Listy. Ruch w centrum: tak, ale wyselekcjonowany

***
2009-10-06 , aktualizacja: 06.10.2009 14:14
A A A Drukuj
- Jak akurat nie mamy kilku wolnych miliardów na metro, nie możemy wybudować autostrady, bo trochę brzydko by wyglądała w centrum historycznego miasta, to zazwyczaj pozostaje wzajemne umówienie się, kto może wjechać, a kto musi się przesiąść do komunikacji zbiorowej lub w ogóle zrezygnować z samochodu - kolejne listy Czytelników o ruchu w centrum Krakowa.
Plac Matejki - fot. Czytelnik
Plac Matejki - fot. Czytelnik
Z ciekawością przyjąłem artykuł wzywający do dyskusji na temat ograniczenia ruchu w centrum. Uważam, że podstawą debaty powinno być wyjaśnienie sobie kilku kwestii. Otóż wbrew potocznej opinii wielu mieszkańców, utrudnianie wjazdu samochodom w określony obszar miasta nie jest narzędziem mającym na celu uprzykrzanie komukolwiek życia, a jedynie pomaganie. Jeżeli mamy do czynienia z nadmiernym ruchem graniczącym z przepustowością ulic, konieczne jest wprowadzenie zmian, które spowodują poprawę tego stanu rzeczy. Jak akurat nie mamy kilku wolnych miliardów na metro, nie możemy wybudować autostrady, bo trochę brzydko by wyglądała w centrum historycznego miasta, to zazwyczaj pozostaje wzajemne umówienie się, kto może wjechać, a kto musi się przesiąść do komunikacji zbiorowej lub w ogóle zrezygnować z samochodu. Może to być zasada jak np. w miastach greckich, zależna od numeru rejestracyjnego (jednego dnia wjeżdżają parzyste, innego nieparzyste), jednak lepszym rozwiązaniem wydaje się segregacja według potrzeb (np. wyłącznie mieszkańcy, dostawcy, komunikacja zbiorowa). I tu najważniejsze: ograniczenie ma pomóc tym, którzy do centrum miasta muszą wjechać (jak inaczej np. zaopatrzyć sklepy, czy restauracje?) i wymusić na tych co mają alternatywę skorzystanie z niej. Stąd właśnie wziął się pomysł opłat za wjazd do centrów miast. W Sztokholmie najbardziej zadowoloną grupą z wprowadzenia takiego systemu byli kierowcy, którzy muszą wjechać do centrum, bo czas ich podróży skrócił o kilkadziesiąt procent w wyniku ograniczenia ruchu.

Polemizując z Panem Piotrem [Piotr Kubic: Ruch w centrum jest konieczny]:

Najłatwiejsza jest negacja i nic w zamian. Jeżeli sytuacja na ul. Karmelickiej była już dramatyczna (szybciej się szło niż jechało tramwajem ale i samochodem!- mam na to dowód), to co innego by Pan zaproponował? Do czasu ponownej przebudowy ulicy, wdrożona organizacja ruchu jest najlepszą z możliwych. Oczywiście, że bardzo dużo kierowców nie respektuje prawa, oczywiście że często policja przymyka na to oko, ale w takim społeczeństwie żyjemy i już. A stwierdzenie, że kierowca musi nadłożyć drogi, zamiast przejechać kilkanaście metrów jest nieprawdą, bo 90% kierowców łamiących przepisy na ul. Karmelickiej jest z Krakowa i wie, że aby objechać zakaz, trzeba skręcić w ulicę Rajską lub Grabowskiego, a nie Siemiradzkiego. Rozwiązaniem pomocnym może być kamera, która będzie monitorowała wjazd podobna do zamontowanej na Pl. Wszystkich Św.

Co do parkingów w centrum. Skończmy wreszcie z tym mitem, że one rozwiążą problem. Jeżeli przy dzisiejszym natężeniu ruchu na ul. Karmelickiej rzędu 400poj/h mamy korki, a otworzy Pan parking na 800 miejsc, i średnia rotacja na takim parkingu w centrum Krakowa to 2 godziny, to ma Pan następne kilkaset samochodów które muszą tam jakoś dojechać. Wyobraża Pan sobie taki wariant? Bo ja nie

Podsumowując: Ruch w centrum jest konieczny. Ale wyselekcjonowany: samochodowy niezbędny, pieszy, transport zbiorowy, rowerowy. W takim mieście można wtedy żyć!

Łukasz

Listy. Krakowska irracjonalna organizacja ruchu

To i ja się dołożę do dyskusji z mojego punktu widzenia.

Jestem studentem na ASP, mieszkającym poza centrum miasta. Posiadam jednak samochód, z którego gdy nie muszę, to nie korzystam, bo wystarczającą katorgą jest przejazd przez miasto (a i kwestia finansowa paliwa i opłat nie jest bez znaczenia, a i dla zdrowia preferuję rower). Czasem jednak pojawi się sytuacja, aby na plac Matejki przewieźć duży obraz czy cokolwiek z materiałów potrzebnych, których przewóz tramwajem można zobrazować dla niewtajemniczonych w meandry życia artystycznego jak transport MPK zestawu mebli z IKEI.

Ale wtedy zaczyna się ów katorga związana nawet z tym, ze raz na miesiąc średnio muszę dojechać do centrum po to tylko, by wypakować rzeczy. Nalepki strefy nie posiadam, więc jeśli nie znajdę miejsca pod Akademią, wrócić tam to - chcąc pozostać w zgodzie z przepisami - objazd całej Galerii Krakowskiej i to aż ulicą Rakowicką, tudzież pod Wawel aż, bo na placu Matejki zawrócić nie można, a skręcić w prawo mi nie wolno by objechać tylko Akademię. Oczywiście zawsze pozostaje karkołomne nawracanie pod teatrem Słowackiego.

Doprawdy nie wiem, co stoi na przeszkodzie, aby przed skrzyżowaniem Pl. Matejki z Basztową wykonać pas do zawracania, by nie zawracać przez skrzyżowanie i go blokować - co pewnie było ideą twórcy tego rozwiązania (w załączniku o co chodzi - to naprawdę niewiele!). No ale teraz plac ładnie wyłożono, to o takim udogodnieniu można zapomnieć - a ileż by ono ułatwiło pozwalając zawrócić tym, którzy pchać się w centrum nie mają najmniejszego zamiaru a paradoksalnie są do tego zmuszani! (ruch z ulicy Basztowej był zawsze niemal na tyle mały, by nie korkować tego nawrotu).

Oczywiscie kluczenie potem uliczkami do ul. Pawiej to już inny problem, związany z uczynieniem ulicy Warszawskiej jednokierunkową. Plan szybkiej ewakuacji z centrum spod placu Matejki zrealizowany już być nie może w takim układzie.

Podkreślę tutaj, że nie pochodzę z Krakowa, i choć już się oswoiłem z krakowską irracjonalną organizacją ruchu, z początku jako przyjezdny całkowicie nie mogłem ogarnąć tego chaosu w centrum, co niejednokrotnie powodowało, że nieświadomie wjeżdżałem w zakazy, oczekując tej drogi jako logicznego rozwiązania.

Oczywiście zgadzam się, iż ruch w centrum jest konieczny zgodnie z tezą autora listu. Centrum miasta jest zbyt złożonym ośrodkiem życia i różnych instytucji, by ograniczać dostęp do nich. Do tego dochodzi ogromna ilość mieszkańców, co powoduje już całkowitą niewydolność organizmu, jaką jest ruch w centrum.

Oczywiscie najłatwiej krzyczeć: "zakazać samochodów", bo to rzecz jasna najprostsze i wymagające najmniejszego nakładu intelektualnego i finansowego rozwiązanie. I mam niestety to przykre wrażenie, że to właśnie ów wkład intelektualny najbardziej odstrasza tych, którzy powinni się tym zająć.

Pozdrawiam

Paweł

Zapraszamy do dyskusji

- Znowu jakiś ciapowaty kierowca - to i tak najłagodniejsze określenie na jakie zasługuje - zablokował dzisiaj linię tramwajową źle parkując samochód - napisał Bartosz Piłat w komentarzu Wyrzucić auta z centrum!. I rozpętał dyskusję o ruchu samochodowym w sercu Krakowa. Potem był List Czytelnika, pana Adriana i polemika, którą nadesłał Piotr Kubic Ruch w centrum jest konieczny oraz artykuł Tak parkują, że wszystko blokują. Czekamy na kolejne głosy w dyskusji o ruchu w centrum. Czy rzeczywiście winni są kierowcy i należy wyrzucić stąd auta? Czy może złe są przepisy?

Podziel się

  • 24 komentarze
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.