Tor saneczkowy: rozprawa w sądzie, wycinka w lesie

Aneta Zadroga, Jarosław Sidorowicz
2009-11-05 , aktualizacja: 04.11.2009 22:44
A A A Drukuj
Budowa toru fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta Budowa toru
W czwartek pierwsza rozprawa w WSA w sprawie toru saneczkowego w Krynicy. Ale władze miasta nie czekają na wyrok - rozpoczęły budowę zaplecza sportowego kompleksu.
Dwukilometrowej długości betonowy tor ze sztucznym mrożeniem ma powstać na Górze Parkowej do listopada przyszłego roku. Przeciwko inwestycji w tym miejscu protestują naukowcy z AGH i Politechniki Wrocławskiej. Ich zdaniem doprowadzi to do zniszczenia słynnych krynickich źródeł wód mineralnych. Głównie dlatego, że budowa wiąże się z wycinką ponad czterech hektarów lasu porastającego zbocze. - To będzie koniec uzdrowiska! - alarmują naukowcy. Po ich apelach i tekstach "Gazety" wojewoda małopolski zaskarżył do sądu administracyjnego uchwałę rady gminy Krynicy akceptującą tor na Górze Parkowej.

Droga (nie) dla toru

Tymczasem na Górze Parkowej ruszyły już pierwsze prace przy kontrowersyjnej inwestycji. Chodzi o drogę przeciwpożarową wzdłuż planowanego toru. - Mamy sygnały, że mogą być już wycinane drzewa - mówi zaniepokojona dr Lucyna Rajchel z AGH. Mieszkańcy wezwali policję. - Partol przyjechał dwie godziny po zgłoszeniu, kiedy robotnicy skończyli już pracę - mówi proszący o anonimowość mieszkaniec uzdrowiska.

Emil Bodziony, burmistrz Krynicy, zarzeka się, że wstrzymał się z wycinką drzew, a obecnie chodzi jedynie o budowę drogi, która - według niego - "ma prowadzić również do lokalu na szczycie Góry Parkowej i do stacji kolejki". Tyle że w ogłoszeniu przetargu na budowę drogi jest ona zapleczem toru saneczkowego.

- Prace trwają zgodnie z harmonogramem wynikającym z dotacji Ministerstwa Sportu. Niedotrzymanie terminów grozi cofnięciem dotacji. A zgodnie z obowiązującymi przepisami postępowanie w WSA nie wstrzymuje realizacji inwestycji - przekonuje burmistrz. I dodaje: - Na wyrok sądu można czekać nawet rok, a do tego czasu tor może już stać.

Zakaz był i go nie ma

To jednak niejedyne zamieszanie wokół toru. Po naszych sierpniowych artykułach generalny dyrektor Lasów Państwowych Marian Pigan unieważnił wcześniejszą zgodę na wycinkę drzew. Jak ustaliliśmy, dwa tygodnie później szef LP niespodziewanie wycofał się z tej decyzji. Skąd taka zaskakująca zmiana stanowiska? - Burmistrz poinformował nas, że plan zagospodarowania przewidujący tor dalej obowiązuje i nie ma żadnej sprawy w sądzie - usłyszeliśmy od Piotra Młynarczyka z Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.

Zakaz wycinki cofnięto 28 sierpnia, kiedy wniosek wojewody od tygodnia leżał już w WSA. W Generalnej Dyrekcji tłumaczą, że w połowie września wystąpiono z oficjalnym pismem do wojewody, by potwierdził zaskarżenie planu do sądu. - Odpowiedź dostaliśmy faksem dopiero teraz - mówi Młynarczyk.

Coraz więcej wątpliwości

Wątpliwości w sprawie inwestycji nie kryje Ministerstwo Środowiska. We wrześniowej opinii przyznaje, że "na obecnym etapie rozpoznania warunków hydrologicznych nie można wykluczyć zagrożeń dla środowiska wód leczniczych". Resort zaleca dokładniejsze badania.

W podobnym tonie wypowiada się też Uzdrowiskowy Zakład Górniczy w Krynicy, który przyznaje, że jest duże prawdopodobieństwo, iż budowa toru będzie miała wpływ na krynickie źródła. "Skutki działań budowlanych na ujęcia wody widoczne są dopiero po kilku lub kilkunastu latach. Przykładów z ostatnich lat można podać wiele" - czytamy w stanowisku zakładu. UZG proponuje spotkanie z hydrogeologami i władzami uzdrowiska.

Suchej nitki na pomyśle budowy toru na Górze Parkowej nie pozostawił Państwowy Instytut Geologiczny. W opinii wydanej pod koniec sierpnia pisze, że budowa i eksploatacja toru przyczyni się do zaniku źródeł. Autor opracowania prof. Andrzej Sadurski wskazuje również na inne zagrożenie. Jego zdaniem w Krynicy może dojść do podobnej sytuacji, jak przy budowie skoczni narciarskiej w Wiśle Malince, gdzie ze względu na konieczność stabilizacji podłoża koszty inwestycji czterokrotnie przerosły pierwotnie szacowane nakłady. "Należy zatem zastanowić się nad możliwością zmiany lokalizacji projektowanego toru bobslejowego" - konkluduje prof. Sadurski.

Burmistrz Bodziony twierdzi, że o opracowaniach tych nic nie wie. Chętnie za to powołuje się na 1700 podpisów z poparciem dla toru, które wśród mieszkańców zebrał Małopolski Okręgowy Związek Sportów Saneczkowych. Podpisy zbierali też przeciwnicy toru. Przestali, kiedy wojewoda zaskarżył plan zagospodarowania do sądu.



Komentarz

Jeszcze nie jest za późno

W tej sprawie wątpliwości mają prawie wszyscy: Ministerstwo Środowiska, ekolodzy, naukowcy i wojewoda. Nie ma ich tylko lekkomyślnie i krótkowzrocznie forsujący inwestycję burmistrz Krynicy. Jej rozmachem zaimponuje być może swoim przyszłym wyborcom, ale zniszczy wartość ważną dla całego kraju, a w konsekwencji i dla samych kryniczan. Bez unikalnych wód mineralnych to uzdrowisko straci swój podstawowy walor.

Dlatego apelujemy o rozsądek. Panie burmistrzu, jest jeszcze czas na wycofanie się z tej budowy bez topienia w beton wielkich pieniędzy.

Podziel się

  • 8 komentarzy
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    3 głosy

  • Tor saneczkowy: rozprawa w sądzie, wycinka w le... stasieczek5 05.11.09, 07:47

    Na końcu artykułu jest mowa o "topieniu olbrzymich pieniędzy".Pan Burmistrz wie doskonale, że nie wszystkie pieniądze zostana utopione i stąd jego pośpiech w wydawaniu poleceń, decyzji i »