Ciała dwóch dziewczyn - 18-letniej Beaty i 16-letniej Ani - odnalazł ojciec starszej z nich. Dziewczęta powiesiły się w nocy z niedzieli na poniedziałek w stodole koło domu jednej z nich w miejscowości Bór koło Szaflar pod Nowym Targiem.
Powieszone ciała dwóch nastolatek znaleziono w stodole. Przy zwłokach znaleziono listy pożegnalne. Nieoficjalnie wiemy, że powodem desperackiego kroku mogły być nieporozumienia z rodzicami.
Dzień wcześniej dziewczyny były u kuzynki jednej z nich, gdzie świętowały narodziny dziecka krewnej. Wieczorem wyszły ze spotkania. Beata wysłała SMS do swojego chłopaka, że idą się powiesić. Ten przerażony przyjechał do Boru i zaalarmował rodziców. Rozpoczęli poszukiwania. Przed północą dziewczyny wiszące w stodole na powrozach znalazł ojciec Beaty.
Według rzecznika małopolskiej policji Dariusza Nowaka wszystko wskazuje na to, że dziewczyny powiesiły się w tym samym czasie. Sekcja zwłok stwierdzi, czy dziewczęta były pod wpływem alkoholu. Policjanci wyjaśniają okoliczności i przyczyny tragedii. - Przesłuchujemy ich znajomych, zabezpieczymy także twarde dyski komputerów oraz telefony komórkowe - informuje Katarzyna Cisło z krakowskiej policji. - Rodzice sa w szoku, na razie jest z nimi kiepski kontakt.
Starsza dziewczyna była średnią uczennicą, chodziła do technikum Informatycznego w Nowym Targu, młodsza uczyła się w trzeciej klasie gimnazjum, także w Nowym Targu. Dziewczyny mieszkały w przysiółku Bór - jedna w centrum, a druga na końcu wioski, znały się od dawna. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że jedną z nich rzucił jakiś czas temu chłopak.
Wieś Szaflary jest w szoku. Beata w czerwcu skończyłaby osiemnaście lat, Ania dwa tygodnie temu przystąpiła do bierzmowania. Obie zostawiły rodzeństwo - Ania siostrę i brata, a Beata - siostrę. We wsi mówią, że obie rodziny były bardzo porządne, sąsiedzi nie mogą uwierzyć, co pchnęło dziewczyny do takiego kroku.