Główne występki pasażerów nocnych tramwajów

Dominika Maciejasz
24.01.2013 , aktualizacja: 24.01.2013 08:08
A A A Drukuj
Ul. Karmelicka nocą

Ul. Karmelicka nocą (Fot.Tomasz Wiech / AG)

Tylko w ciągu czterech godzin nocnego kursowania jednego tramwaju kontrolerzy biletów nałożyli setkę kar na osoby podróżujące na gapę. Brak biletu to niejedyne grzechy nocnych pasażerów komunikacji miejskiej. Główne występki to ataki na kontrolerów, palenie i picie alkoholu w tramwajach. Ale motorniczowie nauczyli się korzystać z monitoringu jako straszaka.
To, że krakowianie podróżują w nocy tramwajami na gapę, nie jest żadnym odkryciem, choć setka kar nałożonych na pasażerów w cztery godziny w jednym tramwaju to liczba dość imponująca (kara za brak biletu wynosi 240 zł, przy płatności w ciągu siedmiu dni jest 50-procentowy rabat). Gorzej z kwestiami bezpieczeństwa - a to wpływa już na komfort jazdy podróżnych. Nikt nie chce wracać do domu zasmrodzonym papierosami tramwajem, wysłuchiwać wulgaryzmów czy zatykać nos przy bezdomnych, którzy nocne linie chętnie wykorzystują jako mobilne noclegownie.

Dlatego krakowskie MPK, wprowadzając pod koniec września do rozkładu jazdy nocne tramwaje (linia 64 wozi pasażerów na trasie plac Centralny - Bronowice Małe, a linia 69 kursuje między Bieżanowem a Krowodrzą Górką), rozpoczęło współpracę ze strażą miejską, by ta zadbała o bezpieczeństwo podróżnych. Akcja "Bezpieczny powrót" polega na wprowadzeniu do środka komunikacji miejskiej inspektora MPK udającego zwykłego pasażera. Za tramwajem rusza radiowóz straży miejskiej. Jeżeli inspektor jest świadkiem niepokojącego zdarzenia, wzywa mundurowych.

Popychanie, próby ucieczki

Czy akcja przynosi efekty? Zdarzenia z minionego piątku dowodzą, że jest potrzebna. - Najpierw kontrolerzy biletów zgłosili, że młody mężczyzna jest agresywny. Pasażer na gapę wcale nie uspokoił się, gdy interweniował nasz patrol. Zaczął używać wulgaryzmów w stosunku do strażników i rzucił się do ucieczki. Został jednak złapany - podaje Marek Anioł, rzecznik krakowskiej straży miejskiej. Marek Gancarczyk z MPK przyznaje, że ataki czy wyzwiska wobec kontrolerów są w Krakowie bardzo powszechne. Tylko we wrześniu sprawdzający bilety 45 razy padli ich ofiarą. - Były popychania, próby ucieczki. Być może jest to związane z tym, że w nocy podróżują osoby pod wpływem alkoholu, które tracą hamulce - mówi Gancarczyk.

Kolejne piątkowe zgłoszenie dotyczyło grupy ludzi, którzy pili wódkę i piwo w tramwaju. Nietrzeźwych wyproszono z pojazdu. Wcześniej strażnicy interweniowali z powodu dwóch nastolatek, które o godz. 3 w nocy zdemolowały przystanek na pętli tramwajowej Salwator. Straty, jakie zdążyły spowodować, oszacowano na 1 tys. zł.

Jednoprzestrzenne, z monitoringiem

Tramwaje kursujące w nocy to pojazdy jednoprzestrzenne. Dzięki temu, że nie mają osobnych wagonów, i do tego wszystkie wyposażone są w monitoring, nawet kierowcy komunikacji nauczyli się skutecznie przeciwdziałać wykroczeniom. - Motorniczowie, powołując się na monitoring, którego zapis w razie potrzeby przekazywany jest policji, ostrzegają pasażerów, którzy próbują rozrabiać. Taka argumentacja okazuje się skuteczna - twierdzi Marek Gancarczyk z MPK.

Zespół "Bezpieczny powrót" pomaga też tym, którzy np. zasną na przystanku. - Idą mrozy, ryzyko wychłodzenia organizmu w przypadku uśnięcia jest bardzo wysokie. Poza tym taka osoba może paść ofiarą rabunku lub napaści. Jeżeli ma przy sobie dokumenty, odwozimy ją do domu - dodaje Anioł.

ZOBACZ TAKŻE

Zobacz więcej na temat:

  • 18
  • 7