Matka wyskoczyła z 10. piętra. W rękach trzymała dziecko
28.04.2012
, aktualizacja: 29.04.2012 07:56
Fot. Robert Kowalewski / AG
- 31-letnia matka, trzymając 3-miesięczną córkę na rękach, wyskoczyła w sobotę z 10. piętra bloku w centrum Krakowa. Kobieta nie żyje, dziecko w stanie krytycznym przewieziono do szpitala - poinformował rzecznik małopolskiej policji nadkom. Mariusz Ciarka.
ZOBACZ TAKŻE
- Samochód rozjechał majowego motocyklistę w Nowej Hucie (28-04-12, 09:28)
- Młoda kobieta zatruła się śmiertelnie tlenkiem węgla (27-04-12, 17:24)
Według wstępnych ustaleń kobieta z córeczką wyszła rano ze swojego mieszkania przy ul. Lea na spacer. Po godzinie 13 weszła do wieżowca przy ul. Mazowieckiej i wyskoczyła z dzieckiem z okna na klatce schodowej na 10. piętrze. Kobieta zginęła na miejscu. Jej córka w stanie krytycznym trafiła do szpitala. Niestety, nie udało się jej uratować.
Policja wstępnie wykluczyła udział osób trzecich w zdarzeniu. Jak ustalono, ofiara nie leczyła się psychiatrycznie i nie zgłaszała wcześniej problemów natury emocjonalnej. O jej problemach nie wiedział mąż, który został przesłuchany.
Zdaniem psychologa i psychoterapeutki Izabelli Grzyb, specjalizującej się w leczeniu zaburzeń okresu ciąży i okołoporodowego, to, że kobieta nie była leczona psychiatrycznie, jeszcze o niczym nie świadczy, ponieważ depresja poporodowa może rozwijać się do kilku miesięcy po porodzie.
- Oczywiście nie można diagnozować pacjenta bez zebrania dokładnego wywiadu i ocena tego zdarzenia może być jedynie przypuszczeniem, ale najsensowniejszym wytłumaczeniem tragedii może być rozumienie jej w kategoriach samobójstwa rozszerzonego. To sytuacja, w której człowiek w ciężkim stanie psychicznym dokonuje samobójstwa i pozbawia życia bliską osobę lub osoby - zaznaczyła Grzyb.
Policja wstępnie wykluczyła udział osób trzecich w zdarzeniu. Jak ustalono, ofiara nie leczyła się psychiatrycznie i nie zgłaszała wcześniej problemów natury emocjonalnej. O jej problemach nie wiedział mąż, który został przesłuchany.
Zdaniem psychologa i psychoterapeutki Izabelli Grzyb, specjalizującej się w leczeniu zaburzeń okresu ciąży i okołoporodowego, to, że kobieta nie była leczona psychiatrycznie, jeszcze o niczym nie świadczy, ponieważ depresja poporodowa może rozwijać się do kilku miesięcy po porodzie.
- Oczywiście nie można diagnozować pacjenta bez zebrania dokładnego wywiadu i ocena tego zdarzenia może być jedynie przypuszczeniem, ale najsensowniejszym wytłumaczeniem tragedii może być rozumienie jej w kategoriach samobójstwa rozszerzonego. To sytuacja, w której człowiek w ciężkim stanie psychicznym dokonuje samobójstwa i pozbawia życia bliską osobę lub osoby - zaznaczyła Grzyb.





