Twórcy chyba zapomnieli, w którym wieku żyjemy...
22.02.2012
, aktualizacja: 22.02.2012 18:18
Jeżeli szanowny Pan Twórca myśli, że ja rzucę wszystko i pobiegnę do Empiku, ponieważ z takich lub innych powodów nie ma go w iTunes, lub też zamówię jego płytę z drugiego końca świata i będę czekał na przesyłkę 4 tygodnie, to... cóż, niech myśli tak dalej... - pisze w odpowiedzi na list Czytelnika pan Tomasz Pawełek.
ZOBACZ TAKŻE
- Co zamiast ACTA? Wasze propozycje dla Europy (28-02-12, 21:54)
- Mój pomysł na nową ACTA: podzielić się przychodami (27-02-12, 22:00)
- Kilka uwag o prawach autorskich (27-02-12, 17:53)
- Nie cena, a dostępność - słowo o piractwie (27-02-12, 15:55)
- Proszę nie nazywać mnie złodziejem! (25-02-12, 15:00)
- Sąd nad chomikuj.pl czyli świat po ACTA (24-02-12, 18:00)
- ACTA. Internet już pokazał swoją siłę (24-02-12, 13:17)
- Serwis z muzyką: legalny, obfity - i płatny (23-02-12, 14:56)
- Co ma umowa ACTA do Bazyliki Mariackiej (23-02-12, 10:18)
- Muzyka i filmy nielegalnie z sieci? Oto powody (22-02-12, 00:02)
- Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kradnij! (21-02-12, 14:46)
- Listy o ACTA. A może wirtualne kina? (20-02-12, 23:30)
- Obywatelski, apolityczny ruch Co Po ACTA (20-02-12, 19:00)
- Co zamiast ACTA? Nasza propozycja dla Europy! (19-02-12, 23:30)
Przeczytaj: Nie stać cię na film? To nie kupuj. Ale nie kradnij!.
Chciałem poruszyć pewne dwie kwestie, które w dyskusji o ACTA są nagminnie (celowo?) pomijane, a które w moim odczuciu stanowią jeden z głównych powodów sprzeciwu temu porozumieniu środowisk związanych z internetem.
Po pierwsze - obecnie obowiązujące prawa autorskie w pełni chronią twórcę (wraz z jego 50-procentowymi kosztami zdobycia przychodu) przed piraceniem jego dzieła. Największy problem związany z ACTA to stworzenie PRECEDENSU, umożliwiającego korporacjom i rządom kontrolę internetu. Oczywiście na początku będzie ta kontrola obwarowana prawnie, ale narzędzie raz w strukturze zaimplementowane na pewno będzie kusiło w przyszłości. Sieć powinna być wolna od cenzury. Kropka.
Druga bardzo ważna kwestia, to lekkie oderwanie od rzeczywistości większości "twórców", którzy chyba zapomnieli, w którym wieku żyjemy. Może od celebrytowania i bycia wynoszonymi na ołtarze przez fanów trochę się im w głowach poprzewracało, niemniej jednak informuję ich niniejszym, że to ja jako klient będę decydował o tym, w jakiej formie, jakim kanałem i w jaki sposób ich produkt będzie przeze mnie zakupiony. Jeżeli szanowny Pan Twórca myśli, że ja rzucę wszystko i pobiegnę do Empiku, ponieważ z takich lub innych powodów nie ma go w iTunes, lub też zamówię jego płytę z drugiego końca świata i będę czekał na przesyłkę 4 tygodnie, to... cóż, niech myśli tak dalej.
Dostęp do nielimitowanego usenetu kosztuje około 29 dolarów na miesiąc. W ten sposób otrzymujemy natychmiastowy dostęp do wszystkich produkcji telewizyjnych i filmowych z całego świata - w parę godzin po ich premierze. Pobieramy legalnie (na własny użytek wolno, a usenet NIE wykorzystuje p2p, więc nic nie rozsyłamy) i oglądamy bez reklam, wtedy kiedy mamy ochotę, w takiej jakości, jak nam odpowiada. Bez niczyjej łaski, kretyńskich DRMów, ostrzeżeń FBI i reszty śmiesznych dodatków, jakimi karmią nas oficjalne kanały dystrybucji.
Gdy jedna z popularniejszych stacji TV produkujących seriale (swoją drogą, najlepsze na świecie) uruchomiła swój serwis dostępny przez urządzenia mobilne (szeroko reklamowany), zwróciłem się do nich z zapytaniem, jak uzyskać do niego dostęp. Uzyskałem odpowiedź, że muszę mieć umowę z KONKRETNYM operatorem sat/kab lub telefonicznym, ponieważ inaczej się NIE DA! Ta sama "stajnia" wypuszcza swoje seriale na płytach bluray, tylko że nie w Polsce. U nas są dostępne 2 (dwa) i to wszystko - reszta na DVD.
Panowie, śmiech na sali! Nie będziecie mi w żaden sposób dyktować, JAK mam odbierać twórczość. Jeżeli nie zaoferujecie mi sposobu, który mi - klientowi - odpowiada, to, cóż. Usenet z Wami pieniążkami się nie dzieli, a iTunes - owszem.
Co zamiast ACTA?
Zapraszamy do dyskusji o tym, jak pogodzić wolność w internecie z ochroną praw autorskich. Czekamy na Wasze propozycje - może właśnie one wpłyną na kształt nowego prawa w tej dziedzinie? Piszcie: redakcja@krakow.agora.pl. Zapraszamy też do serwisu o ACTA, gdzie będziemy publikować Wasze listy i uwagi
Chciałem poruszyć pewne dwie kwestie, które w dyskusji o ACTA są nagminnie (celowo?) pomijane, a które w moim odczuciu stanowią jeden z głównych powodów sprzeciwu temu porozumieniu środowisk związanych z internetem.
Po pierwsze - obecnie obowiązujące prawa autorskie w pełni chronią twórcę (wraz z jego 50-procentowymi kosztami zdobycia przychodu) przed piraceniem jego dzieła. Największy problem związany z ACTA to stworzenie PRECEDENSU, umożliwiającego korporacjom i rządom kontrolę internetu. Oczywiście na początku będzie ta kontrola obwarowana prawnie, ale narzędzie raz w strukturze zaimplementowane na pewno będzie kusiło w przyszłości. Sieć powinna być wolna od cenzury. Kropka.
Druga bardzo ważna kwestia, to lekkie oderwanie od rzeczywistości większości "twórców", którzy chyba zapomnieli, w którym wieku żyjemy. Może od celebrytowania i bycia wynoszonymi na ołtarze przez fanów trochę się im w głowach poprzewracało, niemniej jednak informuję ich niniejszym, że to ja jako klient będę decydował o tym, w jakiej formie, jakim kanałem i w jaki sposób ich produkt będzie przeze mnie zakupiony. Jeżeli szanowny Pan Twórca myśli, że ja rzucę wszystko i pobiegnę do Empiku, ponieważ z takich lub innych powodów nie ma go w iTunes, lub też zamówię jego płytę z drugiego końca świata i będę czekał na przesyłkę 4 tygodnie, to... cóż, niech myśli tak dalej.
Dostęp do nielimitowanego usenetu kosztuje około 29 dolarów na miesiąc. W ten sposób otrzymujemy natychmiastowy dostęp do wszystkich produkcji telewizyjnych i filmowych z całego świata - w parę godzin po ich premierze. Pobieramy legalnie (na własny użytek wolno, a usenet NIE wykorzystuje p2p, więc nic nie rozsyłamy) i oglądamy bez reklam, wtedy kiedy mamy ochotę, w takiej jakości, jak nam odpowiada. Bez niczyjej łaski, kretyńskich DRMów, ostrzeżeń FBI i reszty śmiesznych dodatków, jakimi karmią nas oficjalne kanały dystrybucji.
Gdy jedna z popularniejszych stacji TV produkujących seriale (swoją drogą, najlepsze na świecie) uruchomiła swój serwis dostępny przez urządzenia mobilne (szeroko reklamowany), zwróciłem się do nich z zapytaniem, jak uzyskać do niego dostęp. Uzyskałem odpowiedź, że muszę mieć umowę z KONKRETNYM operatorem sat/kab lub telefonicznym, ponieważ inaczej się NIE DA! Ta sama "stajnia" wypuszcza swoje seriale na płytach bluray, tylko że nie w Polsce. U nas są dostępne 2 (dwa) i to wszystko - reszta na DVD.
Panowie, śmiech na sali! Nie będziecie mi w żaden sposób dyktować, JAK mam odbierać twórczość. Jeżeli nie zaoferujecie mi sposobu, który mi - klientowi - odpowiada, to, cóż. Usenet z Wami pieniążkami się nie dzieli, a iTunes - owszem.
Co zamiast ACTA?
Zapraszamy do dyskusji o tym, jak pogodzić wolność w internecie z ochroną praw autorskich. Czekamy na Wasze propozycje - może właśnie one wpłyną na kształt nowego prawa w tej dziedzinie? Piszcie: redakcja@krakow.agora.pl. Zapraszamy też do serwisu o ACTA, gdzie będziemy publikować Wasze listy i uwagi
- 14 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
8 głosów
-
Co za żena...
aegis_of_heart
25.02.12, 20:32
Napisałbym, że to prowokacja Wybiórczej, niestety, oni są na zbyt: 1) leniwi 2) pazerni i po prostu wypuszczą taką głupotę choćby by zaoszczędzić na treści a podnieść klikalność.Co do samego»
-
Powody
nazwakontazajeta
26.02.12, 10:11
"Co mi z oglądania serialu pół roku od pierwszej (najczęściej amerykańskiej) emisji, gdy już wszystkie media i znajomi zdążą mnie poinformować, że ta bohaterka umarła, a ten bohater ocalał? »
-
Twórcy chyba zapomnieli, w którym wieku żyjemy...
stupid_idea
26.02.12, 13:03
Zgadzam się z autorem listu. Piszecie: "nie chcesz kupować, twój wybór, ale nie kradnij" i jest w tym pewna racja, ale popatrzmy na to praktycznie. Prawo funkcjonuje, bo istnieją sankcje »
Najczęściej czytane24 htydzień






