Samolot kapitana Wrony trafi do muzeum w Krakowie?
21.02.2012
, aktualizacja: 21.02.2012 14:05
Krakowskie Muzeum Lotnictwa Polskiego stara się o boeinga 767, którym w listopadzie szczęśliwie lądował na Okęciu kapitan Tadeusz Wrona. Decyzję o losach maszyny podejmie w ciągu kilku dni właściciel maszyny i ubezpieczyciel.
Po co Krakowowi "najszczęśliwy samolot pod słońcem" (tak Polacy nazywają maszynę)? - Jak to po co?! Przecież on jest już ikoną! - tłumaczy Krzysztof Radwan, dyrektor Muzeum Lotnictwa Polskiego. - Ludzie chcą go oglądać. Nie ukrywam też, że podniósłby nam frekwencję...
Decyzję o losach maszyny podejmie jej właściciel, czyli amerykańska firma Air Castle, oczywiście w porozumieniu z ubezpieczycielem (Lufthansa Group). Ważne będzie też zdanie PLL LOT, dla których boeing 767 latał. Właściciel może zdecydować, że samolot nie nadaje się do naprawy i będzie chciał się się go pozbyć, ponieważ zajmuje cenne miejsce w hangarze. - Ale to tylko moje przypuszczenia - zastrzega dyrektor Radwan. - Na razie nie rozmawiałem z właścicielem na temat ewentualnego przejęcia maszyny, czekam na jego decyzję, a ta powinna zapaść w ciągu kilkunastu dni. Jeżeli właściciel uzna, że samolot nadaje się tylko do uziemienia, od razu zaczniemy oficjalne starania.
Darowizna? Większość eksponatów MLP to dary. Dyrektor Radwan mówi, że gdyby jednak trzeba było za samolot zapłacić, ogłosi (w imieniu muzeum) narodową zbiórkę, bo ten egzemplarz warto mieć. Wiadomo ile kosztowałby ewentualny transport boeinga 767: 100 tys. zł. Dużo, bo to poważna operacja logistyczna: samolot trzeba byłoby najpierw rozłożyć, a więc osobno przewozić skrzydła i części kadłuba, potem złożyć. Jeden taki kurs, przy pomocy lawety, potrwałby całą noc.
Maszyna, którą 1 listopada ubiegłego roku leciało 230 osób, szczęśliwie wylądowała na Okęciu, mimo kłopotów z podwoziem. "Najszczęśliwszy samolot pod słońcem" ma 18 lat, mógłby jeszcze polatać, bo maszyny tego typu służą nawet i pół wieku.
Decyzję o losach maszyny podejmie jej właściciel, czyli amerykańska firma Air Castle, oczywiście w porozumieniu z ubezpieczycielem (Lufthansa Group). Ważne będzie też zdanie PLL LOT, dla których boeing 767 latał. Właściciel może zdecydować, że samolot nie nadaje się do naprawy i będzie chciał się się go pozbyć, ponieważ zajmuje cenne miejsce w hangarze. - Ale to tylko moje przypuszczenia - zastrzega dyrektor Radwan. - Na razie nie rozmawiałem z właścicielem na temat ewentualnego przejęcia maszyny, czekam na jego decyzję, a ta powinna zapaść w ciągu kilkunastu dni. Jeżeli właściciel uzna, że samolot nadaje się tylko do uziemienia, od razu zaczniemy oficjalne starania.
Darowizna? Większość eksponatów MLP to dary. Dyrektor Radwan mówi, że gdyby jednak trzeba było za samolot zapłacić, ogłosi (w imieniu muzeum) narodową zbiórkę, bo ten egzemplarz warto mieć. Wiadomo ile kosztowałby ewentualny transport boeinga 767: 100 tys. zł. Dużo, bo to poważna operacja logistyczna: samolot trzeba byłoby najpierw rozłożyć, a więc osobno przewozić skrzydła i części kadłuba, potem złożyć. Jeden taki kurs, przy pomocy lawety, potrwałby całą noc.
Maszyna, którą 1 listopada ubiegłego roku leciało 230 osób, szczęśliwie wylądowała na Okęciu, mimo kłopotów z podwoziem. "Najszczęśliwszy samolot pod słońcem" ma 18 lat, mógłby jeszcze polatać, bo maszyny tego typu służą nawet i pół wieku.
- 17 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
-
Samolot kapitana Wrony trafi do muzeum w Krakowie?
faur
21.02.12, 20:01
Po co nam ta "amerykańska krowa" w muzeum, ja tam wolałbym oglądać TU-144.....»
-
Samolot kapitana Wrony trafi do muzeum w Krakowie?
willemberg
22.02.12, 00:05
Czy to ten samolot, którego instrukcja obsługi okazała się zbyt trudna dla Polaków? »
Najczęściej czytane24 htydzień






