Mężczyzna z Tatr rozpoznany przez rodzinę i kolegów
15.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 00:41
Mężczyzna znaleziony w piątek w szałasie pasterskim w Tatrach to najprawdopodobniej Włodzimierz N., mieszkaniec Węgorzewa na Mazurach. Na zdjęciu rozpoznała go rodzina oraz koledzy.
ZOBACZ TAKŻE
- Kim jest mężczyzna z Tatr? Doniesienia wciąż mylne (14-02-12, 09:44)
- Mężczyzna z odmrożeniami znaleziony w Tatrach (13-02-12, 14:20)
- Odnaleziony w Tatrach były żołnierz ma się lepiej (23-04-12, 15:14)
- Włodzimierz N. przebywał w górach od jesieni? (02-03-12, 11:21)
- We Francji odnaleziono ciało polskiego alpinisty (19-02-12, 17:33)
- Jak policja ustala tożsamość odnalezionych osób (18-02-12, 08:00)
- Włodzimierz N. przewieziony do warszawskiego szpitala (17-02-12, 22:49)
- Do Zakopanego jedzie karetka po Włodzimierza N. (17-02-12, 09:15)
- Specjalista: Znaleziony w Tatrach może cierpieć na zespół stresu bojowego (17-02-12, 06:00)
- Mężczyzna znaleziony w Tatrach to 36-letni Włodzimierz N., były żołnierz zawodowy (15-02-12, 11:08)
- Jesteśmy już prawie pewni. Mężczyznę na podstawie zdjęć i znalezionych przy nim przedmiotów osobistych rozpoznały matka i siostra, a także brat mieszkający we Wrocławiu - mówi Mariola Plichta z biura prasowego policji w Węgorzewie. Na komendę policji w Zakopanem zgłosili się także dawni koledzy mężczyzny. - Dziś wieczorem ustalimy z siostrą i matką mężczyzny, kiedy przyjadą do Zakopanego, by ostatecznie potwierdzić jego tożsamość - mówi podinspektor Kazimierz Pietruch, rzecznik prasowy zakopiańskiej policji.
36-letni Włodzimierz N. to były wojskowy, służył na misjach poza granicami kraju, w Iraku, Afganistanie, Jemenie. Ze służby zrezygnował ze względów zdrowotnych. - W czerwcu wyjechał z domu, mówiąc, że jedzie zagranicę, do Azji bądź Afryki, nie określił dokładnie. Zapowiadał, że nie będzie się kontaktował, nie był więc poszukiwany - dodaje podinspektor Pietruch. Jak podaje Tygodnik Podhalański, mężczyzna miał wówczas powiedzieć, iż zaciąga się do prywatnej armii międzynarodowego konsorcjum.
Mężczyznę znaleziono w piątek na polanie pod Kopieńcem. Jan Polak, pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego, zauważył ślady butów w rzadko odwiedzanym przez turystów miejscu. Idąc tym tropem, dotarł do pasterskiego szałasu, w którym znajdował się skrajnie wychłodzony i wygłodzony mężczyzna poowijany w znalezione w szałasie kołdry. Nie potrafił powiedzieć, jak się nazywa ani jak znalazł się w górach. Na pytania odpowiadał zdawkowymi: "nie wiem", "nie pamiętam", "tak" lub "nie". Mężczyzna był ubrany w czerwoną kurtkę, szare spodnie, szarą czapkę. Miał przy sobie plecak i wojskowy nóż.
Lekarze w zakopiańskim Szpitalu im. Tytusa Chałubińskiego cały czas kontrolują stan zdrowia mężczyzny, który przebywając w górach, nabawił się poważnych odmrożeń stóp. Jest jednak szansa, że uda się je uratować. - Stan pacjenta się nie pogorszył. Na razie nie ma konieczności amputacji - mówi Piotr Drenda, chirurg ze Szpitala im. Chałubińskiego. Wciąż nie ma też z nim kontaktu.
Przez ostatnie dwa dni policja otrzymała wiele sygnałów od osób, które rozpoznały mężczyznę. Większość była od razu wykluczana, ale wczoraj pojawiło się kilka, które mogły okazać się prawdziwe. - Badany był trop prowadzący w kierunku Częstochowy. Dostaliśmy też interesującą informację od osoby, która podobno podróżowała z tym mężczyzną pociągiem. Twierdzi, że pochodził on z Torunia lub Poznania i dużo opowiadał o górach i Zakopanem - mówił wczoraj "Gazecie" Kazimierz Pietruch. - Mieliśmy też informację prowadzącą do Gdyni, ale okazało się, że nie chodzi o mężczyznę znalezionego w Tatrach, ale o osobę łudząco do niego podobną - dodaje Pietruch.
Najnowszy trop prowadził na Podkarpacie, bo mężczyznę miały rozpoznać dwie sąsiadki. - Podkarpacki trop jest mało prawdopodobny, bo osoba, którą miały zidentyfikować, ma 49 lat, podczas gdy znaleziony mężczyzna jest młodszy, ma około 30 lat. Wszystkie takie informacje jednak weryfikujemy - mówi podinspektor Kazimierz Pietruch.
36-letni Włodzimierz N. to były wojskowy, służył na misjach poza granicami kraju, w Iraku, Afganistanie, Jemenie. Ze służby zrezygnował ze względów zdrowotnych. - W czerwcu wyjechał z domu, mówiąc, że jedzie zagranicę, do Azji bądź Afryki, nie określił dokładnie. Zapowiadał, że nie będzie się kontaktował, nie był więc poszukiwany - dodaje podinspektor Pietruch. Jak podaje Tygodnik Podhalański, mężczyzna miał wówczas powiedzieć, iż zaciąga się do prywatnej armii międzynarodowego konsorcjum.
Mężczyznę znaleziono w piątek na polanie pod Kopieńcem. Jan Polak, pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego, zauważył ślady butów w rzadko odwiedzanym przez turystów miejscu. Idąc tym tropem, dotarł do pasterskiego szałasu, w którym znajdował się skrajnie wychłodzony i wygłodzony mężczyzna poowijany w znalezione w szałasie kołdry. Nie potrafił powiedzieć, jak się nazywa ani jak znalazł się w górach. Na pytania odpowiadał zdawkowymi: "nie wiem", "nie pamiętam", "tak" lub "nie". Mężczyzna był ubrany w czerwoną kurtkę, szare spodnie, szarą czapkę. Miał przy sobie plecak i wojskowy nóż.
Lekarze w zakopiańskim Szpitalu im. Tytusa Chałubińskiego cały czas kontrolują stan zdrowia mężczyzny, który przebywając w górach, nabawił się poważnych odmrożeń stóp. Jest jednak szansa, że uda się je uratować. - Stan pacjenta się nie pogorszył. Na razie nie ma konieczności amputacji - mówi Piotr Drenda, chirurg ze Szpitala im. Chałubińskiego. Wciąż nie ma też z nim kontaktu.
Przez ostatnie dwa dni policja otrzymała wiele sygnałów od osób, które rozpoznały mężczyznę. Większość była od razu wykluczana, ale wczoraj pojawiło się kilka, które mogły okazać się prawdziwe. - Badany był trop prowadzący w kierunku Częstochowy. Dostaliśmy też interesującą informację od osoby, która podobno podróżowała z tym mężczyzną pociągiem. Twierdzi, że pochodził on z Torunia lub Poznania i dużo opowiadał o górach i Zakopanem - mówił wczoraj "Gazecie" Kazimierz Pietruch. - Mieliśmy też informację prowadzącą do Gdyni, ale okazało się, że nie chodzi o mężczyznę znalezionego w Tatrach, ale o osobę łudząco do niego podobną - dodaje Pietruch.
Najnowszy trop prowadził na Podkarpacie, bo mężczyznę miały rozpoznać dwie sąsiadki. - Podkarpacki trop jest mało prawdopodobny, bo osoba, którą miały zidentyfikować, ma 49 lat, podczas gdy znaleziony mężczyzna jest młodszy, ma około 30 lat. Wszystkie takie informacje jednak weryfikujemy - mówi podinspektor Kazimierz Pietruch.
- 4 komentarze
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
3 głosy
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.







więcej zdjęć