Pomnik płk. Kuklińskiego. Patriotyczny szantaż

Magdalena Kursa i Dawid Hajok
2009-08-27 , aktualizacja: 27.08.2009 23:19
A A A Drukuj
Pomnik Solidarności na placu Centralnym fot. Krzysztof Karolczyk / AG Pomnik Solidarności na placu Centralnym
Pomysłodawcy pomnika Kuklińskiego posługując się metodą patriotycznego szantażu, starają się w sposób nieuczciwy lobbować za ideą - słuszną w założeniu - ale realizowaną z pominięciem zasad panujących w demokratycznych społeczeństwach.
Żyjemy w społeczeństwie obywatelskim, wszelkie oddolne inicjatywy są niezwykle cenne. Jeśli jakieś środowisko chce wystawić pomnik, potrafi znaleźć na to pieniądze, chce bezinteresownie poświęcić swój czas na prezentowanie idei, przebijanie się przez urzędowy gąszcz w zdobywaniu potrzebnych pozwoleń budowlanych itp. - zasługuje na pochwałę. Z jednym wszakże zastrzeżeniem.

Bez konkursu - tylko we własnym ogródku

Przestrzeń publiczna, na której pomnik ma stanąć, nie jest własnością nawet najbardziej aktywnej i szlachetnej grupy obywateli. Zwolennicy tej czy innej postaci historycznej nie mogą zatem mówić: my wiemy lepiej, gdzie i jak ją uhonorować. To zwykła arogancja.

Gdyby pomnik miał stanąć w prywatnym ogrodzie i pozostawać niewidoczny nawet dla sąsiadów, wówczas jego inicjatorzy mieliby pełną wolność w wyborze projektu, rzeźbiarza, materiału. Jeśli jednak wkraczamy w przestrzeń publiczną i to tak charakterystyczną jak niezabudowana część placu Centralnego (części układu urbanistycznego wpisanego do rejestru zabytków), najbardziej nawet szlachetna twórczość patriotyczno-pomnikowa musi być poddana społecznej kontroli. I wcale nawet nie chodzi o konkurs na pomnik. Bo kto powiedział, że tam w ogóle ma stać pomnik? Potrzebny jest konkurs urbanistyczny na koncepcję zagospodarowania całego terenu.

Radni pod ścianą

Tymczasem Henryk A. Pach, prezes Stowarzyszenia im. Płk. Ryszarda Kuklińskiego stara się - czego dowodem jest zarówno list skierowany do miejskich radnych, jak i "riposta" do artykułu "Gazety" - ominąć owe oczywiste w demokratycznych społeczeństwach zasady. Władzom miasta i radnym prezentuje gotowy projekt autorstwa rzeźbiarza, autora niezliczonych pomników papieskich. Posługuje się przy tym obficie retoryką patriotyczną, stawiając tym samym radnych pod ścianą. Z obu wspomnianych listów można bowiem wyraźnie wyczytać, że ewentualny brak poparcia dla pomysłu ustawienia prawie 25-metrowej kolumny z orłem traktuje równoznacznie z niechęcią do postaci płk. Kuklińskiego. I taką "antypatriotyczną" postawę nazywa bolszewizmem.

Kpina, zamiast szacunku

W ten sposób rodzi się dla miasta sytuacja bardzo groźna. Widać to na przykładzie niezliczonych pomników papieskich, które rozlały się po Krakowie i całej Polsce, raczej nie przyczyniając się do godnego uczczenia pamięci o wielkim Polaku - Janie Pawle II. Zamiast szacunku i pamięci pojawia się bowiem kicz. Wszystko dzieje się oczywiście z przyzwoleniem lokalnych samorządów, czemu nawet trudno się dziwić, bo któż by się ośmielił! Radni i burmistrzowie wolą być oskarżeni o śmieszność, niż napiętnowani za "antypolską" postawę. Machają więc ręką i zgodę wydają, a później wielu z nich przechodzi obok tych pomników i odwraca głowy w drugą stronę. Ze wstydem.

Działanie tego mechanizmu zna dobrze prezes Pach. Zna i umie skutecznie zastosować. Świadczą o tym fakty: już w pierwszym czytaniu na sesji radni jednogłośnie popierają pomnik, a dzień później identycznie zachowują się członkowie komisji kultury.

Tymczasem trzeba zauważyć, że wizja postawienia w miejscu "starej" Nowej Huty pomnika jest absurdalna. I nie chodzi tutaj już o jego formę, ale o to, że w Wydziale Strategii i Rozwoju Miasta magistratu gotowy jest program rewitalizacji dla tego obszaru. Zakłada on organizacje miejscowych konkursów urbanistyczno-architektonicznych, które wskazać mają najlepszy sposób zagospodarowania dla tego obszaru. Walkę o taki sposób decydowania o wyglądzie przestrzeni publicznych w Krakowie zapowiedział wcześniej miejski architekt prof. Andrzej Wyżykowski.

Nie chodzi o politykę!

W zamieszaniu o pomnik Kuklińskiego nie chodzi wcale - jak sugerują inicjatorzy monumentu - o umniejszanie zasług pułkownika czy dyskusję wokół jego postaci. Ryszard Kukliński jest honorowym obywatelem Krakowa, dlaczego nie miałby mieć tutaj swojego pomnika? Ba, już go nawet ma - w Parku Jordana. W tym przypadku chodzi więc nie o politykę i historię, ale o przestrzeń publiczną.

Nie można ulegać presji prezesa Pacha, który przedstawiając radnym "stanowisko w sprawie próby zablokowania budowy pomnika płk. Ryszarda Kuklińskiego w Krakowie przy użyciu metody konkursu" stara się przekonać, że "konkursy, jakiekolwiek (...) są jedynie żarłocznymi konsumentami publicznych środków finansowych", a ich organizatorów obarcza winą za uśmiercanie inicjatyw społecznych. Wszelkie próby fundowania sobie wycieczek na skróty, powinny być przez miasto natychmiast hamowane.

Podziel się

  • 62 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    17 głosów

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.