnej wolności artystycznej, tak dyrektor i reżyser Sieklucki powinien zrozumieć, że nie każdy aktor i nie w przypadku każdego spektaklu będzie chciał z nim współpracować. I że ma prawo dokonania wyboru, nie ryzykując publicznego napiętnowania.
Prawdopodobnie zresztą Sieklucki to rozumie, w końcu nie podał żadnych nazwisk, a przede wszystkim zależało mu na wywołaniu aferki medialnej, która zwróci uwagę na spektakl. I tu dochodzimy do jeszcze jednego powodu, dla którego pozwalam sobie na lekki uśmiech. Otóż dziś prawdziwej cenzury już nie ma. Prace Drożyńskiej można obejrzeć w sieci, tam też można przeczytać scenariusz "Draculi". Krakowska artystka bez problemu znajdzie też - mam nadzieję - miejsce, w którym będzie mogła wystawić swoje hafty do cytatów z "Halki" (choć wielka szkoda, że nie wybrzmią w zaplanowanym kontekście), a Sieklucki teatr, w którym zrealizuje przedstawienie (w ostateczności może go przecież wystawić u siebie). Wtedy publiczność i krytycy ocenią jakość ich pracy. Ale nawet gdyby ta ostateczna ocena nie wypadła korzystnie, to oboje artyści i tak w naszej pamięci pozostaną kontrowersyjnymi, cenzurowanymi, budzącymi emocje. Czyli wyjdą na swoje.
- 5 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
4 głosy
-
Hafty, Dracula. Dziś prawdziwej cenzury już nie...
zegareek
13.02.12, 13:01
Hafty Drożyńskiej są super - współczesne, trafione w dziesiątkę, lapidarne i czytelne "do bólu" tekst "Draculi" to kretyński bełkot - trudno nawet mówić o nihiliźmie, wszak to określenie »
-
dzięki!
turpin
14.02.12, 09:43
Nareszcie ktoś bardziej ogładzony wytłumaczył takiemu prostaczkowi jak ja, o co w tym chodzi, bo dotąd myślałem, że to tylko tekstylna zgrywa. Muszę zapamiętać: 'są super - współczesne, »
Najczęściej czytane24 htydzień
- Szklany kort do squasha stanie koło ...
- Górka Narodowa wywalczyła zmiany w komunikacji
- Pedofil fotografował 8-latkę w szpitalnej ...
- Squattersi z ul. Zamoyskiego zatrzymani ...
- Porażony prądem kilka godzin leżał na łące
- Centrum grzęźnie w korkach, przerwy w ...
- Budowali autostradę A4. Teraz zwalniają ...






więcej zdjęć