O pijanych uczniach i zmęczonych strażnikach

Stanisław Mancewicz
2009-09-01 , aktualizacja: 02.09.2009 10:56
A A A Drukuj
Takich obrazków nie zobaczycie w fabularyzowanych dokumentach o naszych stróżach prawa. To trzeba było zobaczyć na własne oczy! Takoż mi się zdarzyło we wtorek.
Jakoś po szesnastej znalazłem się na rogu ulic Sobieskiego i Kremerowskiej. Pod wielką żółtą kamienicą leżało kilkanaście pijanych osób przeklinających i rzygających aż miło. Ktoś odginał tablicę rejestracyjną w zaparkowanym samochodzie, ktoś usiłował zepsuć parkomat, ktoś sikał pod wiatr. Ogólnie było bardzo wesoło, jak to w pierwszy dzień szkoły.

Nie, nie byli to bynajmniej zrozpaczeni jednorazową podwyżką nauczyciele pobliskiego renomowanego liceum. To nie był nikt z liceum, to były dzieci z podstawówki, a może z gimnazjum. Wzrostu od metr dwadzieścia po metr czterdzieści. I to właśnie wyzwoliło we mnie nastroje wapniackie i skarżypyckie. Nie nasikanie, nie zgięta blacha i nie zerzyg powszechny, za długo się mieszka w kraju naszym, by byle zerzyg i pijak robił wrażenie.

Z troski o młodzież wykręciłem, jak to obruszony wapniak, numer do straży miejskiej. Zgłosiłem incydent, zgłoszenie przyjęto, co - nawiasem mówiąc - było straży miejskiej błędem. Po dwudziestu minutach przybył radiowóz z uzbrojoną załogą w składzie funkcjonariusz plus funkcjonariuszka. Z trudem opuścili pojazd, bowiem gmina dba o bezpieczeństwo swych stróżów i ubiera ich i ciepło, i ciężko, i kuloodpornie. Dzieciątka, z których część nie rozróżniała pory dnia ni roku, powodowane arcypolskim instynktem porwały na widok mundurów tornistry i odpełzły w kierunkach Batorego i Kremerowskiej. Strażniczka poddała się po pięciu metrach, strażnik po dziesięciu. Wszystko w zasięgu wzroku zgromadzonej publiczności. Już, już, wydawało się, że ten ogromny facet z pałą i kajdankami złapie jakiegoś szczyla za worek z buciorami, ale niestety. Nie udało się, chłopczyk, zataczając się, umknął. Oboje państwo mundurowi wrócili nieprawdopodobnie zmachani do radiowozu. Zmachani i wypluci.

Pośmialiśmy się nieco ze zgromadzonymi świadkami, a ja nawet zadzwoniłem do dyżurnego, by pośmiać się z nim. Ale nie był w humorze.

Polecamy: Nauczyciele idą do szkoły z rozpaczą



Podziel się

  • 65 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    53 głosy

  • O pijanych uczniach i zmęczonych strażnikach antonina55 02.09.09, 06:39

    Straż Miejska potrafi! Siedzieć w samochodzie z lornetką skierowaną na łąki iwyszukiwać pieski robiące na łąkach kupki. Najlepiej, żeby to był piesekłagodny i do tego starszej pani. Potem »

  • O pijanych uczniach i zmęczonych strażnikach tbarbasz 02.09.09, 08:52

    Ale jednak proszę dzwonić i zgłaszać takie zachowania! Małolaty "dały dyla" - pewnie dość szybko wytrzeźwiały i dowiedziały się, żejednak ktoś na ich zachowanie reaguje... Efekt interwencji »

  • I bardzo dobrze, że uciekli! three-gun-max 02.09.09, 20:24

    Konfidentom powinno się golić łeb na łyso»

Reklama

Katalog Ofert Deweloperskich Kraków

Znajdź ofertę dla siebie

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.

Serwis specjalny

Wyjątkowa Małopolska

Poznaj niezwykłe zakątki regionu