Nękanie w sieci: skradziona tożsamość

Dominika Maciejasz, Jarosław Sidorowicz
2009-10-28 , aktualizacja: 27.10.2009 22:39
A A A Drukuj
Od dziesięciu miesięcy panią Zofię z Krakowa nęka nieznany internauta, który w jej imieniu zamieszcza ogłoszenia w popularnym portalu internetowym. Kobieta szukała pomocy u władz portalu, zawiadomiła policję. Bez skutku
Serwis Gumtree
Serwis Gumtree
ZOBACZ TAKŻE
Pierwsze ogłoszenie pojawiło się w styczniu. W portalu gumtree.pl (zamieszcza darmowe ogłoszenia internetowe) ktoś umieścił propozycję pracy przy roznoszeniu ulotek. Drugie ogłoszenie - zamieszczone jeszcze tego samego dnia - dotyczyło wynajmu mieszkania pani Zofii (nazwisko zastrzegła do wiadomości redakcji).

- Cena była absurdalnie niska. Mieszkanie znajduje się w bardzo dobrej lokalizacji, jest duże. Momentalnie rozdzwoniły się telefony - opowiada kobieta. Oszust zamieścił w sieci szczegółowe dane krakowianki - imię, nazwisko, adres i telefon. Na dodatek ogłoszenie pojawiło się w piątek po południu. - Weekend był koszmarem. Nie mogłam się skontaktować z administracją portalu, na ich stronie nie było żadnego numeru telefonu, tylko formularz do wypełnienia. Pod moim blokiem pojawiło się mnóstwo zainteresowanych osób, dwa razy tyle dzwoniło - dodaje.

W poniedziałek kobiecie udało się dodzwonić do administratorów portalu. Obiecali, że ogłoszenie usuną, a dane zastrzegą, by sytuacja się nie powtórzyła.

Rodzina pani Zofii domyśla się, kim jest "życzliwa" osoba. Ale administratorzy portalu poinformowali bliskich pani Zofii, że mogą ujawnić dane oszusta tylko na polecenie policji. Kobieta poszła więc na policję. - Policjantka nie potrafiła poprawnie wpisać adresu internetowego, przekonywała mnie, że nie ma do niego dostępu - opowiada kobieta.

Pani Zofia zmieniła numer telefonu. Ogłoszenie w końcu wycofano. Przez kilka miesięcy miała spokój. Wydawało się, że sprawa jest załatwiona raz na zawsze. Tymczasem w lipcu sytuacja się powtórzyła. W portalu gumtree.pl pojawiło się ogłoszenie o pracy przy roznoszeniu ulotek. Tym razem w sieci widniały adres, imię i nazwisko. Drzwi w domu znowu się nie zamykały.

Policja i prokuratura okazały się bezradne wobec internetowego dręczyciela. Okazało się, że zgłoszenie pani Zofii zakwalifikowano jako "nieuprawnione przetwarzanie danych osobowych". A prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, bo uznała, że przypadek kobiety dotyczy nękania. I z tego paragrafu powinien być ścigany sprawca. Sprawa wróciła na policję, która wkrótce ją umorzyła. Powód? Niewykrycie sprawcy.

- Mama straciła tylko czas w komisariacie - mówi rozgoryczona córka kobiety. Tymczasem bezkarny internauta dał znać o sobie ponownie na przełomie września i października. Tym razem ogłoszenie dotyczyło malowania mieszkań. Oczywiście - "tanio!". Zrezygnowana kobieta już nie wie, u kogo ma szukać pomocy.

Policjanci nieoficjalnie przyznają, że przypadek pani Zofii to klasyczna kradzież tożsamości internetowej, a namierzenie sprawcy w sieci nie jest skomplikowane. Wystarczy skontaktować się z dostawcą internetu, który ma obowiązek podać policjantom adres komputera, którym posłużył się oszust. Dlaczego nie powiodło się to w tym przypadku? Prokuratura i policja nie dają odpowiedzi.

- Mimo wszystko za każdym razem, kiedy czujemy, że mogliśmy paść ofiarą przestępczości komputerowej, powinniśmy zgłosić to policji. Dobrze jest mieć ze sobą dokumenty, wydruki, komentarze, które miałyby wartość dowodową - przekonuje Karol Jakubowski z Wydziału Prasowego Komendy Głównej Policji.

Z władzami portalu gumtree.pl nie udało nam się skontaktować - na stronie internetowej serwisu nie ma podano danych kontaktowych. Pani Zofia: - Najgorsze są te myśli - kto to robi, dlaczego się pode mnie podszywa i do czego ta osoba może się jeszcze posunąć.



Dla Gazety

Michał Olszewski

odpowiada za społeczność internetową w portalu Gazeta.pl

Przed nękaniem przez internet bardzo trudno się obronić. W podobnych przypadkach można i trzeba domagać się od administratora portalu, by usunął fałszywe ogłoszenie. Ale przecież nękający nas może je zamieścić gdzie indziej. Niestety, możliwości prześladowania w sieci są ogromne: praktycznie wszędzie, gdzie zamawia się usługi. Można na przykład zamówić stos pizzy od różnych dostawców... Jak sobie z tym radzić? Na pewno powiadamiając policję i prokuraturę - to jedyne wyjście. Tylko na ich wezwanie administratorzy portali mają obowiązek przekazywać dane właścicieli komputerów policji lub prokuraturze.

Podziel się

  • 21 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    13 głosów

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.