Miękkie serca urzędników dla nielegalnej reklamy
23.02.2012
, aktualizacja: 23.02.2012 08:19
Wojewódzki konserwator zabytków zastanawia się, jak zalegalizować samowolną reklamę. Plastyk miejski zapewnia, że wyda zgodę na pozostawienie muralu, jeśli ten przestanie być reklamą. Graffiti jest legalne - twierdzi dzierżawca ściany.
ZOBACZ TAKŻE
- Wielka reklama zasłoniła mural Zbioka na Karmelickiej [WIDEO]. (13-04-12, 09:00)
- Kontrowersyjny mural z Karmelickiej znika pod farbą (22-03-12, 22:00)
- Pięć miesięcy po wyborach, a plakaty wciąż wiszą (08-03-12, 00:00)
- Mural przy Karmelickiej trzeba zamalować (29-02-12, 09:00)
- Konserwator przeciwko reklamowemu graffiti przy Karmelickiej (22-02-12, 07:00)
- Listy. Odbijcie Kraków z rąk grafficiarzy! (18-02-12, 09:00)
- Murale i napisy na wirtualnej wystawie (21-01-12, 15:00)
- Polityczne graffiti na placu Szczepańskim (18-12-11, 19:20)
- Magistracka specgrupa do walki z graffiti (08-10-11, 09:00)
SONDAŻ
O muralu, który powstał na jednej ze ścian kamienicy wpisanej do rejestru zabytków, napisaliśmy wczoraj.
W miniony weekend grafficiarze z warszawskiej grupy Good Looking Studio namalowali na ścianie budynku przy Karmelickiej 28 podobiznę francuskiego DJ-a Davida Guetta. Mural jest reklamą konkursu organizowanego przez markę Burn, którego twarzą jest popularny muzyk.
Graffiti w założeniu ma widnieć na ścianie do 20 marca tego roku. - Po tym terminie zamalujemy graffiti i doprowadzimy ścianę do jej poprzedniego wyglądu - zapewnia Karolina Kotowska z agencji Youngers, która jest odpowiedzialna za powstanie malowidła. Podobne dzieła są w Katowicach, Wrocławiu i Warszawie, jednak w Krakowie dzierżawca powierzchni reklamowej, na której powstało malowidło, nie dopełnił wszystkich formalności i nie uzyskał zgody miasta na zamalowanie ściany.
- W każdym z czterech miast podpisaliśmy umowy z właścicielami budynków, na których powstały murale. Nasz krakowski partner, firma Street Media, zapewniał, że niepotrzebne są żadne zgody na powstanie graffiti, dlatego przystąpiliśmy do malowania - mówi Kotowska.
Dzierżawcą ściany jest firma Street Media, której właścicielem jest krakowski biznesmen Marcin Schoen. - "Gazeta" napisała nieprawdę. To graffiti jest legalne, bo moim zdaniem kamienica została wpisana do rejestru zabytków przypadkowo, a ściana, na której powstało graffiti, nie jest zabytkiem w rozumieniu ustawy - zapewnia Schoen.
Tymczasem według prawa każda zmiana w wyglądzie ściany zabytkowej kamienicy musi być uzgodniona z urzędnikami miejskimi. Tematu nie chce na razie komentować Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków. Zapewnia jednak, że rozpoczął już badanie sprawy, zbiera potrzebne materiały i rozpoczął proces... legalizacji muralu. Dlaczego konserwator nie wydał od razu nakazu zamalowania graffiti, które powstało samowolnie? - Przepisy każą najpierw zwołać specjalną komisję, która oceni poziom ewentualnych zniszczeń kamienicy. Jeśli plastyk miejski uzna, że malowidło wpisuje się w przestrzeń miasta, będzie ono zalegalizowane - tłumaczy Janczykowski.
Jacek Stokłosa, plastyk miejski, dziwi się wyjaśnieniom dzierżawcy ściany. - Trudno jest mi uwierzyć w to, że kamienica jest zabytkowa, a jedna z jej ścian już nie - zaznacza Stokłosa i dodaje, że nie mamy do czynienia z muralem, tylko z komercyjną reklamą. - Zgodnie z przepisami nie mogę pozwolić na to, by w tym obszarze miasta pojawiały się takie reklamy. Bo nie traktuję tego przypadku jak mural, tylko jak zwykłą reklamę - mówi Stokłosa. Jeśli więc Jan Janczykowski stwierdzi, że malowidło może zostać, to Stokłosa wyda stosowne pozwolenie pod jednym warunkiem. - Jeśli zostaną zamalowane napisy nad głową, które są reklamą, wydam pozytywną opinię. Sama twarz, która widnieje na dziele, podoba mi się - zapewnia Stokłosa.
Plastyk miejski zaznacza przy tym, że Janczykowski nie powinien wyrażać zgody na reklamę. - Konserwator ma w swoich uprawnieniach możliwość postawienia przed sądem autorów reklamy. Wydaje się jednak, że ma zbyt miękkie serce, by wyciągnąć konsekwencje - przyznaje Stokłosa.
Komentarz. Malujta, co chceta
Bezczynność i niemoc urzędników odpowiedzialnych za ład estetyczny Krakowa irytuje. I - gorzej - prowokuje.
Plastyk miejski z konserwatorami miejskim oraz wojewódzkim zamiast szybko zareagować i bronić miasta przed jego bezczelnym zaśmiecaniem, myślą o tym, jak bezpiecznie zalegalizować samowolę. "Bo takie jest prawo". Ich zachowanie będzie mieć fatalne konsekwencje. Dają jasny sygnał, że muralowa forma ingerencji w przestrzeń jest bezkarna. Można się spodziewać, że niedługo każda wolna, gładka i w miarę eksponowana ściana będzie zamalowana komercyjnymi muralami. Bo kampania reklamowa trwa krócej niż wydawanie decyzji, "organizacja specjalnej komisji" i "analiza zniszczeń".
Jakie tam zresztą są zniszczenia i jakie psucie przestrzeni?! Naczelnemu plastykowi Krakowa mural się podoba. O guście plastyka Stokłosy dyskutować jednak nie warto. O sposobie podejmowania decyzji - trzeba.
Bartosz Piłat, Wojciech Pelowski
W miniony weekend grafficiarze z warszawskiej grupy Good Looking Studio namalowali na ścianie budynku przy Karmelickiej 28 podobiznę francuskiego DJ-a Davida Guetta. Mural jest reklamą konkursu organizowanego przez markę Burn, którego twarzą jest popularny muzyk.
Graffiti w założeniu ma widnieć na ścianie do 20 marca tego roku. - Po tym terminie zamalujemy graffiti i doprowadzimy ścianę do jej poprzedniego wyglądu - zapewnia Karolina Kotowska z agencji Youngers, która jest odpowiedzialna za powstanie malowidła. Podobne dzieła są w Katowicach, Wrocławiu i Warszawie, jednak w Krakowie dzierżawca powierzchni reklamowej, na której powstało malowidło, nie dopełnił wszystkich formalności i nie uzyskał zgody miasta na zamalowanie ściany.
- W każdym z czterech miast podpisaliśmy umowy z właścicielami budynków, na których powstały murale. Nasz krakowski partner, firma Street Media, zapewniał, że niepotrzebne są żadne zgody na powstanie graffiti, dlatego przystąpiliśmy do malowania - mówi Kotowska.
Dzierżawcą ściany jest firma Street Media, której właścicielem jest krakowski biznesmen Marcin Schoen. - "Gazeta" napisała nieprawdę. To graffiti jest legalne, bo moim zdaniem kamienica została wpisana do rejestru zabytków przypadkowo, a ściana, na której powstało graffiti, nie jest zabytkiem w rozumieniu ustawy - zapewnia Schoen.
Tymczasem według prawa każda zmiana w wyglądzie ściany zabytkowej kamienicy musi być uzgodniona z urzędnikami miejskimi. Tematu nie chce na razie komentować Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków. Zapewnia jednak, że rozpoczął już badanie sprawy, zbiera potrzebne materiały i rozpoczął proces... legalizacji muralu. Dlaczego konserwator nie wydał od razu nakazu zamalowania graffiti, które powstało samowolnie? - Przepisy każą najpierw zwołać specjalną komisję, która oceni poziom ewentualnych zniszczeń kamienicy. Jeśli plastyk miejski uzna, że malowidło wpisuje się w przestrzeń miasta, będzie ono zalegalizowane - tłumaczy Janczykowski.
Jacek Stokłosa, plastyk miejski, dziwi się wyjaśnieniom dzierżawcy ściany. - Trudno jest mi uwierzyć w to, że kamienica jest zabytkowa, a jedna z jej ścian już nie - zaznacza Stokłosa i dodaje, że nie mamy do czynienia z muralem, tylko z komercyjną reklamą. - Zgodnie z przepisami nie mogę pozwolić na to, by w tym obszarze miasta pojawiały się takie reklamy. Bo nie traktuję tego przypadku jak mural, tylko jak zwykłą reklamę - mówi Stokłosa. Jeśli więc Jan Janczykowski stwierdzi, że malowidło może zostać, to Stokłosa wyda stosowne pozwolenie pod jednym warunkiem. - Jeśli zostaną zamalowane napisy nad głową, które są reklamą, wydam pozytywną opinię. Sama twarz, która widnieje na dziele, podoba mi się - zapewnia Stokłosa.
Plastyk miejski zaznacza przy tym, że Janczykowski nie powinien wyrażać zgody na reklamę. - Konserwator ma w swoich uprawnieniach możliwość postawienia przed sądem autorów reklamy. Wydaje się jednak, że ma zbyt miękkie serce, by wyciągnąć konsekwencje - przyznaje Stokłosa.
Komentarz. Malujta, co chceta
Bezczynność i niemoc urzędników odpowiedzialnych za ład estetyczny Krakowa irytuje. I - gorzej - prowokuje.
Plastyk miejski z konserwatorami miejskim oraz wojewódzkim zamiast szybko zareagować i bronić miasta przed jego bezczelnym zaśmiecaniem, myślą o tym, jak bezpiecznie zalegalizować samowolę. "Bo takie jest prawo". Ich zachowanie będzie mieć fatalne konsekwencje. Dają jasny sygnał, że muralowa forma ingerencji w przestrzeń jest bezkarna. Można się spodziewać, że niedługo każda wolna, gładka i w miarę eksponowana ściana będzie zamalowana komercyjnymi muralami. Bo kampania reklamowa trwa krócej niż wydawanie decyzji, "organizacja specjalnej komisji" i "analiza zniszczeń".
Jakie tam zresztą są zniszczenia i jakie psucie przestrzeni?! Naczelnemu plastykowi Krakowa mural się podoba. O guście plastyka Stokłosy dyskutować jednak nie warto. O sposobie podejmowania decyzji - trzeba.
Bartosz Piłat, Wojciech Pelowski
- 30 komentarzy
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
15 głosów
-
Miękkie serca urzędników dla nielegalnej reklamy
prof_uj
23.02.12, 10:58
w tym "biznesie" nie ma miekkich serc, są pełne konta (oczywisci nie miejskie tylko prywatne).»
Najczęściej czytane24 htydzień








