Obława na rowerzystów. Troska o porządek czy nabijanie statystyk?

Magdalena Kursa
05.05.2012 , aktualizacja: 04.05.2012 22:30
A A A Drukuj
Kładka Bernatka

Kładka Bernatka (Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta)

- Policja urządziła na nas obławę. Wszyscy musieli dmuchać w balonik - skarżą się krakowscy rowerzyści. Stróże prawa odpowiadają, że dbają o bezpieczeństwo ruchu, a rowerzyści są jego częścią.
Świadkiem kontroli przy pieszo-rowerowej kładce Bernatka, która łączy Kazimierz z Podgórzem, był Piotr Sieklucki, dyrektor Teatru Nowego. - 2 maja wyszliśmy z teatru i u wylotu ulicy Mostowej zobaczyliśmy blokadę. Był ciepły wieczór, wielu krakowian wyszło na miasto. Policjanci niczym celnicy zatrzymywali każdego rowerzystę i kazali mu dmuchać. Kontrolowano nawet towarzyszących rodzicom nastolatków. Zrobiła się kolejka jak na przejściu granicznym! Ciekaw jestem, ile osób w ten piękny majowy dzień dostało mandat lub straciło prawko, bo wypili gdzieś w kawiarni albo na bulwarach małe piwo i spokojnie wracali do domu? - zastanawia się Sieklucki i komentuje: - To nadgorliwość i wyrabianie w najprostszy sposób normy mandatów!

Rowerzyści nie są w Europie tak traktowani

Do grona krytykujących policyjną akcję dołącza też Adam Łaczek z inicjatywy Kraków Miastem Rowerów. - Ze wskazań szwajcarskiej rady do spraw bezpieczeństwa ruchu drogowego jasno wynika, że kontrole rowerzystów to nieefektywne wykorzystywanie zasobów policyjnych - mówi Łaczek, powołując się na zagraniczne badania, z których wynika, że rowerzyści bardzo rzadko (w odróżnieniu od kierowców samochodów) przyczyniają się do obrażeń innych uczestników ruchu. Jeśli dochodzi do wypadków, cierpią zazwyczaj sami. - Niemal w każdym zachodnioeuropejskim kraju, na przykład w Belgii, Holandii, Francji czy Niemczech, rowerzyści zatrzymywani są tylko wówczas, gdy na przykład nie mają światła lub zakłócają ruch, nigdy prewencyjnie. W wielu krajach nie ma zresztą limitów alkoholu we krwi dla rowerzystów. W innych są, ale znacznie wyższe niż dla kierowców - mówi Łaczek. W Polsce różnicy w traktowaniu kierowców i rowerzystów nie ma.

Policja: Nie uwzięliśmy się

Tomasz Seweryn, zastępca naczelnika wydziału drogowego krakowskiej policji, zapewnia, że nikt się na rowerzystów nie uwziął. - Mamy obowiązek ich kontrolować, bo są takimi uczestnikami ruchu drogowego jak kierowcy. Takie jest po prostu polskie prawo i póki się nie zmieni, nie możemy przymykać oczu na jazdę na rowerze po spożyciu alkoholu - tłumaczy. Przekonuje, że 2 maja akcję "Trzeźwość w Krakowie" prowadzono w całym mieście. Punkty kontrolne ustawiono w wielu miejscach. Przy kładce Bernatka był jeden z nich. Sprawdzano tam nie tylko rowerzystów, ale też kierujących samochodami. Między godziną 18 a 2 rano skontrolowano w całym Krakowie 1,1 tys. pojazdów. Bilans jest dla rowerzystów rzeczywiście bardzo niekorzystny. Zatrzymano 12 kierujących, w tym 10 rowerzystów - trzech odpowie za wykroczenie, siedmiu za przestępstwo, bo mieli we krwi powyżej 0,5 promila alkoholu. Grozi im nawet więzienie.

Liczba wypadków rośnie

Nie ma danych, które odpowiedziałyby na pytanie, czy ten druzgocący dla rowerzystów plon akcji jest wynikiem tego, że kontrolowano głównie ich, czy też dlatego, że rowerzyści rzeczywiście częściej mają coś na sumieniu. - Statystyki jasno pokazują, że z roku na rok wypadków z udziałem rowerzystów jest coraz więcej. Od początku tego roku mieliśmy ich już 25 - mówi komisarz Tomasz Seweryn. Zapewnia jednak, że wbrew krążącym wśród rowerzystów opowieściom nikt nie zostanie ukarany za to, że po wypiciu alkoholu szedł obok roweru i go prowadził.

Im więcej ciepłych i wolnych dni, tym więcej pracy mają nie tylko policjanci, ale też strażnicy miejscy kontrolujący bulwary wiślane, które w ostatnim czasie stały się dla wielu krakowian ulubionym miejscem pikników. To też budzi kontrowersje. - Według mnie to skandal, że piknikujący nad Wisłą i sączący kulturalnie piwko muszą chować je gdzieś w plecakach czy reklamówkach i uważać, czy przypadkiem z góry nie obserwują ich policjanci lub czy gdzieś za krzakiem nie czają się strażnicy miejscy gotowi wymierzyć w każdej chwili mandat. Mnie też zależy na porządku publicznym i nie chciałbym być nad Wisłą zaczepiany na przykład przez grupę pijanych kiboli. Ale polskie prawo nie powinno traktować wszystkich jak przestępców, którzy po łyku czegoś z procentami zaczną robić borutę! - mówi reżyser Sieklucki.

Pilnujący porządku odpowiadają, że dostają od spacerowiczów mnóstwo e-maili i skarg właśnie na tych, którzy na zielonej trawce nad Wisłą odpoczywają przy czymś mocniejszym. Pewne jest, że spory i kontrole toczyć się będą do pierwszych jesiennych chłodów.

ZOBACZ TAKŻE

Zobacz więcej na temat:

  • 408
  • 19
  • 15
  • Obława na rowerzystów. Troska o porządek czy na... an.noyed 05.05.12, 16:24

    Jak to nazwać jak nie : po...bane, po.....wione, antyspołeczne państwo, prześladujące swoich obywateli na każdym kroku, nie dające w jakikolwiek sposób żyć, bo jeśli ktoś pójdzie wypocząć na»

  • Obława na rowerzystów. Troska o porządek czy na... tuli5 05.05.12, 16:45

    niech sie w koncu rowerowi terrorysci dowiedza, ze nie sa swietymi krowami. Jestescie banda chamow i nalezy Wam sie pogarda i nienawisc»

  • Polecam: frozentime 07.05.12, 12:12

    polskanarowery.sport.pl/blogi/tylkodlarowerow/2012/03/jak_oni_chleja_i_wciaz_jezdza_bezpiecznie/1 »