Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków
2009-09-16
, aktualizacja: 17.09.2009 05:01
- Jesteśmy ateistami i agnostykami, ale nie wszyscy z nas to antyklerykałowie czy zwolennicy aborcji. Nie głosimy żadnych wywrotowych haseł. Chcemy normalnie żyć i śmiało przyznawać się do tego, kim jesteśmy - o pierwszym w Europie Marszu Ateistów i Agnostyków, który 10 października przejdzie ulicami Krakowa rozmawiamy z jego organizatorką Eweliną Podsiad
ZOBACZ TAKŻE
- Ateiści w Krakowie chcą oklejać tramwaje (22-09-09, 00:00)
- Pomysły na imprezy poszukiwane (04-09-09, 23:00)
- Nowi mieszczanie w Krakowie (16-08-09, 23:00)
SERWISY
Rafał Romanowski: Pierwszy marsz w Polsce...
Ewelina Podsiad*: ...i pierwszy w Europie. Jak dotąd w żadnym kraju takie marsze nie były organizowane. Pytanie, dlaczego akurat w Polsce, wydaje nam się pytaniem oczywistym.
Jednak to pytanie zadam: dlaczego?
- Bo uważamy, że jako ateiści i agnostycy jesteśmy dyskryminowani. Ma to swoje źródło nie tylko w polskiej mentalności, ale choćby w codziennym życiu, np. podczas prowadzonego przez władze państwowe spisu powszechnego. Co ma wpisać ateista w rubrykę "wyznanie" skoro nie jest żadnego wyznania, a innej rubryczki nie ma?
Zostawić pustą kratkę.
- Żadne wyjście. Równie dobrze uczestnikom marszu można byłoby powiedzieć: zostańcie w domu. A tak zwykli przechodnie na ulicy zobaczą pierwszy organizowany na taką skalę ateistyczny coming out.
Co stanie się zatem w Krakowie 10 października?
- Nic złego. Po prostu grupa 150, może kilkuset ludzi przemaszeruje ustaloną trasą spod Collegium Novum UJ, przez Rynek Główny aż pod pomnik słynnego pisarza, publicysty, a prywatnie twardego ateisty, Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Kraków nie ma przecież specjalnych ateistycznych tradycji, a wręcz przeciwnie.
- Może i nie ma, ale na pewno mieszka tu sporo ludzi, którzy nie wierzą w Boga i pragną to wreszcie publicznie powiedzieć, nie narażając się na szykany czy towarzyski ostracyzm. Ludzi, którzy są kwalifikowani w społeczeństwie jako katolicy wedle wpisów w księgach chrztu, a którzy w dorosłym życiu nie mają z Kościołem nic wspólnego. Świadomość tego problemu wśród Polaków jest żadna, większość ateistów nawet nie podejmuje prób zmiany tego stanu rzeczy. A dodajmy, że nie jest to wcale łatwe. Aby zostać wykreślonym z kościelnego spisu i nie być automatycznie ujętym w statystykach wierzących, czyli dokonać tzw. apostazji, trzeba przedstawić dwóch świadków, słać pisma do księdza, od którego dobrej woli zależy, czy owo pismo dotrze do danej kurii. Ta z kolei wcale nie musi zająć się sprawą. Bardzo to kłopotliwe i dla niewierzących krzywdzące.
Przeszłaś apostazję?
- Nie. I wiem, że przez to mogę narazić się na zarzut bycia niewiarygodną. Myślę o tym, ale na razie nie mogłabym zrobić tego mojej rodzinie. To bardzo drażliwy temat. Pochodzę z małej wsi na Mazurach, gdzie wszyscy wokół praktykują katolicką wiarę. Nie chcę narażać na docinki czy szykany moich bliskich, z którymi i tak trudno mi dojść w tej kwestii do porozumienia.
Wybraliście Kraków, bo tu działacie jako Młodzi Wolnomyśliciele.
- Owszem. Choć dopiero się formujemy. Przygotowywaliśmy się do marszu niemal rok. Organizujemy go w kilkadziesiąt osób jako grupa do niedawna blisko współpracująca z Polskim Stowarzyszeniem Racjonalistów. Spotykamy się w krakowskich kawiarniach, organizujemy przeglądy filmowe w klubie Re i kinie Mikro, dyskutujemy. Wśród nas są zarówno gimnazjaliści, jak i osoby około czterdziestki, sympatyzują z nami też np. kadra naukowa, socjologowie, filozofowie, lekarze w starszym wieku.
W styczniu tego roku Ariane Sherine, brytyjska pisarka i dziennikarka "Guardiana", wraz z Brytyjskim Towarzystwem Humanistycznym zorganizowała akcję "There's probably no God. Now stop worrying and enjoy your life", czyli w wolnym tłumaczeniu: "Boga raczej nie ma. Nie martw się, po prostu ciesz się życiem". Kolorowymi reklamami oblepiono 800 londyńskich autobusów, w metrze zawisło kolejne tysiąc plakatów, billboardy świetlne emitowano przy pełnej zgiełku handlowej arterii Oxford Street. Akcja spotkała się z wielkim odzewem, a na specjalny fundusz ateistów wpłynęły tysiące funtów. Zamierzacie zrobić coś podobnego w Krakowie?
- Mamy sporo pomysłów. Choćby taki, aby wykupić reklamy z naszym pozytywnym przesłaniem na tramwaju linii 8...
Aha, przejeżdża zaraz pod sanktuarium w Łagiewnikach...
- ...i pod samym papieskim oknem.
To prowokacja.
- Niekoniecznie. Nie głosimy żadnych wywrotowych haseł. Chcemy normalnie żyć i śmiało przyznawać się do tego, kim jesteśmy. To taka nowa wersja kampanii "Niech nas zobaczą", z tym że my z mniejszościami seksualnymi mamy niewiele wspólnego.
Ewelina Podsiad*: ...i pierwszy w Europie. Jak dotąd w żadnym kraju takie marsze nie były organizowane. Pytanie, dlaczego akurat w Polsce, wydaje nam się pytaniem oczywistym.
Jednak to pytanie zadam: dlaczego?
- Bo uważamy, że jako ateiści i agnostycy jesteśmy dyskryminowani. Ma to swoje źródło nie tylko w polskiej mentalności, ale choćby w codziennym życiu, np. podczas prowadzonego przez władze państwowe spisu powszechnego. Co ma wpisać ateista w rubrykę "wyznanie" skoro nie jest żadnego wyznania, a innej rubryczki nie ma?
Zostawić pustą kratkę.
- Żadne wyjście. Równie dobrze uczestnikom marszu można byłoby powiedzieć: zostańcie w domu. A tak zwykli przechodnie na ulicy zobaczą pierwszy organizowany na taką skalę ateistyczny coming out.
Co stanie się zatem w Krakowie 10 października?
- Nic złego. Po prostu grupa 150, może kilkuset ludzi przemaszeruje ustaloną trasą spod Collegium Novum UJ, przez Rynek Główny aż pod pomnik słynnego pisarza, publicysty, a prywatnie twardego ateisty, Tadeusza Boya-Żeleńskiego.
Kraków nie ma przecież specjalnych ateistycznych tradycji, a wręcz przeciwnie.
- Może i nie ma, ale na pewno mieszka tu sporo ludzi, którzy nie wierzą w Boga i pragną to wreszcie publicznie powiedzieć, nie narażając się na szykany czy towarzyski ostracyzm. Ludzi, którzy są kwalifikowani w społeczeństwie jako katolicy wedle wpisów w księgach chrztu, a którzy w dorosłym życiu nie mają z Kościołem nic wspólnego. Świadomość tego problemu wśród Polaków jest żadna, większość ateistów nawet nie podejmuje prób zmiany tego stanu rzeczy. A dodajmy, że nie jest to wcale łatwe. Aby zostać wykreślonym z kościelnego spisu i nie być automatycznie ujętym w statystykach wierzących, czyli dokonać tzw. apostazji, trzeba przedstawić dwóch świadków, słać pisma do księdza, od którego dobrej woli zależy, czy owo pismo dotrze do danej kurii. Ta z kolei wcale nie musi zająć się sprawą. Bardzo to kłopotliwe i dla niewierzących krzywdzące.
Przeszłaś apostazję?
- Nie. I wiem, że przez to mogę narazić się na zarzut bycia niewiarygodną. Myślę o tym, ale na razie nie mogłabym zrobić tego mojej rodzinie. To bardzo drażliwy temat. Pochodzę z małej wsi na Mazurach, gdzie wszyscy wokół praktykują katolicką wiarę. Nie chcę narażać na docinki czy szykany moich bliskich, z którymi i tak trudno mi dojść w tej kwestii do porozumienia.
Wybraliście Kraków, bo tu działacie jako Młodzi Wolnomyśliciele.
- Owszem. Choć dopiero się formujemy. Przygotowywaliśmy się do marszu niemal rok. Organizujemy go w kilkadziesiąt osób jako grupa do niedawna blisko współpracująca z Polskim Stowarzyszeniem Racjonalistów. Spotykamy się w krakowskich kawiarniach, organizujemy przeglądy filmowe w klubie Re i kinie Mikro, dyskutujemy. Wśród nas są zarówno gimnazjaliści, jak i osoby około czterdziestki, sympatyzują z nami też np. kadra naukowa, socjologowie, filozofowie, lekarze w starszym wieku.
W styczniu tego roku Ariane Sherine, brytyjska pisarka i dziennikarka "Guardiana", wraz z Brytyjskim Towarzystwem Humanistycznym zorganizowała akcję "There's probably no God. Now stop worrying and enjoy your life", czyli w wolnym tłumaczeniu: "Boga raczej nie ma. Nie martw się, po prostu ciesz się życiem". Kolorowymi reklamami oblepiono 800 londyńskich autobusów, w metrze zawisło kolejne tysiąc plakatów, billboardy świetlne emitowano przy pełnej zgiełku handlowej arterii Oxford Street. Akcja spotkała się z wielkim odzewem, a na specjalny fundusz ateistów wpłynęły tysiące funtów. Zamierzacie zrobić coś podobnego w Krakowie?
- Mamy sporo pomysłów. Choćby taki, aby wykupić reklamy z naszym pozytywnym przesłaniem na tramwaju linii 8...
Aha, przejeżdża zaraz pod sanktuarium w Łagiewnikach...
- ...i pod samym papieskim oknem.
To prowokacja.
- Niekoniecznie. Nie głosimy żadnych wywrotowych haseł. Chcemy normalnie żyć i śmiało przyznawać się do tego, kim jesteśmy. To taka nowa wersja kampanii "Niech nas zobaczą", z tym że my z mniejszościami seksualnymi mamy niewiele wspólnego.
A Jan Paweł II? Przejdziecie pod papieskim oknem z ateistycznymi hasłami.
- Ateistycznymi nie oznacza wcale, że antyklerykalnymi. Jest wśród nas sporo osób, które zdecydowanie odrzucają antyklerykalną retorykę. Im po prostu jest nie po drodze z Kościołem, ale nie są od razu zwolennikami aborcji czy eutanazji. Marsz 10 października ma pokazać, że ludzie bezwyznaniowi mają normalne poglądy.
Jak odpowiadasz na pytanie: co dobrego zrobił Jan Paweł II?
- Zjednoczył Polaków. I pomógł obalić komunizm. To wszystko.
Macie jakieś sygnały, jak na marsz zareagują księża?
- Jesteśmy w stałym kontakcie ze stroną kościelną, ślemy im zaproszenia na dyskusję w Jaszczurach i na sam marsz. Chcemy posłuchać ich argumentów, chcemy dyskutować, zwłaszcza w temacie moralności. W odróżnieniu od naszych ideowych przeciwników, którzy na portalach Ateista.pl i Facebook rozpoczęli już jadowitą kampanię obrażania nas, my jesteśmy otwarci na wszelkie polemiki.
Macie poparcie z Wielkiej Brytanii, Niemiec. Jak rozumiem, przyjedzie "papież agnostyków", biolog, ewolucjonista, autor "Samolubnego genu" Richard Dawkins.
- Niestety, ma wtedy dawno ustalone wykłady w Oxfordzie. Ale wie o naszych działaniach i mocno je popiera. Działania w takim kraju jak Polska to dla takich postaci jak Dawkins i wszystkich niewierzących niezwykle istotna sprawa.
*Ewelina Podsiad jest rzeczniczką prasową I Marszu Ateistów i Agnostyków oraz działaczką grupy Młodzi Wolnomyśliciele
- Ateistycznymi nie oznacza wcale, że antyklerykalnymi. Jest wśród nas sporo osób, które zdecydowanie odrzucają antyklerykalną retorykę. Im po prostu jest nie po drodze z Kościołem, ale nie są od razu zwolennikami aborcji czy eutanazji. Marsz 10 października ma pokazać, że ludzie bezwyznaniowi mają normalne poglądy.
Jak odpowiadasz na pytanie: co dobrego zrobił Jan Paweł II?
- Zjednoczył Polaków. I pomógł obalić komunizm. To wszystko.
Macie jakieś sygnały, jak na marsz zareagują księża?
- Jesteśmy w stałym kontakcie ze stroną kościelną, ślemy im zaproszenia na dyskusję w Jaszczurach i na sam marsz. Chcemy posłuchać ich argumentów, chcemy dyskutować, zwłaszcza w temacie moralności. W odróżnieniu od naszych ideowych przeciwników, którzy na portalach Ateista.pl i Facebook rozpoczęli już jadowitą kampanię obrażania nas, my jesteśmy otwarci na wszelkie polemiki.
Macie poparcie z Wielkiej Brytanii, Niemiec. Jak rozumiem, przyjedzie "papież agnostyków", biolog, ewolucjonista, autor "Samolubnego genu" Richard Dawkins.
- Niestety, ma wtedy dawno ustalone wykłady w Oxfordzie. Ale wie o naszych działaniach i mocno je popiera. Działania w takim kraju jak Polska to dla takich postaci jak Dawkins i wszystkich niewierzących niezwykle istotna sprawa.
*Ewelina Podsiad jest rzeczniczką prasową I Marszu Ateistów i Agnostyków oraz działaczką grupy Młodzi Wolnomyśliciele
Polecamy: Żebraków ściągają do nas hojne kieszenie turystów
- 329 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
83 głosy
-
Z igły - widły.
szuszwol
17.09.09, 04:59
Jestem ateistą i uważam coming outy za niepoważne demonstracje. Oczywiściewarto się policzyć ale marsze są nieodpowiednią formą. Przede wszystkim nieodpowiada mi ich performatywność. Co jest»
-
Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków
dwunasta1
17.09.09, 12:32
"Im po prostu jest nie po drodze z Kościołem, ale nie są od razuzwolennikami aborcji czy eutanazji. Marsz 10 października ma pokazać, żeludzie bezwyznaniowi mają normalne poglądy."Czyli jak»
-
Ateistyczny marsz przejdzie przez Kraków
pioro111
17.09.09, 15:32
Większość piszących na forach zwolenników wiary istnienie lub nie istnienieBoga zapomina o prostej sprawie religia jest elementem kultury takim folkloremdanym dla społeczeństw przez »
Najczęściej czytane24 htydzień




