Muzyka i filmy nielegalnie z sieci? Oto powody
22.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 00:02
Według mnie, są trzy główne powody, dla których ludzie wolą ściągać muzykę i filmy nielegalnie z sieci. Są to: ceny, które zwłaszcza w naszym kraju są dla wielu po prostu nie do przyjęcia; wygoda, która jest nieporównywalnie większa w przypadku filmu ściągniętego z sieci; i przyzwyczajenie, że w sieci wszystko jest za darmo - kolejny głos w dyskusji o ACTA.
ZOBACZ TAKŻE
- Nie dla ACTA? To już nikogo nie obchodzi! [VIDEO] (25-04-12, 19:59)
- Co zamiast ACTA? Wasze propozycje dla Europy (28-02-12, 21:54)
- ACTA a prawo. A ja się okradana nie czuję... (28-02-12, 13:39)
- Mój pomysł na nową ACTA: podzielić się przychodami (27-02-12, 22:00)
- Nie cena, a dostępność - słowo o piractwie (27-02-12, 15:55)
- Proszę nie nazywać mnie złodziejem! (25-02-12, 15:00)
- Sąd nad chomikuj.pl czyli świat po ACTA (24-02-12, 18:00)
- ACTA. Internet już pokazał swoją siłę (24-02-12, 13:17)
- Serwis z muzyką: legalny, obfity - i płatny (23-02-12, 14:56)
- Co ma umowa ACTA do Bazyliki Mariackiej (23-02-12, 10:18)
- Prawa ma wydawca, muzyk zarabia na koncertach (22-02-12, 18:28)
- Twórcy chyba zapomnieli, w którym wieku żyjemy... (22-02-12, 18:14)
- Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kradnij! (21-02-12, 14:46)
- Listy o ACTA. A może wirtualne kina? (20-02-12, 23:30)
- Obywatelski, apolityczny ruch Co Po ACTA (20-02-12, 19:00)
- Co zamiast ACTA? Nasza propozycja dla Europy! (19-02-12, 23:30)
- Europoseł Sonik: ACTA jest już martwe (17-02-12, 14:52)
Z powyższych tak naprawdę tylko trzeci powód jest problemem, którego nie da się szybko i łatwo rozwiązać, i który wymaga czasu i cierpliwości. Pozostałe dwa można rozwiązać w mgnieniu oka, obniżając prowizje wytwórni (które w tej chwili zabierają znaczną część tego, co klient płaci w sklepie), oraz udostępniając usługę, w której mogę w dowolnym momencie z dowolnego miejsca na świecie zapłacić za album/film, ściągnąć na dysk i odtworzyć na czym będę chciał i ile razy będę chciał. W tej chwili jeśli stwierdzę, że mam ochotę obejrzeć film, mam do wyboru:
- ubrać się i iść do wypożyczalni po film na DVD za ok. 10 zł, a na drugi dzień iść tam drugi raz, żeby go oddać
- ubrać się i iść do sklepu po film na DVD za ok. 40 zł, względnie na Bluray za przynajmniej dwa razy więcej, zakładając że kupiłem wcześniej dość drogi odtwarzacz (przykładowo, Empik oferuje w tej chwili film Mission Impossible za 92,99 zł (!))
- obejrzeć film przez jedną z polskich "wypożyczalni online", zwykle w nienajlepszej jakości i z polskim lektorem
- ściągnąć film z sieci w ciągu 1-2 godzin, za darmo, w wysokiej rozdzielczości
Wybierając ostatnią opcję, można obejrzeć film w dobrej jakości, bez lektora (może być z napisami, w dowolnym języku), bez wychodzenia z domu, nie płacąc za niego 40 zł, i bez ograniczeń które mówią, że mogę go obejrzeć tylko na 2 urządzeniach i tylko 2 razy. Sieć P2P nie odmówi też współpracy, kiedy tylko się zorientuje, że jestem z Polski, jak to robią zachodnie portale udostępniające filmy online. Więc czy to naprawdę takie dziwne, że dla większości ta opcja jest najbardziej atrakcyjna? Jestem przekonany, że gdyby z równą łatwością dało się ściągnąć film legalnie za powiedzmy 10 złotych, w równie dobrej jakości, szybko, bez żadnych ograniczeń, to większość ludzi byłaby taką opcją zainteresowana. Owszem, część na pewno dalej wolałaby ściągać za darmo, ale z czasem pewnie przekonaliby się do nowego rozwiązania, gdyby było tanie i wygodne w obsłudze.
Co zamiast ACTA?
Zapraszamy do dyskusji o tym, jak pogodzić wolność w internecie z ochroną praw autorskich. Czekamy na Wasze propozycje - może właśnie one wpłyną na kształt nowego prawa w tej dziedzinie? Piszcie: redakcja@krakow.agora.pl. Zapraszamy też do serwisu o ACTA, gdzie będziemy publikować Wasze listy i uwagi.
- ubrać się i iść do wypożyczalni po film na DVD za ok. 10 zł, a na drugi dzień iść tam drugi raz, żeby go oddać
- ubrać się i iść do sklepu po film na DVD za ok. 40 zł, względnie na Bluray za przynajmniej dwa razy więcej, zakładając że kupiłem wcześniej dość drogi odtwarzacz (przykładowo, Empik oferuje w tej chwili film Mission Impossible za 92,99 zł (!))
- obejrzeć film przez jedną z polskich "wypożyczalni online", zwykle w nienajlepszej jakości i z polskim lektorem
- ściągnąć film z sieci w ciągu 1-2 godzin, za darmo, w wysokiej rozdzielczości
Wybierając ostatnią opcję, można obejrzeć film w dobrej jakości, bez lektora (może być z napisami, w dowolnym języku), bez wychodzenia z domu, nie płacąc za niego 40 zł, i bez ograniczeń które mówią, że mogę go obejrzeć tylko na 2 urządzeniach i tylko 2 razy. Sieć P2P nie odmówi też współpracy, kiedy tylko się zorientuje, że jestem z Polski, jak to robią zachodnie portale udostępniające filmy online. Więc czy to naprawdę takie dziwne, że dla większości ta opcja jest najbardziej atrakcyjna? Jestem przekonany, że gdyby z równą łatwością dało się ściągnąć film legalnie za powiedzmy 10 złotych, w równie dobrej jakości, szybko, bez żadnych ograniczeń, to większość ludzi byłaby taką opcją zainteresowana. Owszem, część na pewno dalej wolałaby ściągać za darmo, ale z czasem pewnie przekonaliby się do nowego rozwiązania, gdyby było tanie i wygodne w obsłudze.
Co zamiast ACTA?
Zapraszamy do dyskusji o tym, jak pogodzić wolność w internecie z ochroną praw autorskich. Czekamy na Wasze propozycje - może właśnie one wpłyną na kształt nowego prawa w tej dziedzinie? Piszcie: redakcja@krakow.agora.pl. Zapraszamy też do serwisu o ACTA, gdzie będziemy publikować Wasze listy i uwagi.
- 10 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
7 głosów
Najczęściej czytane24 htydzień






