Internetem w pomnik przy pl. Centralnym
2009-09-11
, aktualizacja: 11.09.2009 09:38
Protest przeciwko budowie pomnika Kuklińskiego błyskawicznie zyskuje nowych zwolenników w popularnym portalu społecznościowym Facebook.
ZOBACZ TAKŻE
- Pomnik Armii Krajowej na miejscu po Koniewie (17-03-10, 21:12)
- Rodzi się nowa siła społeczna. W internecie (15-01-10, 23:00)
- Co ja widzę: Bądźcie czujni! (15-09-09, 22:00)
- Listy. O pomniku płk. Kuklińskiego (08-09-09, 12:00)
- Pomnik Kuklińskiego: poprawki radnych (31-08-09, 21:08)
- Radni: poparliśmy ideę, nie formę pomnika (30-08-09, 21:25)
- Mieszkańcy są przeciwko budowie pomnika (30-08-09, 11:00)
- Pomnik Kuklińskiego może się zmniejszyć (28-08-09, 23:00)
- Listy. Kolos przy Centralnym (27-08-09, 23:00)
- Pomnik płk. Kuklińskiego. Patriotyczny szantaż (27-08-09, 23:00)
- Pomnik Kuklińskiego? Nie, a właściwie tak (27-08-09, 22:06)
- Komentarz. Z Kuklińskim jak z Reaganem? (27-08-09, 19:20)
- Olbrzymi pomnik stanie przy pl. Centralnym? (27-08-09, 05:00)
List otwarty został opublikowany w Facebooku w środę nad ranem. W ciągu 24 godzin wirtualnie poparło go ponad 300 osób. List trafił też do skrzynek mailowych krakowskich radnych. Inicjatorzy protestu to Projekt Miejski - powstała niedawno w Krakowie nieformalna grupa, w skład której wchodzą przedstawiciele Małopolskiego Instytutu Kultury, Krytyki Politycznej oraz dwóch fundacji: Splot i Wschód Sztuki.
- Kraków bardzo często postrzegany jest jako miasto pomników, tablic pamiątkowych, a nie miasto żywych ludzi. Nie mamy tylu placów i tak szerokich ulic jak Warszawa, dlatego do kwestii stawiania nowych znaków pamięci powinno podchodzić się szczególnie delikatnie - podkreśla Sebastian Liszka, autor listu. - Projekt pomnika Kuklińskiego tak bardzo nam się nie spodobał, że postanowiliśmy działać. Chodzi nie tylko o estetykę, ale też sposób, w jaki zapadają decyzje o stawianiu monumentów w przestrzeni publicznej. Teraz jest tak - co pokazują różne przykłady z ostatnich lat - że nieliczne grupy nacisku, które trudno czasami wskazać, startują z pomysłami skutkującymi zaśmieceniem miasta i wiążą się z potwornymi skandalami.
Inicjatorzy protestu apelują o publiczną debatę i wypracowanie modelu działania przy następnych realizacjach, ale mają też pomysł, co mogłoby zastąpić pomnik Kuklińskiego. Chcą, by na placu Centralnym stanął obiekt upamiętniający "Solidarność".
- Chcemy, by był to uniwersalny znak kojarzony wszędzie, a z drugiej strony coś, co wyrosło właśnie w tym miejscu, trochę w poprzek idei społeczeństwa komunistycznego, jak planowali to architekci Nowej Huty. Marzy nam się, by ten pomysł stał się wspólnym mianownikiem działania wszystkich, którzy teraz stoją po różnych stronach barykady. To mogłaby być cenna lekcja samorządności - dodaje Liszka.
List otwarty to nie koniec działań Projektu Miejskiego w sprawie pomnika Kuklińskiego. - Myślimy o happeningu, ale na razie nie chcę zdradzać szczegółów - mówi Liszka.
Pomysłodawcy budowy pomnika nie poddają się, choć w tym tygodniu wycofali projekt uchwały w tej sprawie z obrad rady miasta. - Radni złożyli kilka wykluczających się poprawek. Z rozmów z kolegami wnioskuję, że uda nam się uzyskać kompromis zarówno w sprawie lokalizacji, jak i konkursu. Potrzebujemy też czasu, by ostudzić emocje. Dzięki temu projekt nie zostanie pogrzebany - twierdzi radny PiS-u Jan Franczyk, który jest również członkiem Stowarzyszenia im. płk. Ryszarda Kuklińskiego.
Zdaniem Franczyka pojawiła się szansa, by konkurs na pomnik Kuklińskiego zorganizować niewielkim kosztem, ok. 50-100 tys. zł. W jury jedną trzecią mieliby stanowić członkowie stowarzyszenia. - Z tego co wiem, prezes Henryk Pach też widzi możliwość kompromisu - dodaje Franczyk.
A co sądzi o internetowym proteście na Facebooku? - Na pewno nie będziemy stawiać tego pomnika wbrew woli mieszkańców. Chcemy z nimi rozmawiać, nie przewidujemy wariantu siłowego. Zamierzamy też dotrzeć do młodych ludzi w internecie, bo budowanie wśród nich świadomości historycznej jest szczególnie ważne - uważa Franczyk i jest przekonany, że sporo zamieszania wokół pomnika bierze się z inspiracji ludzi, którzy byli związani z poprzednim systemem.
Na sesję rady miasta pomysł pomnika Kuklińskiego powróci za dwa tygodnie lub za miesiąc.
- Kraków bardzo często postrzegany jest jako miasto pomników, tablic pamiątkowych, a nie miasto żywych ludzi. Nie mamy tylu placów i tak szerokich ulic jak Warszawa, dlatego do kwestii stawiania nowych znaków pamięci powinno podchodzić się szczególnie delikatnie - podkreśla Sebastian Liszka, autor listu. - Projekt pomnika Kuklińskiego tak bardzo nam się nie spodobał, że postanowiliśmy działać. Chodzi nie tylko o estetykę, ale też sposób, w jaki zapadają decyzje o stawianiu monumentów w przestrzeni publicznej. Teraz jest tak - co pokazują różne przykłady z ostatnich lat - że nieliczne grupy nacisku, które trudno czasami wskazać, startują z pomysłami skutkującymi zaśmieceniem miasta i wiążą się z potwornymi skandalami.
Inicjatorzy protestu apelują o publiczną debatę i wypracowanie modelu działania przy następnych realizacjach, ale mają też pomysł, co mogłoby zastąpić pomnik Kuklińskiego. Chcą, by na placu Centralnym stanął obiekt upamiętniający "Solidarność".
- Chcemy, by był to uniwersalny znak kojarzony wszędzie, a z drugiej strony coś, co wyrosło właśnie w tym miejscu, trochę w poprzek idei społeczeństwa komunistycznego, jak planowali to architekci Nowej Huty. Marzy nam się, by ten pomysł stał się wspólnym mianownikiem działania wszystkich, którzy teraz stoją po różnych stronach barykady. To mogłaby być cenna lekcja samorządności - dodaje Liszka.
List otwarty to nie koniec działań Projektu Miejskiego w sprawie pomnika Kuklińskiego. - Myślimy o happeningu, ale na razie nie chcę zdradzać szczegółów - mówi Liszka.
Pomysłodawcy budowy pomnika nie poddają się, choć w tym tygodniu wycofali projekt uchwały w tej sprawie z obrad rady miasta. - Radni złożyli kilka wykluczających się poprawek. Z rozmów z kolegami wnioskuję, że uda nam się uzyskać kompromis zarówno w sprawie lokalizacji, jak i konkursu. Potrzebujemy też czasu, by ostudzić emocje. Dzięki temu projekt nie zostanie pogrzebany - twierdzi radny PiS-u Jan Franczyk, który jest również członkiem Stowarzyszenia im. płk. Ryszarda Kuklińskiego.
Zdaniem Franczyka pojawiła się szansa, by konkurs na pomnik Kuklińskiego zorganizować niewielkim kosztem, ok. 50-100 tys. zł. W jury jedną trzecią mieliby stanowić członkowie stowarzyszenia. - Z tego co wiem, prezes Henryk Pach też widzi możliwość kompromisu - dodaje Franczyk.
A co sądzi o internetowym proteście na Facebooku? - Na pewno nie będziemy stawiać tego pomnika wbrew woli mieszkańców. Chcemy z nimi rozmawiać, nie przewidujemy wariantu siłowego. Zamierzamy też dotrzeć do młodych ludzi w internecie, bo budowanie wśród nich świadomości historycznej jest szczególnie ważne - uważa Franczyk i jest przekonany, że sporo zamieszania wokół pomnika bierze się z inspiracji ludzi, którzy byli związani z poprzednim systemem.
Na sesję rady miasta pomysł pomnika Kuklińskiego powróci za dwa tygodnie lub za miesiąc.
- 31 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
5 głosów
-
Re: Internetem w pomnik przy pl. Centralnym
pfg
11.09.09, 08:18
Jestem przeciwko budowie tego pomnika. Jestem po trzykroć przeciwko budowiejakichkolwiek pomników w trybie "jedyny słuszny projektant, jedyna słusznalokalizacja, zero dyskusji". Przede »
-
Internetem w pomnik przy pl. Centralnym
mieczyslawkaplicki
11.09.09, 09:56
Po pierwsze primo.A czemu to amerykanie nie budują pomnikówKuklińskiemu,swoimu "asowi"wywiadu?Po drugie primo.A dlaczego w Krakowie,jakie powiązania miał ten komunista zKrakowem?Po trzecie »
-
Internetem w pomnik przy pl. Centralnym
pscibisz
12.09.09, 09:00
no tak, Liszka, Brożyński i cała reszta od uderzanie w pomnik w sieci - to zdecydowanie ludzie związani z poprzednim systemem. reżimowe hasła głosili chyba w żłobkach - jeżeli do żłobków »
Najczęściej czytane24 htydzień






