Możemy być miastem pielgrzymkowym

Małgorzata Skowrońska
2009-09-08 , aktualizacja: 09.09.2009 00:02
A A A Drukuj
Kongres Ludzie i Religie w Krakowie. Apel o pokój fot. Adam Golec / Agencja Gazeta Kongres Ludzie i Religie w Krakowie. Apel o pokój
Rzadko zdarza się, żeby kawiarniane ogródki na Rynku były najpierw miejscem skupienia i modlitwy, a potem ekumenicznej zabawy. Tak było we wtorek podczas zakończenia kongresu Ludzie i Religie. Krakowianie skorzystali z kongresu, a Kraków?
Kongres Ludzie i Religie w Krakowie. Apel o pokój
fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Kongres Ludzie i Religie w Krakowie. Apel o pokój
Kongres Ludzie i Religie w Krakowie
fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Kongres Ludzie i Religie w Krakowie
Kongres Ludzie i Religie w Krakowie
fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Kongres Ludzie i Religie w Krakowie
Kongres Ludzie i Religie w Krakowie
fot. Adam Golec / Agencja Gazeta
Kongres Ludzie i Religie w Krakowie
Ducha Asyżu od niedzieli przywoływano w Krakowie wiele razy. I udało się. Wczoraj wieczorem krakowski Rynek był ekumenicznym centrum świata. Brzmi górnolotnie, ale fakty mówią same za siebie: kilkuset hierarchów i duchowych autorytetów, prawie dwa tysiące uczestników kongresu m.in. z Włoch, Niemiec, Francji, Hiszpanii, Japonii, Belgii, Rosji, Ukrainy, Stanów Zjednoczonych. Wszyscy wzięli udział w apelu pokoju, który zakończył międzynarodowe spotkanie religii świata zorganizowane przez włoską Wspólnotę Sant'Egidio i archidiecezję krakowską.

- W imieniu Kościoła krakowskiego, władz miasta, regionu i województwa, dziękuje wszystkim. (...) Pokój jest darem kruchym, zagraża mu egoizm, kierowanie się prawami siły i przemocy, brak solidarności zwłaszcza z ubogimi i pokrzywdzonymi. Żadna religia nie może być zarzewiem wojny. Imieniem Boga jest pokój. Kraków to miasto pokoju i miasto pielgrzyma pokoju - mówił kardynał Stanisław Dziwisz, gospodarz wczorajszej uroczystości.

Jakie znaczenie takie spotkanie może mieć dla Krakowa? Prof. Antoni Jackowski z Zakładu Geografii Religii Uniwersytetu Jagiellońskiego nie ma wątpliwości, że kongres był świetną okazją do promocji Krakowa jako miejsca pielgrzymek religijnych. - Pokazaliśmy, że jesteśmy ekumenicznym i tolerancyjnym miastem. Jeśli ci, którzy przyjechali do Krakowa, wyjadą stąd zadowoleni, staną się naturalnymi ambasadorami miasta - stwierdza.

Zapytaliśmy uczestników spotkania, z jakimi wrażeniami wyjeżdżają z Krakowa. - Fantastyczne miasto. Czułem się jak w Rzymie - zachwyca się Fabio Bianchi z Włoch. Pytany o to, co zwiedził, odpowiada, że najbardziej zależało mu na wizycie w sanktuarium Bożego Miłosierdzia. - A Wawel? - pytamy. - Nie, a mieszkał tam papież? - dopytywał się Włoch.

Prof. Jackowski: - Cieszy mnie to, co uczestnicy kongresu mówili o Janie Pawle II. Papież ma niezwykłą siłę przyciągania i ludzie z całego świata chcą zobaczyć miasto, z którym był tak silnie związany. Przy takim kongresie miasto powinno zorganizować np. wielką wystawę poświęconą Wojtyle i jego związkom z Krakowem.

Przypomnijmy, co magistrat przygotował na międzynarodowy kongres. Zaproszeni hierarchowie i duchowe autorytety dostali album o zagranicznych pielgrzymkach Jana Pawła II, a uczestnicy spotkania ulotki w kilku językach.

- Być może miasto nie doceniło wagi kongresu. Jeśli tak, trzeba wyciągnąć wnioski na przyszłość. Kraków ma potencjał, by taką czy podobną uroczystość organizować jeśli nie co roku, to przynajmniej raz na kilka lat. Gdyby taka inicjatywa doszła do skutku, moglibyśmy stać się jednym z ważniejszych miejsc pielgrzymkowych Europy - uważa prof. Jackowski.

Na szczęście, brak zaangażowania miasta w promocję Krakowa podczas kongresu nie zaszkodził kontaktom krakowian z tymi, którzy przyjechali z różnych stron świata. Uściski i wymiany adresów po apelu pokoju są najlepszym dowodem.



Dla "Gazety"

Ernest Mirosław, absolwent filozofii i teologii Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie, właściciel biura turystycznego

Dzięki tegorocznemu kongresowi Kraków stał się z pewnością bardziej znany, w końcu o imprezie piszą światowe media. Według mnie Kraków ma dziś potencjał, by stać się czwartym czy piątym miastem pielgrzymkowym dla Europejczyków po Lourdes, Fatimie, Jerozolimie i Turcji śladami świętego Pawła. Wybieram się do Empiku, by przejrzeć, co włoskie gazety piszą o kongresie w korespondencjach z Krakowa. Na miejscu urzędników prezydenta zrobiłbym to samo. Trudno mieć nadzieję, że ten kongres będzie w Krakowie wydarzeniem cyklicznym, bo organizująca go włoska Wspólnota Sant'Egidio co roku wybiera inne miasto. Choć z drugiej strony kardynał Dziwisz ma bardzo duży autorytet. Nie wykluczam więc, że spotkania wyznawców różnych religii mogłyby odbywać się w Krakowie regularnie.



Filip Szatanik, kierownik biura prasowego UMK

Zawsze przy okazji dużych międzynarodowych wydarzeń robimy monitoring zagranicznej prasy. Analizujemy artykuły, sprawdzamy opinie, wyciągamy wnioski z wytykanych nam błędów. Ale ważne są nie tylko artykuły, ale też oceny zwykłych ludzi zamieszczane na forach internetowych, np. pod artykułami prasowymi czy na specjalistycznych portalach społecznościowych. Dla Krakowa ważne jest, by ludzie, którzy przyjechali tu na kongres, wrócili jeszcze raz. I by byli ambasadorami miasta. Dlatego uczestnikom kongresu rozdawaliśmy foldery o mieście.

Podziel się

  • 16 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

  • Możemy być miastem pielgrzymkowym zgr-edo 09.09.09, 08:04

    na czym niby Krakowianie skorzystali z tego kongresu ? gdyby przyjechał papież to moze coś tam by skapło, zarobili organizatorzy tego zlotu, czyli Kościół Katolicki. Niech sobie te zloty »

  • Możemy być miastem pielgrzymkowym joliefemme 09.09.09, 09:36

    Gratuluję świetnej organizacji kongresu! Kraków mógłby bardziej skorzystać na takiej promocji, a mieszkańcówobawiających się pielgrzymów mogę tylko uspokoić: są z pewnością »

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.