Powtarzam: Wyrzucić samochody z centrum!
2009-10-09
, aktualizacja: 08.10.2009 20:28
Podziemne parkingi i tunele szybkiego tramwaju pod Rynkiem Głównym to bardzo odległa przyszłość. Dlatego miasto musi już teraz rozwijać komunikację zbiorową i przynajmniej rozpocząć ograniczanie ruchu samochodowego w ścisłym centrum
ZOBACZ TAKŻE
- Znalazł się bat na auta blokujące przejazd tramwajom (26-01-10, 07:00)
- Strefa C: powrót do płatnego parkowania? (04-11-09, 05:00)
- Pl. Nowy jak plac parkingowy. Wyrzucić auta? (20-10-09, 06:00)
- Listy. Wyrzucić samochody z centrum? Oczywiście! (16-10-09, 15:58)
- Listy. Ograniczyć ruch także dla mieszkańców (12-10-09, 15:07)
- Listy. Kto i po co jeździ do centrum (10-10-09, 19:22)
- Listy. Ruch w centrum: tak, ale wyselekcjonowany (06-10-09, 14:03)
- Tak parkują, że wszystko blokują (02-10-09, 08:00)
- Wyrzucić auta z centrum! (01-10-09, 13:36)
Powtarzające się regularnie w centrum blokady linii tramwajowych przez źle zaparkowane auta oraz spowodowane korkami notoryczne opóźnienia autobusów jeżdżących wokół Plant nie pozostawiają złudzeń: natężenie ruchu w obrębie Starego Miasta dawno przekroczyło punkt krytyczny, więcej aut tu już nie wjedzie, czas więc, by coś z tym problemem zrobić.
Idealne z punktu widzenia klientów komunikacji zbiorowej rozwiązanie to całkowite zamknięcie centrum dla indywidualnego transportu. Tak radykalne posunięcie natrafi oczywiście na opór licznej grupy zainteresowanych dojazdem do pracy w centrum, nie mówiąc o stałych mieszkańcach. Trudno zresztą całkiem odmówić im racji. Czy jednak oznaczać to musi rezygnację z radykalnych posunięć?
* * *
"Kiedy powstaną podziemne parkingi na obrzeżach drugiej obwodnicy, będzie można myśleć o ograniczaniu ruchu w centrum miasta" - to obietnica powtarzana od lat. "Trzeba budować metro. W ten sposób komunikacja będzie niezależna od ruchu ulicznego. Szybka i komfortowa" - można też usłyszeć.
Trudno się nie zgodzić z takimi postulatami. Tyle że, biorąc pod uwagę, iż w najlepszych finansowych okolicznościach sieć parkingów otaczających najstarszą część miasta powstanie najwcześniej za lat 20, a budowa metra wymaga dodatkowo szczególnie dobrego klimatu polityczno-gospodarczego (bez dofinansowania inwestycji z budżetu państwa nie ma sensu nawet o metrze poważnie myśleć), są to w praktyce jedynie pobożne życzenia. Na ich podstawie nie wolno rozgrzeszać gospodarzy miasta z zaniechania może mniej efektownych, doraźnych działań i godzić się na zachowanie komunikacyjnego status quo w centrum. Bez tego czeka nas wkrótce kompletny paraliż miasta.
Przede wszystkim więc miejscy decydenci muszą przeorientować swoje myślenie: zamiast ulegać naciskom lobby samochodowego, skupić się na poprawianiu losu pasażerów komunikacji miejskiej. Skoro od lat słyszymy, że trzeba przekonać mieszkańców Krakowa, by korzystali z komunikacji publicznej, pora przejść od fazy deklaracji do działania. A rozpocząć trzeba właśnie od wyrzucenia samochodów z centrum miasta.
* * *
Wszystkich aut ze strefy C wyrzucić się oczywiście nie da. Stałym mieszkańcom należy się prawo dojechania do domu. Można się jednak zastanowić, czy obok przywileju taniego parkowania samochodu w strefie niezbędne są im uprawnienia do krążenia po wszystkich ulicach centrum. Kilka lat temu pojawiła się niezrealizowana propozycja stworzenia takiej organizacji ruchu w tym rejonie, by przestrzegając znaków drogowych, nie dało się jeździć w obrębie więcej niż kilku przecznic. Mieszkańcy mogliby w ten sposób dojeżdżać do domu, ale omijać korki na Alejach Trzech Wieszczów, wpychając się w strefę - już nie.
Obok mieszkańców uprawnienia do przejazdu ulicami Starego Miasta powinni też utrzymać taksówkarze. Na tym jednak całodobowy dostęp do strefy powinien się skończyć. Wymienione dwie grupy to armada licząca kilkanaście tysięcy aut. Samochody zaopatrujące sklepy i lokale na Starym Mieście mogą mieć wyznaczone godziny wjazdu, tak jak na ulicach wewnątrz Plant.
Jest jeszcze pytanie, czy ruch samochodowy należy ograniczać na wszystkich ulicach bez wyjątku? Być może wystarczy skupić się na tych, po których biegną trasy pojazdów komunikacji miejskiej. Połowiczne zakazy prowadzą jednak najczęściej do ich ignorowania, tak jak w przypadku wprowadzonych już niemal rok temu ograniczeń na ul. Karmelickiej. Odkąd ze skrzyżowań zeszły patrole policji i straży miejskiej, coraz większa liczba kierowców ignoruje znaki, ponownie korkując dla tramwajów ul. Karmelicką.
* * *
Ograniczanie ruchu w centrum będzie dla wielu brutalnym posunięciem. Wobec niektórych będzie to wręcz działanie nie fair. Są bowiem tacy, którzy do centrum dojeżdżać muszą, i muszą autem. Co czwarta podróż do pracy w Krakowie kończy się w obrębie drugiej obwodnicy. W tej masie ludzi są również ci, którzy ze względu na charakter swojej pracy muszą korzystać z aut. Jak wspomnieliśmy, na parkingi na zewnątrz drugiej obwodnicy nie mogą liczyć. Należy więc umożliwić im wjazd. Byle nie za darmo. Niezależnie od tego, czy parkują na chodniku, czy w podwórku kamienic, tacy kierowcy powinni opłacać abonament za możliwość wjechania w strefę. Skoro ich firmy wybrały na siedziby Stare Miasto, powinny ponosić koszt obecności w tak eksponowanym miejscu. Być może po kalkulacjach okaże się, że bardziej opłacalna jest dla nich wyprowadzka do któregoś z nowych biurowców. Z pewnością będzie opłacalna dla miasta, które pozbędzie się aut z centrum.
Opłata za postój i wjazd nie stanowi wbrew pozorom zbyt wielkiego straszaka dla kierowców. Niedawno radni zlikwidowali konieczność opłat za parkowanie w strefie w soboty. Jednym z argumentów było otwarcie zabytkowego centrum dla kierowców zniechęconych opłatami. Tymczasem sobota była, obok piątku, dniem przynoszącym największe zyski ze sprzedaży biletów w parkomatach. Aby naprawdę odstraszyć kierowców, należałoby więc podnieść opłaty.
Drugim ważnym powodem, by pchać się do centrum samochodem, są sprawy urzędowe do załatwienia. Wciąż wiele miejskich wydziałów ma swoje siedziby w obrębie Starego Miasta. Aby sprawnie wszystko w nich pozałatwiać w ciągu jednego dnia, trzeba często korzystać z auta, sieć komunikacji miejskiej tu nie pomoże. Wprowadzenie zakazu jazdy autem wewnątrz drugiej obwodnicy musi zatem poprzedzić wyprowadzenie do innych części Krakowa przynajmniej części pozostających tu ciągle wydziałów magistrackich.
Wszystkie ograniczenia i zmiany nie przyniosą efektu, jeśli nie pójdzie za nimi skuteczna egzekucja. Już bazując na dzisiejszych ograniczeniach, policja i straż miejska mogłyby skutecznie zmniejszyć korki w ścisłym centrum. Przyglądając się samochodom przejeżdżającym pod teatrem Bagatela, szybko orientujemy się, że przeciętnie co drugie auto osobowe wjechało tam nielegalnie.
* * *
Naprawdę drastyczne ograniczenie liczby aut na Starym Mieście już dziś powinno szybko uzdrowić sytuację komunikacji miejskiej. Taki krok nie zwalnia jednak służb miejskich z realizacji innych elementów polityki transportowej. Pozytywne efekty wyprowadzenia większości aut z centrum szybko przestaną być widoczne, jeśli miasto zarzuci budowę wspomnianych parkingów podziemnych, nowych ulic i tras tramwajowych.
Krytykowany niedawno przez wszystkich Dzień bez samochodu, który sprowadził się do zamknięcia ulicy pod Wawelem, rzeczywiście był niewypałem. Zmiany wprowadzane na jeden dzień zawsze prowadzą do chaosu, bo nie każdy dostaje informacje o utrudnieniach. Byłby sukcesem, gdyby ulica została tego dnia zamknięta na stałe.
Idealne z punktu widzenia klientów komunikacji zbiorowej rozwiązanie to całkowite zamknięcie centrum dla indywidualnego transportu. Tak radykalne posunięcie natrafi oczywiście na opór licznej grupy zainteresowanych dojazdem do pracy w centrum, nie mówiąc o stałych mieszkańcach. Trudno zresztą całkiem odmówić im racji. Czy jednak oznaczać to musi rezygnację z radykalnych posunięć?
* * *
"Kiedy powstaną podziemne parkingi na obrzeżach drugiej obwodnicy, będzie można myśleć o ograniczaniu ruchu w centrum miasta" - to obietnica powtarzana od lat. "Trzeba budować metro. W ten sposób komunikacja będzie niezależna od ruchu ulicznego. Szybka i komfortowa" - można też usłyszeć.
Trudno się nie zgodzić z takimi postulatami. Tyle że, biorąc pod uwagę, iż w najlepszych finansowych okolicznościach sieć parkingów otaczających najstarszą część miasta powstanie najwcześniej za lat 20, a budowa metra wymaga dodatkowo szczególnie dobrego klimatu polityczno-gospodarczego (bez dofinansowania inwestycji z budżetu państwa nie ma sensu nawet o metrze poważnie myśleć), są to w praktyce jedynie pobożne życzenia. Na ich podstawie nie wolno rozgrzeszać gospodarzy miasta z zaniechania może mniej efektownych, doraźnych działań i godzić się na zachowanie komunikacyjnego status quo w centrum. Bez tego czeka nas wkrótce kompletny paraliż miasta.
Przede wszystkim więc miejscy decydenci muszą przeorientować swoje myślenie: zamiast ulegać naciskom lobby samochodowego, skupić się na poprawianiu losu pasażerów komunikacji miejskiej. Skoro od lat słyszymy, że trzeba przekonać mieszkańców Krakowa, by korzystali z komunikacji publicznej, pora przejść od fazy deklaracji do działania. A rozpocząć trzeba właśnie od wyrzucenia samochodów z centrum miasta.
* * *
Wszystkich aut ze strefy C wyrzucić się oczywiście nie da. Stałym mieszkańcom należy się prawo dojechania do domu. Można się jednak zastanowić, czy obok przywileju taniego parkowania samochodu w strefie niezbędne są im uprawnienia do krążenia po wszystkich ulicach centrum. Kilka lat temu pojawiła się niezrealizowana propozycja stworzenia takiej organizacji ruchu w tym rejonie, by przestrzegając znaków drogowych, nie dało się jeździć w obrębie więcej niż kilku przecznic. Mieszkańcy mogliby w ten sposób dojeżdżać do domu, ale omijać korki na Alejach Trzech Wieszczów, wpychając się w strefę - już nie.
Obok mieszkańców uprawnienia do przejazdu ulicami Starego Miasta powinni też utrzymać taksówkarze. Na tym jednak całodobowy dostęp do strefy powinien się skończyć. Wymienione dwie grupy to armada licząca kilkanaście tysięcy aut. Samochody zaopatrujące sklepy i lokale na Starym Mieście mogą mieć wyznaczone godziny wjazdu, tak jak na ulicach wewnątrz Plant.
Jest jeszcze pytanie, czy ruch samochodowy należy ograniczać na wszystkich ulicach bez wyjątku? Być może wystarczy skupić się na tych, po których biegną trasy pojazdów komunikacji miejskiej. Połowiczne zakazy prowadzą jednak najczęściej do ich ignorowania, tak jak w przypadku wprowadzonych już niemal rok temu ograniczeń na ul. Karmelickiej. Odkąd ze skrzyżowań zeszły patrole policji i straży miejskiej, coraz większa liczba kierowców ignoruje znaki, ponownie korkując dla tramwajów ul. Karmelicką.
* * *
Ograniczanie ruchu w centrum będzie dla wielu brutalnym posunięciem. Wobec niektórych będzie to wręcz działanie nie fair. Są bowiem tacy, którzy do centrum dojeżdżać muszą, i muszą autem. Co czwarta podróż do pracy w Krakowie kończy się w obrębie drugiej obwodnicy. W tej masie ludzi są również ci, którzy ze względu na charakter swojej pracy muszą korzystać z aut. Jak wspomnieliśmy, na parkingi na zewnątrz drugiej obwodnicy nie mogą liczyć. Należy więc umożliwić im wjazd. Byle nie za darmo. Niezależnie od tego, czy parkują na chodniku, czy w podwórku kamienic, tacy kierowcy powinni opłacać abonament za możliwość wjechania w strefę. Skoro ich firmy wybrały na siedziby Stare Miasto, powinny ponosić koszt obecności w tak eksponowanym miejscu. Być może po kalkulacjach okaże się, że bardziej opłacalna jest dla nich wyprowadzka do któregoś z nowych biurowców. Z pewnością będzie opłacalna dla miasta, które pozbędzie się aut z centrum.
Opłata za postój i wjazd nie stanowi wbrew pozorom zbyt wielkiego straszaka dla kierowców. Niedawno radni zlikwidowali konieczność opłat za parkowanie w strefie w soboty. Jednym z argumentów było otwarcie zabytkowego centrum dla kierowców zniechęconych opłatami. Tymczasem sobota była, obok piątku, dniem przynoszącym największe zyski ze sprzedaży biletów w parkomatach. Aby naprawdę odstraszyć kierowców, należałoby więc podnieść opłaty.
Drugim ważnym powodem, by pchać się do centrum samochodem, są sprawy urzędowe do załatwienia. Wciąż wiele miejskich wydziałów ma swoje siedziby w obrębie Starego Miasta. Aby sprawnie wszystko w nich pozałatwiać w ciągu jednego dnia, trzeba często korzystać z auta, sieć komunikacji miejskiej tu nie pomoże. Wprowadzenie zakazu jazdy autem wewnątrz drugiej obwodnicy musi zatem poprzedzić wyprowadzenie do innych części Krakowa przynajmniej części pozostających tu ciągle wydziałów magistrackich.
Wszystkie ograniczenia i zmiany nie przyniosą efektu, jeśli nie pójdzie za nimi skuteczna egzekucja. Już bazując na dzisiejszych ograniczeniach, policja i straż miejska mogłyby skutecznie zmniejszyć korki w ścisłym centrum. Przyglądając się samochodom przejeżdżającym pod teatrem Bagatela, szybko orientujemy się, że przeciętnie co drugie auto osobowe wjechało tam nielegalnie.
* * *
Naprawdę drastyczne ograniczenie liczby aut na Starym Mieście już dziś powinno szybko uzdrowić sytuację komunikacji miejskiej. Taki krok nie zwalnia jednak służb miejskich z realizacji innych elementów polityki transportowej. Pozytywne efekty wyprowadzenia większości aut z centrum szybko przestaną być widoczne, jeśli miasto zarzuci budowę wspomnianych parkingów podziemnych, nowych ulic i tras tramwajowych.
Krytykowany niedawno przez wszystkich Dzień bez samochodu, który sprowadził się do zamknięcia ulicy pod Wawelem, rzeczywiście był niewypałem. Zmiany wprowadzane na jeden dzień zawsze prowadzą do chaosu, bo nie każdy dostaje informacje o utrudnieniach. Byłby sukcesem, gdyby ulica została tego dnia zamknięta na stałe.
- 120 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
29 głosów
-
Powtarzam: Wyrzucić samochody z centrum!
annaba84
09.10.09, 09:43
Proponuje panu Piłatowi spacer około południa po ulicach za II obwodnicą . Królewska, Lea , okolice Nowego Kleparza, Rejmonta, okolice po Salwator ,Dębniki, Kazimierz,Podgórze. Jeśli »
-
Powtarzam: Wyrzucić samochody z centrum!
sheik84
09.10.09, 15:47
No to róbcie jakąś petycję wśród mieszkańców. Najwyższa pora.»
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




