Śledczy tropią internautę za wpis na forum
2009-10-27
, aktualizacja: 27.10.2009 12:02
Od czterech miesięcy prokuratura tropi anonimowego internautę, bo komendant chrzanowskiej policji poczuł się znieważony jego wpisem na internetowym forum, że radiowozem wożono znajomych szefa chrzanowskich policjantów.
ZOBACZ TAKŻE
- Czy bać się Google Books? (06-11-09, 23:38)
- Nękanie w sieci: skradziona tożsamość (28-10-09, 08:00)
- Enion do zmarłych listów nie wysyła (27-10-09, 09:00)
Sprawę prowadzi już druga prokuratura, zaangażowano w nią biegłych specjalistów z informatyki. Śledztwo dotyczy pomówienia, za co może grozić grzywna, ale nawet i pozbawienie wolności do roku.
Komendant poczuł się dotknięty
A wszystko zaczęło się od wpisu na forum portalu lokalnego tygodnika "Przełom": "Policja, zamiast patrolować ulice, bawiła się w taxi, wożąc komendanta chrzanowskiej policji, pana Z. z Młoszowej, oraz jego znajomych. Dziwne, czy policja nie ma innych zajęć niż wożenie ludzi do domu pana komendanta?" - napisał anonimowy internauta podpisujący się nickiem "italiano". I podał, że chodzi o 10 lipca. Wpis był jednym z wielu, ale informacja o nim wzburzyła młodszego inspektora Tomasza Zająca, szefa chrzanowskich policjantów. Na tyle, że napisał w tej sprawie do miejscowej prokuratury. - Ktoś posądził mnie o popełnienie przestępstwa, a nic takiego nie miało miejsca. To po prostu nieprawda. Tego dnia jeździłem radiowozem, ale służbowo do Krakowa, wróciłem po południu i po służbie załatwiałem prywatne sprawy, ale jeżdżąc już swoim prywatnym samochodem. Dokumenty w tej sprawie dałem prokuraturze - przekonuje Tomasz Zając. Zarzeka się, że do prokuratury nie wysyłał formalnego doniesienia, a jedynie opis, że ktoś podał taką informację w internecie. - Prokurator uznał, że trzeba to ścigać z urzędu i zakwalifikował jako pomówienie - przekonuje komendant Zając.
Inaczej przedstawia sprawę szef prokuratury w Chrzanowie. - Nie wszczęliśmy postępowania z urzędu. Było formalne zawiadomienie od komendanta o popełnieniu przestępstwa. A ja nie mogę pozostawić bez biegu nawet świstka - mówi prokurator Zbigniew Uroda. W uzasadnieniu decyzji o rozpoczęciu śledztwa prokuratorzy podali, że chodzi o ważny interes społeczny. Śledczy zażądali od redakcji "Przełomu" udostępnienia danych, które pozwoliłyby ustalić adres IP komputera internauty. - Uznaliśmy, że prokuratura w tej sprawie powinna zwrócić się do providera - mówi Łukasz Dulowski, dziennikarz "Przełomu".
Trop znika w sieci
Nikt nie prowadzi oficjalnych statystyk, w ilu sprawach śledczy podejmują się ścigania autorów nieprawdziwych wpisów w internecie i z jakim skutkiem. Rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak: - Gdy ktoś zwraca się do nas, że został pomówiony, np. w internecie, to w większości przypadków odpowiadamy, że to sprawa cywilna.
Tymczasem od kilku tygodni tajemniczego "italiano" tropi kolejna prokuratura, tym razem w Miechowie, bo śledczy z Chrzanowa przypomnieli sobie, że ktoś może posądzić ich jednak o stronniczość (w innych śledztwach współpracują z tą samą policją). Szef miechowskiej prokuratury Tomasz Moskwa, tłumaczy, że śledztwo musi prowadzić, bo "jest związany decyzją poprzedników". A z ustaleniem tożsamości internauty jest kłopot. - Powołaliśmy biegłego z zakresu informatyki, który ma odpowiedzieć, czy są techniczne możliwości ustalenia, kto dokonał wpisu. Od tego będzie zależeć dalszy los postępowania. Pod koniec października powinniśmy mieć opinię biegłego - mówi prokurator Moskwa.
Lepiej niech ścigają złodziei
Informacja o doniesieniu komendanta wywołała liczne komentarze forumowiczów na internetowej stronie "Przełomu". Komendant Zając przekonuje, że opublikowanie przez niego zwykłego wyjaśnienia w chrzanowskim portalu sprawy by nie załatwiło. - Nawet gdybym je napisał, to ilu uwierzy, że ten wpis jest nieprawdą. Cenię sobie uczciwość, dlatego postanowiłem poddać się weryfikacji, bo sam siebie nie będę oceniał. A kto ma to zrobić jak nie prokuratura? - pyta. I zarzeka się, że przebiegiem sprawy nie interesuje się.
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski nie kryje zdziwienia, że prokuratura zajęła się poszukiwaniami tajemniczego "italiano"- Takie sprawy ścigane są z oskarżenia prywatnego. Można też wystąpić na drogę cywilną. Nie widzę żadnego powodu, by za pieniądze podatników prokuratura angażowała się w ochronę dobrego imienia pana komendanta. Gdzie tu interes społeczny? W poważniejszych sprawach prokuratura odmawia ścigania, choćby np. w przypadku pomówienia prezydenta RP. Osobiście wolałbym, by prokuratorzy zajęli się ściganiem włamywaczy, złodziei czy sprawców rozbojów.
Komendant poczuł się dotknięty
A wszystko zaczęło się od wpisu na forum portalu lokalnego tygodnika "Przełom": "Policja, zamiast patrolować ulice, bawiła się w taxi, wożąc komendanta chrzanowskiej policji, pana Z. z Młoszowej, oraz jego znajomych. Dziwne, czy policja nie ma innych zajęć niż wożenie ludzi do domu pana komendanta?" - napisał anonimowy internauta podpisujący się nickiem "italiano". I podał, że chodzi o 10 lipca. Wpis był jednym z wielu, ale informacja o nim wzburzyła młodszego inspektora Tomasza Zająca, szefa chrzanowskich policjantów. Na tyle, że napisał w tej sprawie do miejscowej prokuratury. - Ktoś posądził mnie o popełnienie przestępstwa, a nic takiego nie miało miejsca. To po prostu nieprawda. Tego dnia jeździłem radiowozem, ale służbowo do Krakowa, wróciłem po południu i po służbie załatwiałem prywatne sprawy, ale jeżdżąc już swoim prywatnym samochodem. Dokumenty w tej sprawie dałem prokuraturze - przekonuje Tomasz Zając. Zarzeka się, że do prokuratury nie wysyłał formalnego doniesienia, a jedynie opis, że ktoś podał taką informację w internecie. - Prokurator uznał, że trzeba to ścigać z urzędu i zakwalifikował jako pomówienie - przekonuje komendant Zając.
Inaczej przedstawia sprawę szef prokuratury w Chrzanowie. - Nie wszczęliśmy postępowania z urzędu. Było formalne zawiadomienie od komendanta o popełnieniu przestępstwa. A ja nie mogę pozostawić bez biegu nawet świstka - mówi prokurator Zbigniew Uroda. W uzasadnieniu decyzji o rozpoczęciu śledztwa prokuratorzy podali, że chodzi o ważny interes społeczny. Śledczy zażądali od redakcji "Przełomu" udostępnienia danych, które pozwoliłyby ustalić adres IP komputera internauty. - Uznaliśmy, że prokuratura w tej sprawie powinna zwrócić się do providera - mówi Łukasz Dulowski, dziennikarz "Przełomu".
Trop znika w sieci
Nikt nie prowadzi oficjalnych statystyk, w ilu sprawach śledczy podejmują się ścigania autorów nieprawdziwych wpisów w internecie i z jakim skutkiem. Rzecznik małopolskiej policji Dariusz Nowak: - Gdy ktoś zwraca się do nas, że został pomówiony, np. w internecie, to w większości przypadków odpowiadamy, że to sprawa cywilna.
Tymczasem od kilku tygodni tajemniczego "italiano" tropi kolejna prokuratura, tym razem w Miechowie, bo śledczy z Chrzanowa przypomnieli sobie, że ktoś może posądzić ich jednak o stronniczość (w innych śledztwach współpracują z tą samą policją). Szef miechowskiej prokuratury Tomasz Moskwa, tłumaczy, że śledztwo musi prowadzić, bo "jest związany decyzją poprzedników". A z ustaleniem tożsamości internauty jest kłopot. - Powołaliśmy biegłego z zakresu informatyki, który ma odpowiedzieć, czy są techniczne możliwości ustalenia, kto dokonał wpisu. Od tego będzie zależeć dalszy los postępowania. Pod koniec października powinniśmy mieć opinię biegłego - mówi prokurator Moskwa.
Lepiej niech ścigają złodziei
Informacja o doniesieniu komendanta wywołała liczne komentarze forumowiczów na internetowej stronie "Przełomu". Komendant Zając przekonuje, że opublikowanie przez niego zwykłego wyjaśnienia w chrzanowskim portalu sprawy by nie załatwiło. - Nawet gdybym je napisał, to ilu uwierzy, że ten wpis jest nieprawdą. Cenię sobie uczciwość, dlatego postanowiłem poddać się weryfikacji, bo sam siebie nie będę oceniał. A kto ma to zrobić jak nie prokuratura? - pyta. I zarzeka się, że przebiegiem sprawy nie interesuje się.
Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski nie kryje zdziwienia, że prokuratura zajęła się poszukiwaniami tajemniczego "italiano"- Takie sprawy ścigane są z oskarżenia prywatnego. Można też wystąpić na drogę cywilną. Nie widzę żadnego powodu, by za pieniądze podatników prokuratura angażowała się w ochronę dobrego imienia pana komendanta. Gdzie tu interes społeczny? W poważniejszych sprawach prokuratura odmawia ścigania, choćby np. w przypadku pomówienia prezydenta RP. Osobiście wolałbym, by prokuratorzy zajęli się ściganiem włamywaczy, złodziei czy sprawców rozbojów.
Polecamy także: Ostrzegawczy sms: Uwaga, dmuchanie czeka!
- 49 komentarzy
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
12 głosów
-
a my z panem krzysiem jak dwa bratanki
carpaccio4
27.10.09, 00:18
on mnie a ja jego »
-
Śledczy tropią internautę za wpis na forum
tredve
27.10.09, 09:50
Jeśli takim wpisem pan komendant czuje się urażony, jeśli angażuje w takierzeczy organy ścigania, to nie jest godny by pełnić służbę. Bo jeśli takierzeczy go bulwersują, to co zrobi kiedy »
-
Ludzie nic nie "piszta" bo milicja czuwa ...
needmoney
27.10.09, 10:37
Ludzie nic nie "piszta" bo milicja czuwa ... W normalnym kraju już by poleciał ze stanowiska a u nas dostanie awans i "zasłużoną" emeryturę za ciężką i niebezpieczną pracę w kwocie »
Najczęściej czytane24 htydzień
Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza
Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.




