Nauczyciele idą do szkoły z rozpaczą
2009-09-01
, aktualizacja: 02.09.2009 10:57
Jesteś uczniem i z niechęcią myślisz o rozpoczynającym się dziś roku szkolnym? Nie tylko ty. Co czwarty nauczyciel wraca do szkoły z rozpaczą, a co dziesiąty boi się, czy poradzi sobie z programową reformą.
ZOBACZ TAKŻE
- Zaszczepić przeszczepy w szkołach (31-08-09, 21:01)
- Rodzice protestują: - Stop tłokowi w klasach! (28-08-09, 21:18)
- Nadchodzi czas legalnych korków (27-08-09, 00:00)
- Dane ucznia i nauczyciela jak na tacy (10-09-09, 07:00)
- Sanepid: Karimata w przedszkolu niehigieniczna (09-09-09, 08:00)
- Kryzys nauczycielom niestraszny. Dostaną podwyżki (04-09-09, 01:00)
- Szkoło, z czym do sześciolatka? (02-09-09, 00:00)
- Nauczyciele bez pieniędzy za matury (26-08-09, 23:00)
- Szkoły w kolejce po piłki i drabinki (31-07-09, 21:28)
- Rodzice w szkole rosną w siłę (28-07-09, 23:00)
- Rodzice sześciolatków pukają do szkół (24-07-09, 23:00)
SERWISY
Internetową sondę "Nauczycielu, w jakim nastroju zaczniesz nowy rok szkolny?" przeprowadził tygodnik "Głos Nauczycielski". Jakub Rzekanowski, redaktor naczelny pisma, tłumaczy: - Ten rok niesie ze sobą wiele zmian: sześciolatki w pierwszych klasach, nowe podstawy programowe, podręczniki, matematyka na maturze... Chcieliśmy sprawdzić, jak w tym wszystkim czują się nauczyciele.
"Głos" zbierał nauczycielskie opinie do wczorajszego przedpołudnia. W badaniu wzięło udział około tysiąca pedagogów. Ponad 31 proc. dało odpowiedź, że do szkoły wracają z rozpaczą, bo czują się wypaleni zawodowo. Co dziesiąty wyraził obawę, czy da sobie radę z reformą programową. Z umiarkowanym optymizmem przed tablicą stanie nieco ponad 35 proc. badanych, a 15 proc. przyznało, że w szkole chodzi im jedynie o to, by przetrwać z lekcji na lekcję. Powrotu do szkoły nie może się doczekać zaledwie 8,2 proc. nauczycieli.
- Koniec odpoczynku, pensje marne, więc pewnie do pierwszego brakło. Trudno się dziwić frustracji. Zresztą po kilkunastu latach pracy każdy jest wypalony i tylko szaleniec skacze z radości, że kończą się wakacje - komentuje wyniki sondy Teodozja Maliszewska, dyrektorka SP nr 68 w Krakowie. I dodaje: - Kiepskie nastroje mają krótkotrwały charakter, minie pierwszy tydzień i nauczycielom przejdzie. Nawet te zakichane pensje nie przeszkodzą im dobrze pracować. Znam ich. A ci, którzy deklarują, że mają dość i chcą jedynie przetrwać z lekcji na lekcję, zazwyczaj są solidniejsi od belfrów z hurraoptymizmem. Może bez fajerwerków, ale ciągną materiał do przodu jak mrówki i mają efekty - przekonuje.
Renata Jarosz, polonistka w VIII krakowskim LO, nie kryje, że zna takich, którym chodzi jedynie o to, by przetrwać z lekcji na lekcję, zna też tych, którzy wracają do szkoły z rozpaczą, bo są wypaleni zawodowo. - A jak ma się czuć nauczyciel, który w swoją pracę wkłada ogromny wysiłek, a efekty nie są do niego adekwatne? To każdego by zniechęciło - twierdzi. Według niej nauczycielskie wysiłki rujnują przepełnione klasy. Nie ma czasu na realizowanie ciekawych, obiecywanych na początku roku uczniom tematów. Jarosz sama umieszcza się w 35 proc. ankietowanych, którzy idą do szkoły z umiarkowanym optymizmem.
- Każdy, kto potrafi samodzielnie myśleć, nie może być z tego, co się dzieje w szkołach, zadowolony - uważa Barbara Nowak, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 85 w Krakowie. - No bo z czego się cieszyć. Obiecane podwyżki stopniały, a reforma rujnuje szkolnictwo - twierdzi. Jest w 10 proc. tych, którzy boją się nowej podstawy programowej wchodzącej właśnie do szkół. Przeraża ją okrojony zakres wiedzy oraz sposób jej przekazywania uczniom. - Do tej pory ten sam temat historyczny omawiany był na różnych etapach kształcenia. Reforma tego nie zakłada, więc maturzysta wyjdzie ze szkoły z wiedzą na wiele tematów historycznych na poziomie dziesięciolatka. To doprowadzi do infantylizacji społeczeństwa! - uważa.
Podobnie nową podstawę programową, która zacznie obowiązywać w edukacji wczesnoszkolnej, komentuje Bożena Gołda, nauczycielka klas I-III w SP nr 85. - Jestem w szkole 19 lat, mam doświadczenie, więc jakoś sobie poradzę, ale wielu młodych będzie pracować według wskazówek MEN. Pierwszaki, które znają już to, czego resort każe dopiero uczyć, będą się przeciągać i ziewać. I jak to ma nie frustrować?! - pyta.
Ale nie tylko reforma denerwuje nauczycieli. Narzekają też, że uczniowie bywają coraz bardziej wulgarni, a ich rodzice coraz bardziej roszczeniowi. Wielu traci ochotę do pracy, gdy pomyśli o spotkaniach z nimi.
Naczelny "Głosu" uważa, że ankieta, w której aż 35 proc. osób przyznało się do zawodowego wypalenia, powinna dać sygnał do rozpoczęcia poważnych badań na ten temat.
- Do tej pory nikt poważnie nie zajął się tym tematem. Dysponując naszymi wynikami, będziemy o to zabiegać - mówi Rzekanowski.
Dziś nowy rok szkolny rozpoczyna blisko 81 tys. krakowskich uczniów. - Gdyby wzięli udział w sondzie, w jakich nastrojach idą do szkoły, to dopiero byśmy się załamali - dodaje Maliszewska.
"Głos" zbierał nauczycielskie opinie do wczorajszego przedpołudnia. W badaniu wzięło udział około tysiąca pedagogów. Ponad 31 proc. dało odpowiedź, że do szkoły wracają z rozpaczą, bo czują się wypaleni zawodowo. Co dziesiąty wyraził obawę, czy da sobie radę z reformą programową. Z umiarkowanym optymizmem przed tablicą stanie nieco ponad 35 proc. badanych, a 15 proc. przyznało, że w szkole chodzi im jedynie o to, by przetrwać z lekcji na lekcję. Powrotu do szkoły nie może się doczekać zaledwie 8,2 proc. nauczycieli.
- Koniec odpoczynku, pensje marne, więc pewnie do pierwszego brakło. Trudno się dziwić frustracji. Zresztą po kilkunastu latach pracy każdy jest wypalony i tylko szaleniec skacze z radości, że kończą się wakacje - komentuje wyniki sondy Teodozja Maliszewska, dyrektorka SP nr 68 w Krakowie. I dodaje: - Kiepskie nastroje mają krótkotrwały charakter, minie pierwszy tydzień i nauczycielom przejdzie. Nawet te zakichane pensje nie przeszkodzą im dobrze pracować. Znam ich. A ci, którzy deklarują, że mają dość i chcą jedynie przetrwać z lekcji na lekcję, zazwyczaj są solidniejsi od belfrów z hurraoptymizmem. Może bez fajerwerków, ale ciągną materiał do przodu jak mrówki i mają efekty - przekonuje.
Renata Jarosz, polonistka w VIII krakowskim LO, nie kryje, że zna takich, którym chodzi jedynie o to, by przetrwać z lekcji na lekcję, zna też tych, którzy wracają do szkoły z rozpaczą, bo są wypaleni zawodowo. - A jak ma się czuć nauczyciel, który w swoją pracę wkłada ogromny wysiłek, a efekty nie są do niego adekwatne? To każdego by zniechęciło - twierdzi. Według niej nauczycielskie wysiłki rujnują przepełnione klasy. Nie ma czasu na realizowanie ciekawych, obiecywanych na początku roku uczniom tematów. Jarosz sama umieszcza się w 35 proc. ankietowanych, którzy idą do szkoły z umiarkowanym optymizmem.
- Każdy, kto potrafi samodzielnie myśleć, nie może być z tego, co się dzieje w szkołach, zadowolony - uważa Barbara Nowak, dyrektorka Szkoły Podstawowej nr 85 w Krakowie. - No bo z czego się cieszyć. Obiecane podwyżki stopniały, a reforma rujnuje szkolnictwo - twierdzi. Jest w 10 proc. tych, którzy boją się nowej podstawy programowej wchodzącej właśnie do szkół. Przeraża ją okrojony zakres wiedzy oraz sposób jej przekazywania uczniom. - Do tej pory ten sam temat historyczny omawiany był na różnych etapach kształcenia. Reforma tego nie zakłada, więc maturzysta wyjdzie ze szkoły z wiedzą na wiele tematów historycznych na poziomie dziesięciolatka. To doprowadzi do infantylizacji społeczeństwa! - uważa.
Podobnie nową podstawę programową, która zacznie obowiązywać w edukacji wczesnoszkolnej, komentuje Bożena Gołda, nauczycielka klas I-III w SP nr 85. - Jestem w szkole 19 lat, mam doświadczenie, więc jakoś sobie poradzę, ale wielu młodych będzie pracować według wskazówek MEN. Pierwszaki, które znają już to, czego resort każe dopiero uczyć, będą się przeciągać i ziewać. I jak to ma nie frustrować?! - pyta.
Ale nie tylko reforma denerwuje nauczycieli. Narzekają też, że uczniowie bywają coraz bardziej wulgarni, a ich rodzice coraz bardziej roszczeniowi. Wielu traci ochotę do pracy, gdy pomyśli o spotkaniach z nimi.
Naczelny "Głosu" uważa, że ankieta, w której aż 35 proc. osób przyznało się do zawodowego wypalenia, powinna dać sygnał do rozpoczęcia poważnych badań na ten temat.
- Do tej pory nikt poważnie nie zajął się tym tematem. Dysponując naszymi wynikami, będziemy o to zabiegać - mówi Rzekanowski.
Dziś nowy rok szkolny rozpoczyna blisko 81 tys. krakowskich uczniów. - Gdyby wzięli udział w sondzie, w jakich nastrojach idą do szkoły, to dopiero byśmy się załamali - dodaje Maliszewska.
Polecamy także: Rodzice protestują - stop tłokowi w klasach!
- 274 komentarze
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
36 głosów
-
Normalni ludzie maja dołek po urlopie 2tygodniowym
lajkomik
01.09.09, 12:00
Więc ja im się nie dziwię, że oni rozpaczają po ponad 2 miesiącach urlopu :)»
-
Nauczyciele idą do szkoły z rozpaczą
antyk-aczor
01.09.09, 12:20
A jak dzieci rozpaczają, nie wspominając o rodzicach!»
-
Nauczyciele idą do szkoły z rozpaczą
gzgz
01.09.09, 15:25
Jestem nauczycielką z 25-letnim stażem i jestem załamana reformą: potworneokrojenie materiału i infantylizacja treści. Do tego dojdzie obniżenie wiekuuczniów kończących szkołę (pójdą rok »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.





