Zły bigos na talerzach, zamieszki i dziennikarze
09.05.2012
, aktualizacja: 08.05.2012 20:42
Śmigłowiec policyjny nad Krakowem (Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta)
We wtorek o godz. 15 do małopolskiej komendy policji zadzwonili dziennikarze telewizyjni z informacją, że strefa kibica w Krakowie jest otwarta, a pół godziny później, że zaczęły się tam zamieszki. Służby jechały na sygnale, a rzecznik w biegu układał tekst, żeby stanąć przed kamerą i wytłumaczyć się z sytuacji.
We Wrocławiu natomiast zmagano się z katastrofą śmigłowca, i to w centrum miasta. Okazało się, że rozbiła się policyjna kania, były ofiary. Trzeba było błyskawicznie zorganizować akcję ratunkową, rzecznik funkcjonariuszy miał godzinę na zorganizowanie konferencji prasowej i przygotowanie odpowiedzi na pytania: czy śmigłowiec był sprawny? Czy piloci przed startem trenowali odpowiednią liczbę godzin? Czy policja nie ma sobie w tej sprawie nic do zarzucenia?
Z podobnymi zadaniami musiały się wczoraj zmierzyć komendy policji w siedmiu województwach w kraju. Wszystko przez "Libero 2" - ćwiczenia przygotowane dla wszystkich miast, w których rozgrywane będą mistrzostwa Europy w piłce nożnej, a także Krakowa goszczącego drużyny piłkarskie oraz miast-stolic województw granicznych, czyli Lublina i Rzeszowa. W testach z zarządzania w sytuacjach kryzysowych brały udział wszystkie instytucje publiczne - policja, inne służby ratownicze czy porządkowe (straż pożarna, graniczna), ale też urząd wojewódzki czy magistrat. Wszystko było niezwykle poważne - dzwoniono na prawdziwe numery telefonów, wydawano dyspozycje i rozkazy funkcjonariuszom na służbie.
- Te ćwiczenia mają sprawdzić, czy służby i instytucje, które będą współpracować podczas rozgrywek Euro 2012, w sytuacji kryzysowej postępują zgodnie z procedurami, m.in. czy obieg informacji jest prawidłowy. Scenariusze tych ćwiczeń obejmują sytuacje, które mogłyby się wydarzyć podczas mistrzostw, na przykład awarię energetyczną czy katastrofę kolejową - tłumaczy Anna Adamkiewicz z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Niektóre zadania są bardzo niestandardowe. Bo jak się ma wypadek autokaru na autostradzie A2 dla małopolskich służb? Albo gigantyczne kolejki na przejściu granicznym w Medyce? - Mogą w nich utknąć kibice spieszący się na mecz, a to może wywołać niepokoje społeczne na naszym terenie, a nawet zamieszki - wyjaśnia nadkom. Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji.
Podobne szkolenia z zarządzania w sytuacjach kryzysowych, także z informacjami przekazywanymi przez biura prasowe, przeszły niedawno służby w Warszawie. Oto przykład z jednego ze szkoleń. Do zespołu prasowego policji dzwoni dziennikarz i informuje, że jest w centrum miasta i widzi grupę kibiców szykujących się do zamieszek. Oficer z biura prasowego dzwoni potwierdzić ją w sztabie, ale tam zaprzeczają. Za pół godziny ten sam dziennikarz dzwoni ponownie, mówiąc, że doszło już do pierwszych przepychanek. Tym razem sztab policji wcześniej dostał już sygnał, radiowozy wyruszają na miejsce akcji. Na miejscu płoną samochody. Albo inaczej: w hotelu, który gości drużynę z Holandii, dwóch zawodników się zatruło. Kolejni źle się czują, a mecz ma się odbyć za kilka godzin. Czy to epidemia? Czy należy odwołać mecz? I kto wyjdzie do dziennikarzy, by przekazać tę informację kibicom?
Z tych niełatwych zadań wszystkie służby zostaną skrupulatnie rozliczone. Ciąg dalszy ćwiczeń w środę.
Z podobnymi zadaniami musiały się wczoraj zmierzyć komendy policji w siedmiu województwach w kraju. Wszystko przez "Libero 2" - ćwiczenia przygotowane dla wszystkich miast, w których rozgrywane będą mistrzostwa Europy w piłce nożnej, a także Krakowa goszczącego drużyny piłkarskie oraz miast-stolic województw granicznych, czyli Lublina i Rzeszowa. W testach z zarządzania w sytuacjach kryzysowych brały udział wszystkie instytucje publiczne - policja, inne służby ratownicze czy porządkowe (straż pożarna, graniczna), ale też urząd wojewódzki czy magistrat. Wszystko było niezwykle poważne - dzwoniono na prawdziwe numery telefonów, wydawano dyspozycje i rozkazy funkcjonariuszom na służbie.
- Te ćwiczenia mają sprawdzić, czy służby i instytucje, które będą współpracować podczas rozgrywek Euro 2012, w sytuacji kryzysowej postępują zgodnie z procedurami, m.in. czy obieg informacji jest prawidłowy. Scenariusze tych ćwiczeń obejmują sytuacje, które mogłyby się wydarzyć podczas mistrzostw, na przykład awarię energetyczną czy katastrofę kolejową - tłumaczy Anna Adamkiewicz z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Niektóre zadania są bardzo niestandardowe. Bo jak się ma wypadek autokaru na autostradzie A2 dla małopolskich służb? Albo gigantyczne kolejki na przejściu granicznym w Medyce? - Mogą w nich utknąć kibice spieszący się na mecz, a to może wywołać niepokoje społeczne na naszym terenie, a nawet zamieszki - wyjaśnia nadkom. Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji.
Podobne szkolenia z zarządzania w sytuacjach kryzysowych, także z informacjami przekazywanymi przez biura prasowe, przeszły niedawno służby w Warszawie. Oto przykład z jednego ze szkoleń. Do zespołu prasowego policji dzwoni dziennikarz i informuje, że jest w centrum miasta i widzi grupę kibiców szykujących się do zamieszek. Oficer z biura prasowego dzwoni potwierdzić ją w sztabie, ale tam zaprzeczają. Za pół godziny ten sam dziennikarz dzwoni ponownie, mówiąc, że doszło już do pierwszych przepychanek. Tym razem sztab policji wcześniej dostał już sygnał, radiowozy wyruszają na miejsce akcji. Na miejscu płoną samochody. Albo inaczej: w hotelu, który gości drużynę z Holandii, dwóch zawodników się zatruło. Kolejni źle się czują, a mecz ma się odbyć za kilka godzin. Czy to epidemia? Czy należy odwołać mecz? I kto wyjdzie do dziennikarzy, by przekazać tę informację kibicom?
Z tych niełatwych zadań wszystkie służby zostaną skrupulatnie rozliczone. Ciąg dalszy ćwiczeń w środę.

![Bezsenna noc urzędników i policjantów [ZDJĘCIA]](http://bi.gazeta.pl/im/2/11687/z11687502D.jpg)







