Mężczyzna z Tatr. Mamy pewność, że to Włodzimierz N.
16.02.2012
, aktualizacja: 16.02.2012 21:23
Policja ma już pewność, że znaleziony w Tatrach mężczyzna to Włodzimierz N. z Węgorzewa i zaprzestała dalszych czynności identyfikacyjnych. Sprawą zainteresował się minister obrony narodowej.
ZOBACZ TAKŻE
- Mężczyzna znaleziony w Tatrach. "To chyba on mieszkał z matką w Makowisku" (15-02-12, 12:37)
- Mnóstwo e-maili i telefonów na policję ws. znalezionego w Tatrach mężczyzny (14-02-12, 09:51)
- Mężczyzna z odmrożeniami znaleziony w Tatrach (13-02-12, 14:20)
- Włodzimierz N. przebywał w górach od jesieni? (02-03-12, 11:21)
- We Francji odnaleziono ciało polskiego alpinisty (19-02-12, 17:33)
- Jak policja ustala tożsamość odnalezionych osób (18-02-12, 08:00)
- Włodzimierz N. przewieziony do warszawskiego szpitala (17-02-12, 22:49)
- Odnaleziony w Tatrach przemówił po arabsku i angielsku [POSŁUCHAJ] (17-02-12, 13:40)
- Do Zakopanego jedzie karetka po Włodzimierza N. (17-02-12, 09:15)
- Szef MON zapowiada pomoc dla Włodzimierza N. "Czuję się moralnie zobowiązany" (16-02-12, 15:39)
- To b. żołnierz z Węgorzewa. A nie mieszkaniec Makowisk (15-02-12, 15:57)
- Cała Polska ustala jego tożsamość, a on milczy. Lekarz: To problem psychiki (15-02-12, 14:06)
- "Na 99,9 proc. odnaleziony w Tatrach jest z Węgorzewa" (15-02-12, 11:53)
- Mężczyzna z Tatr rozpoznany przez rodzinę i kolegów (15-02-12, 11:33)
- Znaleziony w Tatrach. Policja sprawdza każdy sygnał (15-02-12, 10:10)
- Mamy potwierdzenie z trzech różnych źródeł, w tym od najbliższej rodziny, która nie ma najmniejszych wątpliwości co do tożsamości mężczyzny. Oficjalnie procedurę zakończymy jednak, gdy rodzina osobiście przyjedzie i na miejscu stwierdzi jego tożsamość - mówi Kazimierz Pietruch z zakopiańskiej policji.
Nie wiadomo, kiedy członkowie rodziny przyjadą do Zakopanego, gdyż chcą uniknąć kontaktu z mediami. Najprawdopodobniej zrobią to bez wcześniejszej zapowiedzi. Jak się dowiedzieliśmy, sprawą zainteresował się minister obrony narodowej i chce pomóc mężczyźnie.
MON: Udzielimy niezbędnej pomocy
- Szpital na Szaserów jest gotów go przyjąć - poinformował w czwartek rzecznik resortu Jacek Sońta. - Po uzyskaniu informacji, że osoba odnaleziona w Tatrach to były żołnierz zawodowy, minister Tomasz Siemoniak podjął decyzję, by udzielić mu niezbędnej pomocy - powiedział Sońta. Dodał, że MON nie mogło udzielić takiej pomocy bez inicjatywy rodziny.
Sońta poinformował, że odnaleziony mężczyzna zakończył zawodową służbę wojskową w 2006 r. ze względów zdrowotnych. Do 2008 r. otrzymywał rentę, jednak ponieważ nie stawił się w kolejnym wyznaczonym terminie przed komisją lekarską, wypłacanie świadczenia zostało wstrzymane.
"Pacjenta czeka długotrwała terapia"
Lekarze zajmujący się Włodzimierzem N. i pacjenci z sąsiednich łóżek przyznają, że mężczyzna jest w coraz lepszej formie. - Dzisiaj jest w nim więcej życia, więcej się porusza. Gdy włączamy telewizor, wodzi po ekranie oczami - powiedział nam jeden z pacjentów.
- Jest zdecydowanie żwawszy, ale wciąż nie ma z nim kontaktu, niewiele mówi. Najprawdopodobniej czekają go jeszcze 2-3 tygodnie hospitalizacji - mówi Piotr Drenda, ordynator oddziału chirurgii zakopiańskiego szpitala im. Chałubińskiego. Lekarze wciąż starają się uratować jego palce u stóp przed amputacją. - To jeszcze kwestia czasu, ale ze względu na jego młody wiek i stosunkowo mały zakres odmrożeń chyba uda się uniknąć ingerencji chirurgicznej - dodaje ordynator.
Próbowaliśmy porozmawiać z Włodzimierzem N. Mężczyzna głównie milczy. Na pytania odpowiada pojedynczymi słowami.
- To zaburzenia, które powodują poważne wyłączenie z kontaktu z ludźmi. Nie reaguje na zadawane pytania, tylko jak echo, z pewnym opóźnieniem, powtarza ich fragmenty, na przykład "boli", "dobrze". Z pewnością czeka go długotrwała terapia - powiedział "Gazecie" psycholog kliniczny Bronisław Stoch, który w czwartek odwiedził pacjenta. Przyznał, że wstrząs związany z wojskowymi doświadczeniami mężczyzny mógł mieć wpływ na uaktywnienie się zaburzeń.
Mężczyznę na podstawie zdjęć i znalezionych przy nim przedmiotów osobistych rozpoznały matka i siostra, a także brat mieszkający we Wrocławiu - mówi Mariola Plichta z biura prasowego policji w Węgorzewie. Na komendę policji w Zakopanem zgłosili się także dawni koledzy mężczyzny.
Włodzimierz N. nie był poszukiwany
36-letni Włodzimierz N. to były wojskowy, służył na misjach poza granicami kraju, w Iraku, Jemenie. - W czerwcu wyjechał z domu, mówiąc, że jedzie za granicę, do Azji bądź Afryki, nie określił dokładnie. Zapowiadał, że nie będzie się kontaktował, nie był więc poszukiwany - dodaje podinspektor Pietruch.
Mężczyznę znaleziono w piątek na polanie pod Kopieńcem. Jan Polak, pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego, zauważył ślady butów w rzadko odwiedzanym przez turystów miejscu. Idąc tym tropem, dotarł do pasterskiego szałasu, w którym znajdował się skrajnie wychłodzony i wygłodzony mężczyzna poowijany w znalezione w szałasie kołdry. Nie potrafił powiedzieć, jak się nazywa ani jak znalazł się w górach. Na pytania odpowiadał zdawkowymi: "nie wiem", "nie pamiętam", "tak" lub "nie". Mężczyzna był ubrany w czerwoną kurtkę, szare spodnie, szarą czapkę. Miał przy sobie plecak i wojskowy nóż.
Nie wiadomo, kiedy członkowie rodziny przyjadą do Zakopanego, gdyż chcą uniknąć kontaktu z mediami. Najprawdopodobniej zrobią to bez wcześniejszej zapowiedzi. Jak się dowiedzieliśmy, sprawą zainteresował się minister obrony narodowej i chce pomóc mężczyźnie.
MON: Udzielimy niezbędnej pomocy
- Szpital na Szaserów jest gotów go przyjąć - poinformował w czwartek rzecznik resortu Jacek Sońta. - Po uzyskaniu informacji, że osoba odnaleziona w Tatrach to były żołnierz zawodowy, minister Tomasz Siemoniak podjął decyzję, by udzielić mu niezbędnej pomocy - powiedział Sońta. Dodał, że MON nie mogło udzielić takiej pomocy bez inicjatywy rodziny.
Sońta poinformował, że odnaleziony mężczyzna zakończył zawodową służbę wojskową w 2006 r. ze względów zdrowotnych. Do 2008 r. otrzymywał rentę, jednak ponieważ nie stawił się w kolejnym wyznaczonym terminie przed komisją lekarską, wypłacanie świadczenia zostało wstrzymane.
"Pacjenta czeka długotrwała terapia"
Lekarze zajmujący się Włodzimierzem N. i pacjenci z sąsiednich łóżek przyznają, że mężczyzna jest w coraz lepszej formie. - Dzisiaj jest w nim więcej życia, więcej się porusza. Gdy włączamy telewizor, wodzi po ekranie oczami - powiedział nam jeden z pacjentów.
- Jest zdecydowanie żwawszy, ale wciąż nie ma z nim kontaktu, niewiele mówi. Najprawdopodobniej czekają go jeszcze 2-3 tygodnie hospitalizacji - mówi Piotr Drenda, ordynator oddziału chirurgii zakopiańskiego szpitala im. Chałubińskiego. Lekarze wciąż starają się uratować jego palce u stóp przed amputacją. - To jeszcze kwestia czasu, ale ze względu na jego młody wiek i stosunkowo mały zakres odmrożeń chyba uda się uniknąć ingerencji chirurgicznej - dodaje ordynator.
Próbowaliśmy porozmawiać z Włodzimierzem N. Mężczyzna głównie milczy. Na pytania odpowiada pojedynczymi słowami.
- To zaburzenia, które powodują poważne wyłączenie z kontaktu z ludźmi. Nie reaguje na zadawane pytania, tylko jak echo, z pewnym opóźnieniem, powtarza ich fragmenty, na przykład "boli", "dobrze". Z pewnością czeka go długotrwała terapia - powiedział "Gazecie" psycholog kliniczny Bronisław Stoch, który w czwartek odwiedził pacjenta. Przyznał, że wstrząs związany z wojskowymi doświadczeniami mężczyzny mógł mieć wpływ na uaktywnienie się zaburzeń.
Mężczyznę na podstawie zdjęć i znalezionych przy nim przedmiotów osobistych rozpoznały matka i siostra, a także brat mieszkający we Wrocławiu - mówi Mariola Plichta z biura prasowego policji w Węgorzewie. Na komendę policji w Zakopanem zgłosili się także dawni koledzy mężczyzny.
Włodzimierz N. nie był poszukiwany
36-letni Włodzimierz N. to były wojskowy, służył na misjach poza granicami kraju, w Iraku, Jemenie. - W czerwcu wyjechał z domu, mówiąc, że jedzie za granicę, do Azji bądź Afryki, nie określił dokładnie. Zapowiadał, że nie będzie się kontaktował, nie był więc poszukiwany - dodaje podinspektor Pietruch.
Mężczyznę znaleziono w piątek na polanie pod Kopieńcem. Jan Polak, pracownik Tatrzańskiego Parku Narodowego, zauważył ślady butów w rzadko odwiedzanym przez turystów miejscu. Idąc tym tropem, dotarł do pasterskiego szałasu, w którym znajdował się skrajnie wychłodzony i wygłodzony mężczyzna poowijany w znalezione w szałasie kołdry. Nie potrafił powiedzieć, jak się nazywa ani jak znalazł się w górach. Na pytania odpowiadał zdawkowymi: "nie wiem", "nie pamiętam", "tak" lub "nie". Mężczyzna był ubrany w czerwoną kurtkę, szare spodnie, szarą czapkę. Miał przy sobie plecak i wojskowy nóż.
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
36 głosów
-
Mężczyzna z Tatr. Mamy pewność, że to Włodzimie...
koko_k
16.02.12, 13:54
Zostawcie już tego człowieka w spokoju! Obrzydliwe sępy.»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.





więcej zdjęć