Pierwsze oskarżenia w sprawie oszukujących na wnuczka

Jarosław Sidorowicz
2009-11-02 , aktualizacja: 02.11.2009 22:19
A A A Drukuj
Podają się za siostrzeńców, bratanków bądź kuzynów. Chcą pożyczyć pieniądze, bo rzekomo nagle znajdują się w potrzebie. Nowosądecka prokuratura oskarżyła dwie pierwsze osoby z szajki, która metodą na wnuczka wyłudziła setki tysięcy złotych od ludzi w podeszłym wieku z całej Polski.
Policja
Fot. Dariusz GORAJSKI / AG
Policja
To pierwszy efekt szeroko zakrojonego śledztwa, które ma doprowadzić do rozbicia szajki okradającej starsze osoby. Oskarżeni przez nowosądecką prokuraturę Rafał. B. i Rafał Z. to kurierzy, którzy w imieniu rzekomych "krewnych" odbierali pieniądze od naciągniętych starszych osób.

Obaj pochodzą z Inowrocławia. Policja i prokuratura trafiły na ich trop kilka miesięcy temu w Małopolsce. Jeden z nich wpadł, gdy oszuści próbowali naciągnąć mieszkankę Gorlic. Oszust, podając się przez telefon za siostrzeńca, chciał pożyczyć od mieszkanki tego miasta 16 tys. zł. Mówił zachrypniętym głosem, tłumacząc się chorobą. W końcu kobieta zgodziła się pożyczyć 1600 zł. Ale tknięta złym przeczuciem zadzwoniła jeszcze do prawdziwego krewnego, by upewnić się, czy to on dzwonił. Oszustwo od razu wyszło na jaw. Zaalarmowana policja zatrzymała pod domem kobiety 26-letniego mieszkańca Inowrocławia, gdy próbował odebrać pożyczkę. Niedługo potem w identycznych okolicznościach wpadł drugi z inowrocławian, gdy w Nowym Targu zgłosił się po odbiór pieniędzy w imieniu "krewnego".

Okazało się, że tropy od dwóch zatrzymanych mężczyzn wiodły do szajki, która grasowała w całej Polsce. Jak ustalili nowosądeccy prokuratorzy, jej ofiarą padły 23 osoby w podeszłym wieku m.in. z Sandomierza, Ostrołęki, Zgorzelca, Sanoka, Brzegu, Sieradza, Nowego Targu, Nowego Sącza oraz Gorlic.

Oszuści działali w zawsze w ten sam sposób: do starszej osoby ktoś dzwonił i umiejętne prowadząc rozmowę, wzbudzał przekonanie, że jest krewnym lub bliskim znajomym, który pilnie potrzebuje pożyczyć gotówkę na kilka dni. Rozmówca tłumaczył na przykład, że akurat trafiła mu się okazja, by kupić auto po atrakcyjnej cenie i musi pożyczyć "parę złotych".

Metoda "na wnuczka" okazała się prawdziwą żyłą złota dla przestępców. Jak wyliczyli dotąd śledczy z Nowego Sącza, szajka wyciągnęła od swoich ofiar ponad 800 tys. zł. - Mamy przypadki, gdy powierzano rzekomym krewnym nie tylko gotówkę, ale nawet biżuterię, by ci ją spieniężyli. Jedna z mieszkanek Gorlic straciła w ten sposób 64 tys. zł - mówi prokurator Beata Stępień-Warzecha, rzeczniczka nowosądeckiej prokuratury okręgowej.

Oszuści nigdy jednak sami nie zgłaszali się po pieniądze. Ofiarom tłumaczyli, że nie mogą osobiście przyjść z przyczyn losowych. W ich imieniu zawsze pojawiał się "znajomy". Taką rolę właśnie pełnili obaj oskarżeni mężczyźni. Rafał B. został do niej zwerbowany w Londynie, gdzie pojechał szukać pracy. Swoich mocodawców nie poznał, w proceder wciągnął go pośrednik. Poinstruował go, że w Polsce ma czekać na telefon i jechać pod wskazany adres, by odebrać "pożyczkę". Zaraz potem Rafał B. pieniądze przekazywał kolejnej osobie, która się do niego zgłaszała. W zamian dostawał swoją prowizję. Interes okazał się na tyle intratny, że Rafał B. wciągnął do niego swojego kolegę Rafała Z. Obaj siedzą teraz w areszcie. Przyznali się do winy.

Tymczasem nowosądecka prokuratura jest na tropie kolejnej osoby zamieszanej w oszukańczy proceder. - To Polak, który odbierał od oskarżonych wyłudzone pieniądze i przekazywał je dalej do organizatorów oszustw - informuje prokurator Stępień-Warzecha.

Podziel się

  • Dodaj komentarz
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Reklama

Lata 60. w Nowej Hucie - urbanistyka, architektura i wnętrza

Do 1 lipca 2012 w nowohuckim oddziale Muzeum Historycznego Miasta Krakowa na os. Słonecznym 16 oglądać można wystawę Nowa przestrzeń. Modernizm w Nowej Hucie.